,
Obserwuj
Mazowieckie

Awantura na miesięcznicy smoleńskiej. Kaczyńskiemu puściły nerwy, rozszarpał wieniec aktywistów

oprac. Karolina Wiśniewska
2 min. czytania
10.10.2023 13:15
We wtorek przypada 162. miesięcznica smoleńska. Na placu Piłsudskiego w Warszawie, jak co miesiąc, odbyły się uroczystości, w których wzięli udział politycy PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele. Nie zabrakło też happeningu Lotnej Brygady Opozycji. Aktywiści skandowali hasło: "To już koniec Jarosławie". Kaczyńskiemu puściły nerwy.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Działacze Lotnej Brygady Opozycji co miesiąc - podczas miesięcznicy smoleńskiej - organizują zgromadzenia. W czwartek przebrali się za czarownice z Łysej Góry. Miało to być nawiązanie do Świętokrzyskiego, skąd startuje do Sejmu Jarosław Kaczyński.

- Czarownice przychodzą uwolnić Warszawę - mówili. Skandowali również hasło: "To już koniec Jarosławie". Mieli też transparent z takim samym sloganem.

Działacze LBO zajęli miejsce na granicy Ogrodu Saskiego, za Grobem Nieznanego Żołnierza. Nie zostali wpuszczeni na sam plac Piłsudskiego, ale ich hasła było dobrze słychać. Policja nie zabrała aktywistom megafonu.

Awantura na miesięcznicy

Politycy PiS - na czele z Jarosławem Kaczyńskim - złożyli kwiaty, po czym opuścili plac. Nieco później prezes Prawa i Sprawiedliwości wrócił jednak na miejsce z dwoma funkcjonariuszami Służby Ochrony Państwa. Podszedł pod pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej i zaczął szarpać znajdujący się pod nim wieniec z napisem: "Pamięci 95 ofiar Lecha Kaczyńskiego, który ignorując wszelkie procedury, nakazał pilotom lądować w Smoleńsku w skrajnie trudnych warunkach. Spoczywajcie w pokoju. Naród Polski. Stop kreowaniu fałszywych bohaterów!".

Wieniec należał do Zbigniewa Komosy, aktywisty i przedsiębiorcy z Warszawy. Kaczyński oderwał wspomnianą tabliczkę i odłożył kwiaty na miejsce.

W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania z całego zajścia. Na filmie udostępnionym na Facebooku "Tu obywatele" widać, jak prezes PiS - po oderwaniu plakietki z wieńca - podchodzi do jednej z osób nagrywających i wchodzi z nią w dyskusję. Cały czas na miejscu ich policjanci. W pewnym momencie słychać, jak Kaczyński karci ich za to, że "nic nie robią".

Aktywiści z kolei domagają się od funkcjonariuszy zatrzymania prezesa, twierdząc, że "niszczy on cudze mienie".

Miesięcznica smoleńska ważniejsza niż Sejm? 'Prezes Kaczyński wyzdrowiał'