Tu słynne "babciowe" działa już od lat. "Cieszę się, że nasz pomysł trafił na dobry grunt"
W zależności od formy opieki nad dzieckiem rodzice w zachodniopomorskim mogli liczyć na dofinansowanie - do około 1200 zł miesięcznie - na zatrudnienie niani, opłacenie żłobka czy klubiku dziecięcego. W kolejnej perspektywie ta kwota wzrośnie do 1500 zł. Brzmi znajomo? O takiej kwocie w swoim exposé mówił premier Donald Tusk. W regionie mówią, że tzw. babciowe to niemal kopiuj-wklej działającego tu od lat programu "Małe Skarby".
Przy czym należy zaznaczyć, że program działający na Pomorzu Zachodnim oparty jest na funduszach unijnych, co sprawia, że pula pieniędzy - a tym samym beneficjentów - jest ograniczona. Nie znamy jeszcze dokładnych założeń "babciowego". Według zapowiedzi dostawać ma je każda mama, która po urodzeniu dziecka wróci do pracy - po zakończeniu urlopu macierzyńskiego
"Małe Skarby". Jak to działa?
- Z programu "Zachodniopomorskie Małe Skarby" skorzystało dotychczas dwa i pół tysiąca matek i ponad 100 ojców - wylicza dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Szczecinie Andrzej Przewoda. - Ta możliwość powrotu do pracy i ulżenia sobie w kosztach opieki nad dzieckiem bardzo pomagała i ułatwiała życie szczególnie tym rodzicom, którzy zarabiają najmniej. Mogę śmiało powiedzieć, że program ma stuprocentową skuteczność, ponieważ wszystkim rodzicom, głównie matkom, którzy wzięli udział w dotychczasowych edycjach, udało się wrócić na rynek pracy - mówi Przewoda.
'Babciowe' to nie jest rozdawnictwo czy darowizna'. Donald Tusk broni swojego pomysłu
W kolejnej perspektywie unijnej regionalny program będzie kontynuowany. Rodzice znów będą mogli ubiegać się o refundację kosztów pobytu dziecka w żłobku, klubie dziecięcym, u opiekuna dziennego czy niani. Jeśli będzie to niania, musi mieć ukończone odpowiednie kursy. - To jedno z wymagań Unii Europejskiej, które musieliśmy spełnić - wyjaśnia dyrektor WUP w Szczecinie. Podobnie jak w poprzedniej perspektywie pula środków ma być ograniczona, a ze wsparcia skorzysta do około 2500 rodziców.
Zachodniopomorski marszałek Olgierd Geblewicz w rozmowie z TOK FM przyznaje, że widzi wiele podobieństw zapowiadanego "babciowego" z programem "Małe Skarby". - Cieszę się, że nasz pomysł trafił na dobry polityczny grunt i bardzo się cieszę, że będzie realizowany w całej Polsce. Mamy bardzo dobre odpowiedzi od tych, którzy skorzystali i są bardzo wdzięczni za możliwość powrotu do pracy z pewnością , że dziecko jest pod dobrą opieką - mówi.
Jak dodaje, wielu rodziców podkreślało, że dofinansowanie z programu "Małe Skarby" pozwalało im skończyć z przeliczaniem, czy stać ich na zapewnienie opieki nad dzieckiem.
Od władz województwa słyszymy, że jeśli "babciowe" wejdzie w życie, rodzice będą musieli zdecydować, czy korzystają z "Małych Skarbów", czy decydują się na rządowe wsparcie.
Szczecin. Praca na dni, a nawet na godziny. 'Każda para rąk się przydaje'