advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Opolskie

Rodzice związani z PiS zablokowali szkole wyjście na "Zieloną granicę". "Zostałam w to wkręcona"

oprac. Karolina Wiśniewska
3 min. czytania
22.09.2023 09:48
W LO nr 2 im. Mikołaja Kopernika w Kędzierzynie-Koźlu afera. Kilkoro rodziców związanych z Prawem i Sprawiedliwością miało zablokować wyjście uczniów do kina - na film "Zielona granica" Agnieszki Holland. O sprawie szeroko informuje portal opolska360.pl. Jak tłumaczy się dyrekcja?
|
|
fot. Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl

Sprawę nagłośnił pan Krzysztof, rodzic jednego z uczniów LO im. Mikołaja Kopernika. - Tydzień temu, we wtorek, syn przyniósł mi do podpisania zgodę na wyjście na film Agnieszki Holland. Ucieszyłem się, bo uważam, że młodzież powinna zobaczyć obraz o dramacie uchodźców na granicy polsko-białoruskiej. Chodzi o to, że rolą sztuki jest, by prowokować do myślenia, dyskusji - relacjonował w rozmowie z portalem opolska360.pl.

Szybko okazało się, że żadnego wyjścia do kina jednak nie będzie. Do rodziców miały docierać sprzeczne informacje - najpierw, że to starostwo powiatowe zablokowało wyjście uczniów na film Holland, potem - że była to decyzja Rady Rodziców.

Portal - powołując się na osobę znającą kulisy całej sprawy - podaje, że protestować przeciwko wycieczce do kina miały "trzy osoby o poglądach prawicowych i powiązane z miejscowym PiS". - Zrobili aferę, że kategorycznie się sprzeciwiają, bo "Zielona granica" jest antypolska i młodzież nie może takiego filmu oglądać - twierdzi informator dziennikarza.

Dodatkowo, zwolennikom PiS miało nie podobać się, że propozycję wyjścia na film Holland zgłosiła Marzanna Gądek-Radwanowska - nauczycielka i kandydatka Koalicji Obywatelskiej w wyborach do Sejmu.

Co na to dyrekcja?

Dyrektorka placówki Katarzyna Arciszewska-Stępień przekonuje, że - wbrew informacjom dziennikarzy - nie pytała starosty o wyjście młodzieży do kina. Potwierdza jednak, że skontaktowało się z nią kilka osób z Rady Rodziców z apelem, żeby przemyślała jeszcze raz decyzję o wyjściu do kina. Ich nazwisk nie podaje. Zapewnia, że ostateczną decyzję podjęła samodzielnie. Przekonuje również, że żadnej cenzury w szkole nie było i nie będzie. - Wiem, jakie są reperkusje, została dorobiona do tego polityka, a ja niejako zostałam w to wkręcona - kwituje.

Film "Zielona granica" wchodzi do kin 22 września. Dramat poświęcony kryzysowi humanitarnemu na granicy polsko-białoruskiej budzi emocje od dawna. Przedstawiciele władzy przekonują, że jest kłamliwy i antypolski. Uderzają w reżyserkę m.in. serią spotów publikowanych w mediach społecznościowych.

Ponadto wiceszef MSWiA Błażej Poboży zapowiedział, że projekcję filmu w kinach studyjnych poprzedzać będzie specjalny spot, który ma dementować rzekome kłamstwa zawarte w filmie Holland. - Ponieważ ten film pokazuje fałszywy i niesprawiedliwy obraz służb i sytuacji panującej na granicy, zdecydowaliśmy (...) że (...) film Holland będzie poprzedzony specjalnie przygotowanym spotem, który pokazuje te elementy, których zabrakło w tym filmie - przekazał Poboży.

PiS boi się 'Zielonej granicy'? 'To nie Holland zrobiła z polskich funkcjonariuszy bandytów'

- To nie Agnieszka Holland robi z polskich funkcjonariuszy bandytów. Jeżeli ktoś to robi, to ci, którzy zmuszali ich do nielegalnych push-backów - komentował na antenie Radia TOK FM Michał Szułdrzyński z "Rzeczpospolitej", który widział już film.

Podkreślał, że obraz "zadaje fundamentalne pytanie o to, kto w konflikcie granicznym zachował się jak chrześcijanin, kto niesie pomoc bliźniemu bez względu na to, jaki on ma kolor skóry, czy jakiego jest wyznania".

- Nie wyobrażaliśmy sobie w naszym kraju różnych rzeczy, ale w ciągu ostatnich 8 lat, każdego dnia przekonujemy się, że nie ma granic (...) Ludzie związani z obozem władzy przebijają się przez ścianę - stwierdził natomiast Roman Imielski z "Gazety Wyborczej", odnosząc się do nagonki zorganizowanej przez PiS na Agnieszkę Holland.

Cimoszewicz o spocie MSWiA przed filmem 'Zielona granica'. 'Wiadomo, jak to się skończy'