Strach wokół lotniska w Jasionce. "Nie jesteśmy przygotowani na żadną sytuację kryzysową"
- Lotnisko Rzeszów-Jasionka znajduje się na terenie gminy Trzebownisko, kilkanaście kilometrów od Rzeszowa;
- Wójt zwraca uwagę, że przez obecność lotniska gmina może być (bardziej niż inne samorządy) narażona na atak nieprzyjaciela, dlatego potrzebuje wsparcia ze strony rządu;
- Zdaniem wójta samorządowcy nie mają dziś pojęcia, jak zarządzać sytuacjami kryzysowymi;
- Wójt zwraca też uwagę na kiepską współpracę z wojskiem. Jak mówi, nie wie nawet, komu zgłosić skargi na żołnierzy, które się zdarzają.
Mieszkańcy 25-tysięcznej gminy Trzebownisko obok Rzeszowa zdążyli się już przyzwyczaić do widoku amerykańskich żołnierzy, którzy stacjonują na Podkarpaciu od trzech lat. Nikogo nie dziwi, jak wychodzą z lokalnych sklepików z kilogramami kiełbasy czy boczku. Co więcej, w ostatnich miesiącach udało się nawet zaprosić kilku z nich do lokalnych szkół na spotkania z native speakerem. - Czasem brali udział w apelach szkolnych czy spotkaniach z dziećmi, ale nauczyciele mówili, że ciężko ich na to namówić - słyszymy od mieszkańców.
Wójt gminy Sławomir Porada - w rozmowie z TOK FM - przyznaje jednak, że ostatnie trzy lata to wymagający okres dla lokalnej społeczności. - Z dnia na dzień stanęliśmy w centrum ogromnego hubu pomocowego dla Ukrainy i są różne tego konsekwencje - stwierdza.
Jego zdaniem obecność wojsk NATO i obwarowanie lotniska w naturalny sposób zapewnia całemu regionowi bezpieczeństwo militarne, ale przez to kwestia bezpieczeństwa cywilnego nie jest traktowana z należytą starannością. Chodzi przede wszystkim o wydarzenia wokół lotniska. - Mam na myśli wszelkiego rodzaju transporty, przemieszczanie wojsk, a nawet potencjalne incydenty wypadkowe, które na szczęście nie miały do tej pory miejsca, ale należy być gotowym na taką ewentualność - tłumaczy.
Samorządowcy chcą lepszego traktowania
Dlatego gmina domaga się od strony rządowej specjalnego traktowania takich samorządów jak Trzebownisko, które przez swoje strategiczne położenie czy obecność wojskowego lotniska mogą być bardziej narażone na atak nieprzyjaciela. - Na teraz nie mamy ani jednego budynku czy nawet metra kwadratowego miejsca, w którym można byłoby się schronić. Nie mamy miejsc ewakuacji. Nie jesteśmy przygotowani na żadną sytuację kryzysową, która w tak specyficznym miejscu może zaistnieć - mówi Porada.
Chcą ruszyć Zełenskiemu i Ukrainie z pomocą. Dlaczego to misja ważna też dla Polski?
Wójt Trzebowniska zapowiada pierwsze spotkania w ramach autorskiej inicjatywy, do której zaproszone mają być samorządy, na terenie których działają porty lotnicze. - Chcemy stworzyć swego rodzaju lobby, aby decydenci zrozumieli, że takie gminy jak Trzebownisko czy na przykład Zabierzów, która ma Balice, były traktowane w sposób ekstraordynaryjny, jeśli chodzi o kwestie logistyczne, szkoleniowe czy inwestycyjne w obiekty infrastruktury zabezpieczającej ludność cywilną - zaznacza mój rozmówca.
To miasto było na pierwszej linii pomocy. 'Człowiekowi głos się łamał, gdy widział te dzieciaki'
Zdaniem Porady samorządowcy nie mają dziś pojęcia, jak zarządzać sytuacjami kryzysowymi. - Na wójtach - z tytuły ustawy o ochronie ludności - ciąży bodajże 25 zadań, ale to na razie jest zupełnie niesprecyzowane. Potrzeba wielu szkoleń dla mnóstwa podmiotów i to natychmiast, bo bez tego - w przypadku zagrożenia - będziemy wszyscy zachowywać się jak we mgle - rozkłada ręce.
Marna komunikacja z wojskiem
Porada wskazuje też na brak współpracy wojska z samorządowcami. - Nie domagam się żadnych tajnych informacji, nawet nie chce ich znać, ale proszę mi wierzyć, że ja nawet nie wiem, jakie wojska obecnie przebywają na tym terenie. Przykładowo - o wymianie Amerykanów na Norwegów czy Niemców dowiedziałem się z mediów - opowiada wójt gminy. - Mnie chodzi zaledwie o szczątkowe informacje, do kogo mam się zwrócić w przypadku, gdy mieszkaniec skarży się na zachowanie żołnierzy, a i takie sygnały od nich otrzymuje - podsumowuje.