Ktoś poluje na rowerzystów? W mieście aż huczy. "Ta sprawa jest zatrważająca"
- Blady strach padł na rowerzystów i biegaczy w Sanoku;
- Na popularnej wśród nich trasie pojawiły się bardzo niebezpieczne przeszkody;
- Sprawę bada policja.
W poniedziałek na policję w Sanoku zgłosił się mężczyzna z informacją o tym, że zniszczył oponę roweru najeżdżając na ostry przedmiot wbity w trasę rowerową. - Otrzymaliśmy jeszcze trzy sygnały. Te sprawy różnią się od siebie, ale w pewnych kwestiach są podobne. Wszystkie dotyczą okolic dzielnicy Olchowce i osób podróżujących rowerami bądź motocyklami. Sprawdzamy te zawiadomienia i weryfikujemy, czy przypadkiem nie ma tutaj celowego działania - mówi rzeczniczka prasowa Komendy Powiatowej Policji w Sanoku, Anna Oleniacz.
Nawrocki i tajemnice alkowy Grand Hotelu. Stankiewicz ujawnił, co usłyszał od sztabowców PiS
Policjantka podkreśla, że postępowania dotyczą uszkodzenia mienia - głównie opon rowerów. Policjanci przesłuchują świadków, sprawdzają monitoring. - Weryfikuje się osoby, które często podróżują tamtymi rejonami, ale również sprawdza się zgłoszenia od osób, które na przykład informują policję o nadmiernym podróżowaniu osób quadami, czy też motocyklami typu cross, ponieważ mogą mieć informacje w takich sprawach. - mówi Anna Oleniacz. Śledczy prowadzą odrębne postępowania, ale połączą je w jedno gdyby okazało się, że znajdą jakiś wspólny mianownik.
W mieście huczy o kimś, kto mści się na rowerzystach
Ulica Gajowa, której dotyczą zgłoszenia, to teren na obrzeżach miasta, gdzie często widać spacerowiczów, biegaczy i rowerzystów. Rzadko ktoś przejeżdża tamtędy przez przypadek. W ostatni poniedziałek wybrał się tam Tomasz Januszczak, ochotnik bieszczadzkiej grupy GOPR. Ratownicy poszukiwali w rejonie pobliskiego Orlego Kamienia zaginionego mężczyzny. Januszczak zadeklarował centrali, że przeszuka czerwony szlak od Lisznej, później żółty do ul. Gajowej. - Najszybszą opcją był rower, niestety na zjeździe żółtym szlakiem rozwaliłem oponę na specjalnie wbitym w podłoże złamanym nożu z heblarki - tak mężczyzna opisywał to w swoich mediach społecznościowych.
W rozmowie z Tok Fm opowiada, że całe ostrze mogło mieć kilkanaście centymetrów długości. - Ostro zakończony, odłamany kawałek był tak wbity, że wystawał wysoko, naprawdę wysoko. Opona mojego roweru nadaje się na śmietnik. Gdyby ktoś wbiegł na to nogą, byłaby przedziurawiona - opowiada rowerzysta i ratownik.
Na internetowych forach rowerzystów i biegaczy w Sanoku ludzie ostrzegają się przed niebezpieczeństwem. Członkowie grupy "SWR - Sanoccy wariaci rowerowi" już na początku maja publikowali zdjęcia gałęzi znalezionych na szlakach, w które ktoś wbił gwoździe tak, by niebezpiecznie wystawały nad grunt. Użytkownicy ostrzegają się przed jazdą po tzw. czołgowisku (red. potoczna nazwa terenu dawnego poligonu wojskowego w dzielnicy Olchowce w Sanoku, dzisiaj wykorzystywana często do rekreacji).
W pobliżu ul. Gajowej, na Białej Górze, powstała jednokierunkowa leśna ścieżka rowerowa typu singletrack o długości 7 km. Trasa została zaprojektowana z myślą o rowerzystach górskich - ma wyprofilowane zakręty, podjazdy, szybkie zjazdy, muldy i koleiny. Wielu młodych ludzi szuka tu technicznych wyzwań i dynamicznej jazdy w terenie leśnym. - Są specjalne trasy dla rowerów MTB, skocznie. Dzieciaki, ale też starsi tam spędzają czas. Bawią się, uczą się nowych technik, a tu takie niespodzianki na nich czekają. Znaleźli to i rowerzyści, i biegacze, którzy poruszają się po tych szlakach - opowiada Tomasz Januszczak.
Wśród biegaczy, którzy zmienili trasę swojego treningu ze względu na te przypadki, jest Łukasz Łagożny himalaista, alpinista, taternik, triathlonista, biegacz ultra i podróżnik. - Zawsze chodziłem na treningi na Orle Skałki, ale miesiąc temu przestałem, bo ja zazwyczaj biegam wieczorami, bardzo często wracam już w nocy z czołówką na głowie, więc przy ograniczonej widoczności, można stanąć na coś takiego, przebić nogę i jest problem - mówi Łagożny. Podkreśla, że znajomi biegacze znaleźli gałęzie przebite gwoździami. Triathlonista zastanawia się czy ktoś odpowiedzialny za ten teren nie powinien ustawić tablic ostrzegawczych. Szlak prowadzi na punkt widokowy. - Ta sprawa jest zatrważająca, przecież jeżeli ktokolwiek by się przewrócił, uderzył ręką, głową... na takich dużych gwoździach można nawet przebić płuco, gdyby ktoś niefortunnie upadł - mówi Łukasz Łagożny.
'Takie sprawy trzeba zgłaszać policji. Można anonimowo'
Policja apeluje do osób, które mogą mieć podobne doświadczenie albo informacje o podobnych sytuacjach, by zgłaszały to służbom. - Nie może być tak, że mieszkańcy między sobą mówią o problemie, a nikt nie podejmuje działań w kierunku zapobiegania takim sytuacjom. Nietrudno sobie wyobrazić, co mogłoby się stać, gdyby ktoś przewrócił się na taki ostry przedmiot. Przecięta opona jest naprawdę najmniejszą szkodą - mówi rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Sanoku, Anna Oleniacz.
Policjantka przypomina, że tego typu sprawy można zgłaszać anonimowo przez internet korzystając z Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa. - Możemy zaznaczyć na mapie miejsce, w którym dochodzi do niepokojącej nas sytuacji np. zakłócania ciszy nocnej albo tak jak w tym przypadku do nietypowych sytuacji zniszczenia mienia. W systemie może nie być punku – przecięta opona, ale jest katalog inne i tam trzeba opisać dane zdarzenie - tłumaczy rzeczniczka miejscowej policji. Anna Oleniacz podkreśla, że Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa nie służy do zgłaszania zagrożenia życia czy zdrowia, w sytuacjach nagłych gdy potrzebna jest pilna pomoc służb trzeba dzwonić na numer alarmowy 112.