Kontrowersje wokół wydatków słynnego sejmowego małżeństwa. Hołownia zabrał głos
Burza wokół wydatków Kingi Gajewskiej i Arkadiusza Myrchy wybuchła po tym, jak ujawniono, że posłowie Koalicji Obywatelskiej (prywatnie - małżeństwo) pobierają miesięcznie blisko 8 tys. ryczałtu na wynajem mieszkania w Warszawie. Sprawę nagłośnił w serwisie X Radosław Karbowski, autor 'Skrótu politycznego'. Teraz 'GW' dotarła do nowych informacji na temat wydatków - z publicznych pieniędzy - popularnego sejmowego małżeństwa.
Z doniesień 'GW' wynika, że Gajewska miała kupić dwa odkurzacze (za prawie 235 zł i 369 zł) i robot sprzątający za ponad 2,1 tys. zł. Ponadto w 2021 roku posłanka miała kupić za publiczne pieniądze zegarek Apple Watch (za 1,4 tys. zł).
"Z kolei Arkadiusz Myrcha do biura poselskiego w Toruniu kupił cztery ekspresy do kawy. W 2020 roku za ponad 2,3 tys. zł, w 2021 roku - za 999 zł, a rok później kupił dwa kolejne do tego samego biura - w czerwcu za prawie 1,6 tys. zł, w grudniu za prawie 2,6 tys. zł" - czytamy dalej w 'GW'.
Zakupy Kingi Gajewskiej i Arkadiusza Myrchy. Marszałek Sejmu zabrał głos
O sprawę wydatków Kingi Gajewskiej i Arkadiusza Myrchy w środę, podczas konferencji prasowej, został zapytany Szymon Hołownia. Marszałek Sejmu odparł, że "dysponentem tej sprawy jest oczywiście komisja, która - jak rozumiem - w tej chwili się tym zajmuje i ona będzie o te wyjaśnienia pytać".
Hołownia może 'dobić' swoją partię. Przed nim 'niezwykle ryzykowna decyzja'
Jak ocenił Hołownia, "to nie jest kwestia samych dodatków mieszkaniowych, bo one posłom po prostu przysługują". - Poza tym ja mam olbrzymi szacunek do rodzin - i to jeszcze z trójką dzieci - w których i matka, i ojciec zajmują się aktywnie służbą dla państwa i godzą to z wieloma rodzicielskimi obowiązkami. Pełen szacunek - powiedział marszałek Sejmu.
Jednak, jak podkreślił Hołownia, w tej sprawie jest jedna rzecz, która budzi jego "poważną wątpliwość". Chodzi o oświadczenie Myrchy, że miejsce zamieszkania w Warszawie jest wyłącznie dla celów podatkowych. - To jest coś, z czym mam kłopot. Albo mieszkasz i jesteś zameldowany, i sprawa jest jasna, albo mieszkasz gdzieś indziej, ale jednak piszesz, że zameldowany (...) jesteś gdzieś indziej, bo jest jakaś korzyść podatkowa lub dla dzieci przedszkole, albo coś innego. Tu jest kłopot - mówił Hołownia.
Według marszałka Sejmu, "w tej sprawie myślę, że stosowne komisje powinny swoje zdanie przedstawić". - Będę w dialogu i z komisją etyki, i komisją regulaminową i spraw poselskich, żebyśmy po pierwsze uzyskali jasne stanowisko posła Myrchy, co on na to w tej sytuacji, a po drugie, żeby tak zabezpieczyć system, aby więcej tego typu rzeczy się nie pojawiały i nie przechodziły - zapewnił Hołownia. - To nie tak powinno wyglądać, nie powinniśmy pisać takich rzeczy i takich rzeczy robić. Tu nie mam wątpliwości - podkreślił marszałek.
"Wyborcza" - powołując się na informacje z Kancelarii Sejmu - przypomina, że zgodnie z prawem posłom, którzy nie są zameldowani w Warszawie i nie posiadają w stolicy tytułu prawnego do lokalu mieszkalnego, przysługuje prawo do wynajęcia kwatery na terenie Warszawy, której koszty - do kwoty 4 tys. zł miesięcznie - mogą być na jego wniosek pokryte przez Kancelarię Sejmu.
Na co posłowie wydają pieniądze?
Nie pierwszy raz kontrowersje wywołuje to, co i za ile kupują parlamentarzyści w ramach wydatków na biura poselskie? Dawid Szafraniak z portalu geekweek.interia.pl opisywał to szeroko, zaglądając do wykazów za 2022 rok.
Podał, że w 2022 roku posłowie - w ramach wydatków na swoje biura - kupili 158 telefonów za łączną kwotę 501634 zł. Oznacza to, że średni koszt jednego telefonu to 3215 zł. Portal podawał, że właścicielem najdroższego telefonu za publiczne pieniądze był wówczas Franciszek Sterczewski z KO. Jego iPhone miał kosztować 7937 zł. Ten sam model - w innych wersjach - kupili sobie również m.in. posłowie Prawa i Sprawiedliwości Joanna Borowiak (koszt - 4599 zł) oraz Grzegorz Gaża (za 6199 zł).
Płaciła służbową kartą za wycieczki i biżuterię. Wydała 1,5 mln zł
Posłowie kupowali też słuchawki, tablety czy laptopy. Były szef resortu infrastruktury Andrzej Adamczyk w 2022 roku zaopatrzył się w kosztujące 1411 zł urządzenie Yanosik GTR, wykorzystywane do np. omijania korków czy fotoradarów i kontroli drogowych. Natomiast Janusz Kowalski (dawniej Suwerenna Polska, dziś PiS) miał wydać łącznie 122,99 zł na dwa selfie-sticki.
Interesującego zakupu dokonał także Witold Czarnecki. Poseł PiS w 2022 roku kupił... kosz na śmieci za 343,98 zł. Klaudia Jachira (KO, Zieloni) zaś zakupiła do swojego biura poselskiego sprzęty kuchenne, telewizor Smart TV, gramofon, opaskę multimedialna i aparat Polaroid.
Obecnie kwota, jaką biura poselskie mogą przeznaczyć na prowadzenie działalności to ponad 22 tys. zł miesięcznie.
Wielka kontrola u ojca Rydzyka. Miliony z Funduszu Sprawiedliwości
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>