,
Obserwuj
Podkarpackie

Tłumy uchodźców czekają, by wyjechać do Niemiec. "Dochodziło do dantejskich scen"

4 min. czytania
27.02.2023 14:15
Od blisko 200 do 350 osób wyjeżdża co drugi dzień z Przemyśla do Niemiec darmowym pociągiem ewakuacyjnym. Przejazdy finansują uchodźcom z Ukrainy Niemcy. - Zainteresowanie jest ogromne. Niektórzy chętni czekają po kilka dni, byle tylko się na ten pociąg załapać - twierdzi Maksym Nakonieczny, wolontariusz z Przemyśla.
|
|
fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl

Podróż finansuje strona niemiecka. Na stację w Przemyślu raz na dwa dni - są to albo dni parzyste albo nieparzyste, w zależności od miesiąca - podjeżdża pociąg składający się z trzech albo pięciu wagonów. - Łącznie może do niego wsiąść od 180 do 340-350 osób - mówi Anna Miśniak, koordynatorka Centrum Pomocy Humanitarnej w Przemyślu. Czasami osób jest więcej, gdy mamy biorą swoje małe dzieci na kolana albo na jednym miejscu mieszczą się dwa maluchy.

Bezpłatne miejscówki na pociąg są rozdawane w punktach zbiorowego pobytu. To m.in. hala Tesco, w której - od połowy lutego - wszystkie miejsca są zajęte (a jest ich 300). - Codziennie przyjeżdżają ludzie pociągami z Ukrainy. Codziennie mamy też jeden albo dwa autobusy ewakuacyjne ze Lwowa. Zawsze są pełne. Ale nawet jak u nas nie mamy miejsc, nikogo nie zostawimy na ulicy. Mamy też w Przemyślu inne punkty noclegowe - tłumaczy Anna Miśniak. To m.in. noclegownia prowadzona przez Związek Ukraińców w Polsce czy specjalnie przygotowany Pokój Matki i Dziecka na dworcu, prowadzony przez wolontariuszy. Tam również trafiają wejściówki na pociąg, bo każdego dnia są osoby, które chcą jechać do Niemiec.

- Pociąg do Hanoweru jest jedynym, darmowym środkiem transportu dla uchodźców z Ukrainy. Cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Setki osób przychodzą wieczorami na dworzec, by móc wyjechać do Hanoweru, ale nie zawsze jest to możliwe - tłumaczy Maksym Nakonieczny, jeden z wolontariuszy z przemyskiego dworca.

Zgodnie z ustalonym rozkładem jazdy, pociąg wyrusza z Przemyśla o godzinie 22:30, a do Hanoweru dociera około godziny 16. Jedynym przystankiem tranzytowym realizowanym przez pociąg ewakuacyjny Przemyśl-Hanower jest Frankfurt nad Odrą.

Jak dostać się na pociąg?

Osoby, które zjawiają się na dworcu samodzielnie, mają małe szanse wsiąść do pociągu. Trzeba przejść przez miejsce zbiorowego pobytu i tam dostać miejscówkę. Inni wsiadają tylko wtedy, gdy w ostatniej chwili pojawią się wolne miejsca. Takie zasady ustalili Niemcy - wspólnie z Polskim Czerwonym Krzyżem i Centrum Pomocy Humanitarnej w Przemyślu.

Uchodźcy wiedzą, że jest taki pociąg (informacje są przekazywane m.in. na ukraińskojęzycznych portalach). Niejednokrotnie zjeżdżają do Przemyśla z bardzo odległych miast. - Jadą do ośrodków dla uchodźców w Niemczech, bo - jak słyszymy - tam są lepsze warunki socjalne dla takich osób. Część z nich jedzie też dołączyć do swoich bliskich czy znajomych, którzy mają już w Niemczech mieszkanie i pracę - słyszymy od wolontariuszy.

Jak opowiada Anna Miśniak, na początku działy się na dworcu niemal dantejskie sceny. Były kłótnie, utarczki, przepychanki. Każdy chciał być pierwszy, dochodziło do awantur. Dziś już tego nie ma. - Od strony niemieckiej zawsze wiemy, ile danego dnia będzie miejsc. Prowadzimy zapisy. Tak, by był porządek, nie było nerwów i stresu. Jeśli ktoś nie załapie się na dany dzień, może dalej u nas w Przemyślu przenocować i jedzie jednym z kolejnych pociągów - tumaczy Miśniak.

Kto korzysta z pociągu?

Do Niemiec wyjeżdżają głównie matki z dziećmi, nastolatkowie, czasami seniorzy i osoby z niepełnosprawnością. Warunek jest jeden - niepełnosprawny musi mieć opiekuna, który zarówno w czasie podróży, jak i na miejscu w Niemczech będzie w stanie mu pomóc. - Staramy się nikogo nie wyróżniać, nie dyskryminować. Dlatego nie ma dla nas znaczenia, czy ktoś jest ze wschodu czy z zachodu Ukrainy - przekonuje Miśniak.

Dużą grupę wyjeżdżających stanowią ukraińscy Romowie. W Przemyślu jest ich wielu i cały czas docierają kolejni. - W zasadzie codziennie do nas, do Domu Ukraińskiego w Przemyślu, przychodzą osoby ze społeczności romskiej. Proszą o jedzenie, pampersy, chusteczki dla dzieci czy ciepłe ubrania. Staramy się pomagać wszystkim, bez względu na narodowość czy kolor skóry. Nie odmawiamy nikomu - mówił nam kilka miesięcy temu Igor Horków, przedstawiciel Związku Ukraińców w Polsce.

'Pretensje są rzadko, częściej żal'

- Części osób nie udaje się danego dnia wsiąść do pociągu. Pretensje są rzadko, częściej żal, że tym razem nie wyszło - mówi Maksym. Przyznaje, że czasami zdarzają się rozmowy wolontariuszy z uchodźcami o wojnie. - Opowiadają, żeby sobie ulżyć, wyrzucić z siebie te opowieści - dodaje wolontariusz.

Pracownikiem humanitarnym w Pokoju Matki i Dziecka na Dworcu jest Tatiana. - Można u nas zaczekać kilka godzin, ale też kilka dni. Z reguły mamy z dziećmi wiedzą, gdzie jadą i co chcą robić - mówi TOK FM. - Mamy listy, kto ma jechać do Hanoweru danego dnia. Musimy je robić, bo na początku wszyscy się pchali, momentami było niebezpiecznie - tłumaczy Tatiana. I dodaje, że uchodźcy doskonale wiedzą o kursującym pociągu. Wielu przyjeżdża właśnie do Przemyśla, byle tylko móc się załapać na podróż.

- Uchodźcy mają poczucie, że w Niemczech będzie im lepiej niż w Polsce. Tak mówią, choć nie wiem, czy tak do końca jest. Wiemy, że niejednokrotnie z tych Niemiec wracają i jednak wybierają Polskę. Różnie bywa. Każda sytuacja jest inna, nie można uogólniać - dodaje inny z wolontariuszy.