,
Obserwuj
Podkarpackie

Daniel Objatek pojawi się przed komisją śledczą? "Nie będę małpą w cyrku"

oprac. MK tokfm.pl
3 min. czytania
27.05.2024 11:38
Daniel Obajtek został wezwany - na wtorek 28 maja - przez komisję śledczą. Skoro policja nie może namierzyć byłego prezesa Orlenu, spróbowali to zrobić podkarpaccy politycy PSL, zwracając uwagę na nikłą aktywność kandydata PiS do europarlamentu. Na razie Obajtek jest nieuchwytny, wydał za to nowe oświadczenie.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Daniel Obajtek jest "jedynką" PiS na Podkarpaciu w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Nie jest łatwo spotkać go, jak prowadzi w regionie kampanię wyborczą. O tym, że spotkał się z wyborcami, Obajtek informuje już po fakcie za pośrednictwem mediów społecznościowych. Były szef Orlenu nie podaje również, w jakim miejscu i dniu odbędzie spotkanie z wyborcami.

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie" – pod takim hasłem działacze Polskiego Stronnictwa Ludowego rozpoczęli "poszukiwania" Daniela Obajtka.

Politycy PSL na Podkarpaciu "szukają" Obajtka

Poseł Adam Dziedzic w minionym tygodniu w Sejmie zaprosił byłego szefa Orlenu na kawę. Argumentował, że "Obajtek w kampanii przemierza bezludne tereny Podkarpacia", dlatego też chce pomóc mu w spotkaniu z wyborcami. Jak dodał, chciałby również porozmawiać o Zielonym Ładzie, który politycy PiS skrzętnie atakują, jednak jeszcze do niedawna byli jego orędownikami. Na miejsce debaty Dziedzic wybrał stację Orlenu w Trzcianie, miejscowości koło Rzeszowa. Jak informuje reporter TOK FM Marcin Starzec, były prezes Orlenu nie pojawił się.

Kurski 'gorszy' od Obajtka. Wyborcy nie mają wątpliwości

Ludowcy chcą poszukiwać Obajtka do skutku, "żeby mógł się spotkać z mieszkańcami Podkarpacia i powiedział im, co chciałby dla nich zrobić". Były prezes Orlenu nie znalazł czasu na spotkanie z PSL-em, ale Polsat News spotkał go w tym samym dniu na festynie z okazji Dnia Matki.

Gdzie jest Obajtek? Były szef Orlenu odpowiada

Kandydata PiS-u nie mogą też znaleźć policjanci, którym nie udało się do tej pory doręczyć mu wezwania na przesłuchanie, które wysłała komisja śledcza do spraw afery wizowej. W rozmowie z dziennikarzami Polsatu mówił w sobotę, że jeśli "zostanę prawidłowo, zgodnie z prawem, poinformowany" i dostanie wezwanie, "to jako obywatel tego kraju" stawi się na przesłuchaniu, które zaplanowano na 28 maja.

Daniel Obajtek się znalazł. Opublikował film z 'kampanijnego szlaku'

W poniedziałek okazało się, że zmienił zdanie. "Nie będę małpą w cyrku. Nie dacie sobie zrobić na mnie kampanii, która i tak w wydaniu KO jest beznadziejna. Z wizami mam tyle wspólnego co z pyłem na Marsie" - napisał na portalu X (dawniej Twitter). Zamieścił też zdjęcie komunikatu, w którym odniósł się do wezwania na komisję ds. afery wizowej.

"Jestem człowiekiem, który szanuje organy Państwa i polskie prawo, w tym działające komisje sejmowe. Przed oblicze Komisji Śledczej, mimo medialnych doniesień, nie zostałem jednak skutecznie wezwany. Zgodnie z ustawą o Komisji, pisma doręcza się za pokwitowaniem odbioru osobiście do rąk adresata. Odbiór pisma powinien zostać potwierdzony własnoręcznym, czytelnym podpisem zawierającym pełne imię i nazwisko na zwrotnym pokwitowaniu. Taka sytuacja nie miała miejsca" - napisał podkarpacki kandydat Prawa i Sprawiedliwości w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Dodał, że w tej chwili prowadzi kampanię, a wezwanie go przed komisję "na półtora tygodnia przed ciszą wyborczą traktuje jak element gry politycznej". Zapewnił jednak, że do dyspozycji zespołu wyjaśniającego nieprawidłowości ws. wydawania wiz będzie już po głosowaniu 9 czerwca. "Wierzę, że wtedy Członkowie Komisji łatwiej skoncentrują się na kwestiach merytorycznych, stając się wolnymi od politycznych, a niekiedy i emocjonalnych przesłanek" - napisał Obajtek.

'Impregnowany elektorat'. Ekspertka nie ma złudzeń, jak będzie odbierana sprawa Orlenu

POSŁUCHAJ:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>