Atak na lekarkę w Koszalinie. "Gdyby było postanowienie, nie doszłoby do tej tragedii"
- Dyrektorka Centrum Zdrowia Psychicznego w Koszalinie mówi, że ataku można było uniknąć. "Od siedmiu miesięcy czekamy na decyzję sądu, który miał wydać postanowienie o jego przymusowym leczeniu" - podkreśla;
- Historia ataku na lekarkę była poruszana w mediach w całej Polsce, tymczasem w Sejmie trwała dyskusja o przyszłości Centrów Zdrowia Psychicznego;
- Psychiatrzy i terapeuci walczą o to, by Centra Zdrowia Psychicznego mogły działać dalej na dotychczasowych zasadach; ministerstwo próbuje wprowadzać zmiany.
Na trzy miesiące do aresztu ma trafić 45-latek, który kilka dni temu zaatakował lekarkę psychiatrii w Koszalinie. Mężczyzna ma zarzuty związane m.in. z czynną napaścią na funkcjonariusza publicznego, naruszeniem czynności narządu ciała powyżej siedmiu dni i kierowaniem gróźb pozbawienia życia wobec pani doktor. Areszt będzie odbywać albo w szpitalu psychiatrycznym, albo w areszcie śledczym, w którym jest oddział psychiatryczny. Lekarka doznała obrażeń rąk i głowy.
Izabela Ciuńczyk jest lekarzem psychiatrą, dyrektorem Centrum Zdrowia Psychicznego w Koszalinie. Zna historię ataku na lekarkę. Jak mówi, pacjent, który miał go dokonać, "jest w psychozie". - Został objęty opieką Centrum Zdrowia Psychicznego, ale od siedmiu miesięcy czekamy na decyzję sądu, który miał wydać postanowienie o jego przymusowym leczeniu - informuje.
- Siedem miesięcy temu - na nasz postulat - Centrum Usług Społecznych złożyło do sądu taki wniosek. Gdyby dział sądowniczy zadziałał odpowiednio i gdyby takie postanowienie w odpowiednim czasie zostało wydane, to po prostu nie doszłoby do tragedii - przekonuje dalej Ciuńczyk.
Jak dodaje, w tej chwili pacjent jest już objęty opieką, wbrew swojej woli. - Ale to też pokazuje, jakim olbrzymim wyzwaniem jest współpraca z pomocą społeczną i sądami. I o to też jest nasz olbrzymi apel, by potraktować to jako priorytet - apeluje pani doktor.
Walka o Centra Zdrowia Psychicznego
Tymczasem Ministerstwo Zdrowia przedłuża pilotaż związany z działalnością Centrów Zdrowia Psychicznego. Centra będą działać na dotychczasowych zasadach do końca tego roku. Warto przypomnieć, że to najdłużej trwający pilotaż w Polsce, bo od 2018 roku. Ci, którzy centra prowadzą, zabiegają, by nic w nich nie zmieniać, bo świetnie się sprawdzają. Ministerstwo zdaje się mieć jednak inny plan.
Tę historię opisaliśmy w TOK FM jako pierwsi. Jest szczęśliwy finał sprawy małej Zuzi
O Centrach Zdrowia Psychicznego dyskutowano niedawno w Sejmie, na posiedzeniu stałej podkomisji do spraw zdrowia psychicznego. W Polsce jest obecnie 117 takich centrów, w mniejszych i większych miejscowościach. Ich działanie opiera się na ścisłej współpracy lekarzy psychiatrów z psychologami, terapeutami i pielęgniarkami. To tzw. opieka środowiskowa w domu pacjenta, w połączeniu z opieką ambulatoryjną i kompleksowym wsparciem dla pacjenta w szpitalu. Ministerstwo rozważa oddzielenie opieki środowiskowej od szpitalnej.
Środowisko lekarskie się temu sprzeciwia. - Chcielibyśmy zaprotestować przeciwko próbie rozdzielenia części środowiskowo-ambulatoryjnej od części szpitalnej i przede wszystkim - przeciwko finansowaniu części szpitalnej na zasadzie osobodnia - mówiła Ciuńczyk na komisji. Osobodzień można traktować jako jednostkowy dzień pobytu osoby leczonej w zakładzie. Jest to miara, która służy do sprawozdawania i rozliczania świadczeń medycznych przez placówki medyczne. - Jeśli ja, jako dyrektor centrum, będę miała osobodzień, to każde puste łóżko przynosi mi straty. Więc przepraszam - ale będę musiała robić "łapankę" na pacjentach, bo łóżka nie będą mogły stać puste - wyjaśniała psychiatra z Koszalina.
Apel, by "nie psuć tego, co dobre"
Krzysztof Sikorski - szef Centrum Zdrowia Psychicznego w Słupsku - dodał, że Ministerstwo Zdrowia powinno wsłuchać się w głos ekspertów i nie psuć tego, co jest dobre. - Chciałbym również wyrazić stanowczy sprzeciw wobec planów rozdzielenia części ambulatoryjnej naszych centrów od części stacjonarnej. Sukces centrów to fakt, że ten zespół pracuje jako całość, jako jeden organizm. Pilotaż udowodnił, że właśnie nierozdzielanie tych dwóch części jest najbardziej skuteczne pod kątem zdrowienia pacjentów - przekonywał Sikorski.
Tomasz Rowiński ze Szkoły Głównej Handlowej, a jednocześnie przedstawiciel Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Centrów Zdrowia Psychicznego mówił z kolei o rozmowach z resortem zdrowia i próbach wypracowania kompromisu. - Kompromis nie może polegać na tym, że jak jedni chcą iść lewą stroną, a drudzy prawą, to idziemy środkiem. Wiadomo, jak to się skończy. Tak się skończyło w psychiatrii dziecięcej. Nie osiągnęliśmy tego, co zakładaliśmy - powiedział Rowiński. - Diabeł tkwi w szczegółach, czyli w rozliczeniach: jak dysponować środkami z NFZ, jak ustawić harmonogram wdrażania poszczególnych elementów tego finansowania. to jest kluczowe - wskazał Rowiński na posiedzeniu sejmowej podkomisji.
Co dalej z projektem?
W tej chwili trwają prace specjalnego zespołu, który ma podjąć decyzję, jak dalej będą działały Centra Zdrowia Psychicznego i czy uda się je zachować w niezmienionej formule. Na razie działają, jak działały, do końca 2025 roku.
Pilotaż centrów zdrowia psychicznego jest oparty na idei psychiatrii środowiskowej, czyli zakłada odejście od leczenia szpitalnego (to ma dotyczyć głównie pacjentów w stanach ostrych) na rzecz opieki w domu pacjenta, w jego środowisku. - Powinniśmy już dziś wiedzieć, co będzie od 1 stycznia - twierdzi Izabela Ciuńczyk.