Teraz oni biorą się za abp. Dzięgę. "Po raz pierwszy w historii"
Abp Andrzej Dzięga w ubiegłym tygodniu zrezygnował z funkcji metropolity szczecińsko-kamieńskiego, a Watykan tę rezygnację przyjął. Jak się okazało, ma to związek z prowadzonym dochodzeniem w sprawie krycia pedofilii w Kościele.
To może nie być koniec problemów kościelnego hierarchy. Państwowa komisja ds. pedofilii chce zbadać, czy nie popełnił on przestępstwa. Chodzi o sprawę ks. pedofila Józefa G. - z czasów, gdy Dzięga był biskupem sandomierskim. Skandaliczne wówczas postępowanie Dzięgi opisywał niedawno w rozmowie z tokfm.pl Tomasz Terlikowski.
- 12-letniego chłopca, który zgłosił się, żeby opowiedzieć o tym, że został wykorzystany seksualnie przez księdza, zmuszono do zeznawania bez rodziców, bez psychologa, do podpisania protokołu, którego nie czytał i wreszcie do złożenia przysięgi na milczenie. A ksiądz, który był sprawcą, został przeniesiony do innej parafii i mianowany krótko potem kanonikiem kapituły przez biskupa Dzięgę - relacjonował dziennikarz.
'Złote lądowanie' abp. Dzięgi. Tak Watykan 'karze' biskupów, którzy kryli pedofilów
Sąd w 2021 r. skazał Józefa G.: za molestowanie ministranta na 2 lata i 6 miesięcy, a za nakłanianie i zastraszanie dodatkowo na 8 miesięcy pozbawienia wolności. W sprawie przesłuchiwano także arcybiskupa Dzięgę, ale jego zeznania zostały uznane za niewiarygodne przez sąd.
Sprawa abp. Dzięgi. "Po raz pierwszy w historii"
Przewodnicząca Państwowej komisji ds. pedofilii adw. Karolina Bućko w rozmowie z Onetem powiedziała, że "komisja, najprawdopodobniej po raz pierwszy w historii, zwróciła się do kurii o dostęp do akt z postępowania kanonicznego". - Do tej pory komisja zwracała się o ogólną informację np. dotyczącą liczby toczonych postępowań w sprawach dotyczących nadużyć wobec nieletnich - wskazała. - Dziś mówię: "sprawdzam" biskupowi Dziędze. Skoro Episkopat wielokrotnie deklarował szeroką współpracę, to teraz jest idealny moment, by to zweryfikować - dodała. Do tej pory jednak Kościół nie udostępniał komisji żadnych dokumentów.
Adw. Bućko zapowiedziała także, że jeśli okaże się, że abp Dzięga skłamał w sądzie, komisja złoży zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa składania fałszywych zeznań. Grozi za nie pozbawienie wolności do lat ośmiu.
Rozczarowanie w Szczecinie. O tym następca arcybiskupa Dzięgi milczy. Gdzie słowo 'przepraszam'?
"Dzięga pokazał, że oszczędne gospodarowanie prawdą jest mu właściwe"
"Domaganie się dokumentacji kanonicznej procesu arcybiskupa Andrzeja Dzięgi od Kościoła to dobra decyzja Państwowej Komisji ds. Pedofilii" - ocenił na Facebooku publicysta RMF FM Tomasz Terlikowski. "Arcybiskup pokazał - i to zostało już wykazane przez nuncjusza - że oszczędne gospodarowanie prawdą - jest mu właściwe, więc teraz trzeba sprawdzić, czy nie kłamał także w sądzie, a żeby to zrobić trzeba dostępu do dokumentacji kanonicznej. I jeśli Kościół chce rzeczywiście pokazać, że jest po stronie skrzywdzonych, a nie krzywdzących i kłamiących hierarchów, to Watykan powinien owe dokumenty wydać" - napisał.
"Jeśli nie będzie tego chciał zrobić, to nie ma powodów, by służby polskiego państwa nie wkroczyły do kurii diecezjalnych, w których toczyło się dochodzenie w sprawie arcybiskupa Dzięgi, i by nie skontrolowały wszystkich komputerów, wszystkich archiwów, wszystkich dokumentów. Może wtedy Watykan i KEP uzna, że jednak Polska nie żartuje i zacznie nie tylko deklarować współpracę, ale i współpracować. Wiem, że to brzmi twardo, ale jeśli Kościół sam nie potrafi tego zrobić, to trzeba mu w tym pomóc" - podsumował Terlikowski.