advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Mazowieckie

Narodowe Centrum Nauki odpowiada Czarnkowi w sprawie badań nad BDSM. "Wyjaśniliśmy panu ministrowi"

5 min. czytania
25.08.2023 14:09
- Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, co było moim błędem, jeśli chodzi o składanie tego projektu - mówi TOK FM dr Jan Szpilka. Naukowiec dostał grant od Narodowego Centrum Nauki w sprawie badań nad transpłciowością. Cała sprawa oburzyła ministra Czarnka, który zażądał wyjaśnień. I właśnie je otrzymał.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Dr Jan Szpilka jest kulturoznawcą. W pracy naukowej zajmuje się tematyką płciowości i seksualności. Bada to m.in. z perspektywy historycznej. W ramach Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie przygotował projekt 'Trans kobiecość i sadomasochizm/BDSM. Związki i napięcia w polu produkcji płci' i wystąpił o grant do Narodowego Centrum Nauki.

Przypomnijmy, NCN to niezależna instytucja, która dzieli pieniądze na badania naukowe. Projekty ocenia zespół ekspertów, z których większość to recenzenci zagraniczni. Chodzi o to, by recenzje były obiektywne, ale też - by przygotowujące je osoby znały obecne trendy w nauce.

- Moje badania będą dotyczyły - powiem to w znacznym uproszczeniu - tego, w jaki sposób doświadczenia seksualne wpływają na wytwarzanie koncepcji i tożsamości płciowych. Zasadniczo interesuje mnie to, w jaki sposób kwestie pożądania łączą się z kwestiami upłciowienia. Badania są częścią pewnego szerszego nurtu, jaki można zaobserwować od 10-20 lat we współczesnej humanistyce, przede wszystkim w studiach queer, w niektórych nurtach myśli humanistycznej czy studiów nad transpłciowością. Chodzi o badania, które są zainteresowane tym, jak można alternatywnie podejść do kwestii relacji między seksualnością a płcią - mówi TOK FM dr Jan Szpilka.

- Badam m.in. to, jak historia seksualności, historia praktyk, które nazywało się - i czasami wciąż nazywa - sadomasochizmem, łączy się z historią trans kobiecości. Będę analizował materiały historyczne, przede wszystkim archiwalne, takie jak literatura, w tym literatura erotyczna, seksuologia w przeszłości, ale też współczesne teksty kultury, w tym literaturę trans - wyjaśnia naukowiec z warszawskiego SWPS.

Jak dodaje, samo napisanie projektu zajęło mu miesiąc. Do tego trzeba jednak dodać o wiele dłuższą pracę koncepcyjną, intelektualną. - Chodzi o kulturoznawcze badania nad seksualnością, nad płciowością. Ta tematyka w Polsce jest niesłychanie słabo reprezentowana w porównaniu choćby z anglojęzycznym uniwersytetem i anglojęzyczną nauką - tłumaczy.

Jan Szpilka przyznaje, że wiedział, że badania nad płciowością są na Zachodzie już mocno rozpowszechnione i zaawansowane. U nas nie. Stąd pomysł na projekt, który ma być kontynuacją jego dotychczasowych badań, jeszcze przy doktoracie.

Minister Przemysław Czarnek 'oburzony'

Dr Szpilka grant od NCN otrzymał - w wysokości 750 tysięcy złotych. Sprawa wywołała burzę, bo projekt - i przyznanie grantu - nie spodobał się ministrowi edukacji i nauki. Przemysław Czarnek wystosował do Narodowego Centrum Nauki 'oficjalne i stanowcze' pismo w tej sprawie ze 'sprzeciwem wobec tak absurdalnych rozstrzygnięć'.

'Chcecie, by kobiety w Polsce były gwałcone jak we Francji, Niemczech?'. Tak Czarnek 'przekonuje' do referendum

Szef Narodowego Centrum Nauki prof. Zbigniew Błocki - w rozmowie z TOK FM - przyznaje, że już odpowiedział. - Wyjaśniliśmy panu ministrowi, na czym polega system grantowy i jak on u nas, w NCN, działa. Wskazaliśmy, że chodzi o to, by ostatecznie o przyznaniu grantu na dany projekt decydowali naukowcy. Napisaliśmy też, że w takim systemie zawsze zdarzają się wnioski, które - być może dla niektórych - wydają się kontrowersyjne - mówi nam prof. Zbigniew Błocki.

Chodzi m.in. o to, że jedną z podstawowych zasad, którymi kieruje się Narodowe Centrum Nauki jest właśnie powoływanie recenzentów z zagranicy. - Uważamy, że nauka nie ma charakteru krajowego, tylko globalny, międzynarodowy. W związku z tym zdecydowana większość naszych ekspertów oceniających wnioski, to naukowcy z zagranicy. Wydaje mi się, że jest to ważne, bo dzięki temu zakres tej ekspertyzy jest znacznie szerszy niż gdybyśmy się ograniczali tylko do polskich naukowców. A po drugie, ważnym aspektem tego jest - powiedzmy - niezależność od 'lokalnych układów' - tłumaczy dyrektor NCN.

"Obawiałem się, że mój projekt może być na pozycji straconej"

- Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, co było moim błędem, jeśli chodzi o składanie tego projektu. Błędem było to, jaki nadałem mu tytuł. Bo on bardzo otwarcie mówi o tym, czym się będę zajmował. Gdybym nadał temu tytuł mniej indykatywny - np. 'Fenomeny upłciowienia na przykładzie radykalnych praktyk cielesnych w perspektywie porównawczej' czy coś podobnie nieprzejrzystego, to prawdopodobnie nawet przysłowiowy pies z kulawą nogą by się tym projektem nie zainteresował - mówi Szpilka.

- Dosyć trudno byłoby wtedy wzbudzić oburzenie. Podejrzewam, że osoby, które zajmują się tropieniem 'kontrowersyjnych' decyzji NCN, nie byłyby do tego stopnia zainteresowane tym, co się dzieje w Narodowym Centrum Nauki, by wczytywać się w opisy projektów. Ale, pomijając to, oczywiście obawiałem się, że mój projekt może być na pozycji straconej z powodów politycznych. Chociaż jednocześnie od początku byłem uspokajany, że NCN to instytucja niezależna, która cieszy się bardzo dobrą renomą zarówno w Polsce, jak i zagranicą - dodaje gość TOK FM, który swoje badania rozpocznie już od października.

Zapytaliśmy też Jana Szpilkę, co powiedziałby ministrowi Czarnkowi, gdyby miał możliwość wyjaśnienia mu założeń swojego projektu. - To, czym ja się zajmuję, jest bardzo dobrze reprezentowane w międzynarodowych, prestiżowych trendach w nauce. Wydaje mi się, że minister Czarnek musi o tym wiedzieć, więc jego decyzja - w mojej ocenie - nie jest motywowana względami merytorycznymi tylko koniecznością przyjęcia pewnej postawy politycznej. A to pokazuje, że płaszczyzna do dialogu jest w tym wymiarze bardzo ograniczona i tak naprawdę jedyna możliwa rozmowa na ten temat może dokonać się przy urnach wyborczych - mówi w TOK FM dr Jan Szpilka.

Będą zmiany w NCN?

Minister edukacji i nauki wskazał niedawno na Twitterze, że jesienią chciałby przeprowadzić reformę Narodowego Centrum Nauki. Badacze obawiają się, że może chodzić o całkowite upolitycznienie tej instytucji i podporządkowanie jej władzy tak, by to ona decydowała, jakie projekty wesprze finansowo, a jakich nie.

- Zagrożeń dla polskiej nauki jest wiele. Przede wszystkim to, że zamkniemy się na świat. A nauka jest w stanie się rozwijać tylko wtedy, gdy otwiera się na świat i czerpie z tego, co nauka światowa osiąga, a nie przez to, że odkrywamy w Polsce na nowo coś, co już dawno zostało odkryte. Oczywiście, bardzo niebezpieczny byłby też wpływ polityki na finansowanie badań naukowych. W cywilizowanych krajach to nie politycy decydują o tym, kto dostaje granty i jakie badania są finansowane - to przede wszystkim powinno zależeć od ekspertów, od naukowców - mówi prof. Zbigniew Błocki.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>