Atomowy niepokój na Pomorzu. "Upominamy się o swoje, bo będzie za późno"
Przygotowania do budowy elektrowni jądrowej w gminie Choczewo na Pomorzu nie idą w parze z zaangażowaniem w związane z tym problemy lokalnych społeczności - to opinia wójtów gmin sąsiadujących z inwestycją, którzy skarżą się chociażby na brak planów modernizacji dróg lokalnych. Co prawda projekt budowy elektrowni na Pomorzu przewiduje dociągnięcie w jej pobliże linii kolejowej oraz drogi wojewódzkiej, ale samorządowcy spodziewają się wzmożonego ruchu na istniejących już trasach.
Elektrownia nie będzie wyspą
- Zabiegamy cały czas o informację i oczekujemy poważniejszego traktowania gmin ościennych - mówi wójt gminy Gniewino Wioletta Majer-Szreder. - Przecież Choczewo nie jest wyspą i ten transport będzie się odbywał po drogach powiatowych i gminnych - dodaje.
- Nie da się jechać wyłącznie autostradami i ekspresówkami, trzeba kiedyś zjechać na drogi regionalne - wtóruje wójt Nowej Wsi Lęborskiej Szymon Medalion. - Pytanie, którymi drogami ten transport będzie prowadził i jak one będą użytkowane. Musimy o tym wiedzieć - dopowiada, rozkładając ręce.
'Już jesteśmy rozjeżdżani'
Preludium tego, co może się dziać podczas budowy elektrowni jądrowej, są prace związane z elektrownią wiatrową na Bałtyku.
- Nasi sąsiedzi z gminy Łęczyce i po troszkę już my jesteśmy rozjeżdżani przez ciężarówki, które dowożą tam materiał do tej budowy - mówi Michał Słowik, pełnomocnik wójta gminy Gniewino. - W ostatnich tygodniach były transportowane duże transformatory, nasze drogi nie są przystosowane do takich gabarytów, infrastruktura nie jest na to gotowa - tłumaczy urzędnik.
- Chcielibyśmy wiedzieć, co się będzie działo: jak inwestor planuje realizować cały ten proces, którymi drogami zamierza dowozić materiały na budowę, z jakich zasobów zamierza korzystać, jak będzie wyglądało oddziaływanie na sąsiadów - wylicza Szymon Medalion. - Jest jeszcze wiele rzeczy, które trzeba poprawić - przekonuje.
Rząd Tuska wyda miliardy na elektrownię atomową. 'Zmianę poczujemy w rachunkach'
Inwestycja to tysiące ludzi
Kolejną palącą kwestią dla samorządów jest przygotowanie się do spodziewanego napływu ludności. Wójtowie skarżą się, że są pozostawieni sami sobie.
- W pierwszym etapie inwestycji może przyjechać około 2 tys. osób, ale na pytanie, czy jakieś osiedle powstanie, czy to będzie miasteczko kontenerowe, nie uzyskaliśmy odpowiedzi - mówi wójt Gniewina. - W szczytowym momencie inwestycji może to być nawet 10 tys. ludzi, którzy będą mieli swoje potrzeby: czy służba zdrowia, czy edukacja, czy kultura, czy rozrywka... Chcielibyśmy znać też odpowiedzi na te pytania, jak my się mamy przygotować do przyjęcia tylu osób - dodaje, podkreślając, że Gniewino to mała gmina, ma 7,5 tys. mieszkańców.
Wójt chciałby wiedzieć też m.in., gdzie będą mieszkać pracownicy z budowy, w jakim systemie będą pracować (czy będą tam na stałe, czy jedynie tymczasowo). To wszystko, jak przekonuje, ma znaczenie dla organizacji życia w gminie. - Bo ci ludzie nie będą tu tylko mieszkać. Będą też tu spędzać czas, będą mieli potrzeby zakupowe, będą mieli potrzeby po prostu życiowe - wybiega w przyszłość.
Poparcie społeczne wisi na włosku?
Brak planu wsparcia dla regionu może osłabić społeczne poparcie dla budowy elektrowni jądrowej na Pomorzu. Na wybór miejsca pod inwestycje na pewno miały wpływ doświadczenia z próbą budowy elektrowni w Żarnowcu. Wtedy w okolicy powstały osiedla, zmieniła się infrastruktura. Inwestycja - choć nieudana - była motorem rozwoju dla regionu. Teraz tego koła zamachowego brakuje. Nastroje ciągle są pozytywne, ale jeżeli nic się nie zadzieje, to one mogą bardzo szybko się zmienić.
- Jak na razie widzimy chyba bardziej zagrożenia niż szanse, ponieważ nie mamy programu wsparcia ze strony rządowej ani odpowiedzi na pytania - mówi szczerze wójt Gniewina.
- To, czy ludzie będą protestować, czy będą się włączać w cały ten proces, zależy od tego, jak będą do tego przygotowani - uzupełnia wójt Nowej Wsi Lęborskiej. - Na małych projektach wiemy, że konsultacje społeczne rozmowy z mieszkańcami są punktem wyjścia i od tego trzeba zacząć. Tak, być może głośno krzyczymy i głośno tupiemy. Upominamy się o swoje, bo to jest ten moment, za parę lat będzie już za późno - dodaje z werwą.
Zgodnie z ostatnimi deklaracjami ze strony rządu, pierwszy beton jądrowy pod pierwszy blok ma zostać wylany w 2028 r., a jego budowa ukończona w 2035 r.