Daniel Objatek pojawi się przed komisją śledczą? "Nie będę małpą w cyrku"
Daniel Obajtek jest "jedynką" PiS na Podkarpaciu w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Nie jest łatwo spotkać go, jak prowadzi w regionie kampanię wyborczą. O tym, że spotkał się z wyborcami, Obajtek informuje już po fakcie za pośrednictwem mediów społecznościowych. Były szef Orlenu nie podaje również, w jakim miejscu i dniu odbędzie spotkanie z wyborcami.
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie" – pod takim hasłem działacze Polskiego Stronnictwa Ludowego rozpoczęli "poszukiwania" Daniela Obajtka.
Politycy PSL na Podkarpaciu "szukają" Obajtka
Poseł Adam Dziedzic w minionym tygodniu w Sejmie zaprosił byłego szefa Orlenu na kawę. Argumentował, że "Obajtek w kampanii przemierza bezludne tereny Podkarpacia", dlatego też chce pomóc mu w spotkaniu z wyborcami. Jak dodał, chciałby również porozmawiać o Zielonym Ładzie, który politycy PiS skrzętnie atakują, jednak jeszcze do niedawna byli jego orędownikami. Na miejsce debaty Dziedzic wybrał stację Orlenu w Trzcianie, miejscowości koło Rzeszowa. Jak informuje reporter TOK FM Marcin Starzec, były prezes Orlenu nie pojawił się.
Kurski 'gorszy' od Obajtka. Wyborcy nie mają wątpliwości
Ludowcy chcą poszukiwać Obajtka do skutku, "żeby mógł się spotkać z mieszkańcami Podkarpacia i powiedział im, co chciałby dla nich zrobić". Były prezes Orlenu nie znalazł czasu na spotkanie z PSL-em, ale Polsat News spotkał go w tym samym dniu na festynie z okazji Dnia Matki.
Gdzie jest Obajtek? Były szef Orlenu odpowiada
Kandydata PiS-u nie mogą też znaleźć policjanci, którym nie udało się do tej pory doręczyć mu wezwania na przesłuchanie, które wysłała komisja śledcza do spraw afery wizowej. W rozmowie z dziennikarzami Polsatu mówił w sobotę, że jeśli "zostanę prawidłowo, zgodnie z prawem, poinformowany" i dostanie wezwanie, "to jako obywatel tego kraju" stawi się na przesłuchaniu, które zaplanowano na 28 maja.
Daniel Obajtek się znalazł. Opublikował film z 'kampanijnego szlaku'
W poniedziałek okazało się, że zmienił zdanie. "Nie będę małpą w cyrku. Nie dacie sobie zrobić na mnie kampanii, która i tak w wydaniu KO jest beznadziejna. Z wizami mam tyle wspólnego co z pyłem na Marsie" - napisał na portalu X (dawniej Twitter). Zamieścił też zdjęcie komunikatu, w którym odniósł się do wezwania na komisję ds. afery wizowej.
"Jestem człowiekiem, który szanuje organy Państwa i polskie prawo, w tym działające komisje sejmowe. Przed oblicze Komisji Śledczej, mimo medialnych doniesień, nie zostałem jednak skutecznie wezwany. Zgodnie z ustawą o Komisji, pisma doręcza się za pokwitowaniem odbioru osobiście do rąk adresata. Odbiór pisma powinien zostać potwierdzony własnoręcznym, czytelnym podpisem zawierającym pełne imię i nazwisko na zwrotnym pokwitowaniu. Taka sytuacja nie miała miejsca" - napisał podkarpacki kandydat Prawa i Sprawiedliwości w wyborach do Parlamentu Europejskiego.
Dodał, że w tej chwili prowadzi kampanię, a wezwanie go przed komisję "na półtora tygodnia przed ciszą wyborczą traktuje jak element gry politycznej". Zapewnił jednak, że do dyspozycji zespołu wyjaśniającego nieprawidłowości ws. wydawania wiz będzie już po głosowaniu 9 czerwca. "Wierzę, że wtedy Członkowie Komisji łatwiej skoncentrują się na kwestiach merytorycznych, stając się wolnymi od politycznych, a niekiedy i emocjonalnych przesłanek" - napisał Obajtek.
'Impregnowany elektorat'. Ekspertka nie ma złudzeń, jak będzie odbierana sprawa Orlenu
POSŁUCHAJ:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>