Tajemnicze zatrucia psów w Warszawie. Opiekunowie zwierząt w panice
Problem ma dotyczyć szczególnie parków Morskie Oko, Arkadia, Królikarnia, a także okolicy Warszawianki i terenów pod Skarpą. Sprawę nagłośniła jedna z mieszkanek - Katarzyna Sołowiej. W rozmowie z PAP podkreśliła, że mieszkańcy są pogubieni. - Dużo osób jest w panice. Ludzie nie wychodzą już do tych parków. Chodzą gdzieś opłotkami i naprawdę robi się z tego trochę histeria - powiedziała.
Na forach mieszkańcy opisują, że zwierzaki trafiają do lecznic z objawami zatrucia. W ich żołądkach nie ma śladów trutki, ale próby wątrobowe są złe. Często dochodzi do niewydolności nerek, która zmusza do dializ. Niestety, nie wszystkie czworonogi wychodzą z tego bez szwanku, część umiera. Oprócz tych objawów, zrozpaczeni mieszkańcy zamieszczają też zdjęcia psów z silnymi reakcjami alergicznymi. Właściciele zwierząt ostrzegają się wzajemnie w mediach społecznościowych. Powstała nawet lokalna, specjalna grupa: Otrucia psów - Mokotów, Wierzbno, Wilanowska, Królikarnia, Arkadia.
Lekarze weterynarii ostrzegają
Alarmujący wpis zamieściła również jedna z przychodni weterynaryjnych w rejonie Królikarni. 'Od zeszłego tygodnia przyjęliśmy już kilka psów z podobnymi objawami. Nasi pacjenci trafili do nas z ciężką niewydolnością nerek i wątroby. Musieli być dializowani. Nie wszystkich udało się uratować. Istnieje prawdopodobieństwo zatrucia' - napisała przychodnia. Zaleciła, by wyprowadzać psy na smyczy, nie pozwalać im na zjadanie trawy i picie wody z kałuży oraz na kąpiele w fontannie.
Przywiązał psa do drzewa i zniknął. Internauci ruszyli jego tropem
Mieszkańcy podają, że fakt zatrucia psów zgłaszają do urzędu dzielnicy Mokotów. Jej rzecznik Damian Kret wyjaśnił w rozmowie z PAP, że sprawa została zgłoszona do Zarządu Zieleni, który zajmuje się wymienionymi wcześniej parkami. - Nasz wydział potwierdził, że oni nie używają żadnych substancji, które mogłyby zagrażać zdrowiu i życiu zwierząt, i oczywiście ludzi. Bardzo tego pilnują - podał Kret.
Chwastobójczy środek?
Mieszkańcy na grupach piszą bowiem, że zatrucia mogą być spowodowane stosowaniem preparatu chwastobójczego Roundup. Zamieszczają też zdjęcia uschniętej trawy.
- My tego nie stosujemy - zapewnia w PAP rzeczniczka Zarządu Zieleni Karolina Kwiecień-Łukaszewska. - Ani my, ani nasi podwykonawcy, nie stosujemy żadnych herbicydów i środków ochrony roślin. Nasza inspekcja w terenie też nie wykazała żadnych symptomów używania czegoś takiego. Dodatkowo będziemy zlecać badania wody w parku Arkadia i Morskie Oko. Nie zauważyliśmy w zbiornikach żadnych śniętych ryb lub zmiany koloru wody - dopowiedziała. Jednocześnie przyznała, że urzędnicy ZZW wiedzą o sprawie, ponieważ zgłoszenia mieszkańców również do nich trafiają. Na razie nie wiadomo jednak, co powoduje zatrucia psów.