,
Obserwuj
Mazowieckie

Serwery się przegrzały, część wyborców nie mogła się zarejestrować. Ale jeszcze mają szansę

3 min. czytania
28.05.2025 15:48
Prawie 700 tysięcy osób dopisało się przez system ewybory.msz.gov.pl do spisu wyborców przebywających za granicą. Termin minął o północy czasu lokalnego.
|
|
fot. Wojciech Habdas / Agencja Wyborcza.pl
  • W pierwszej turze wyborów prezydenckich do głosowania za granicą zarejestrowało się ponad 500 tysięcy osób;
  • W drugiej jest ich więcej, bo prawie 700 tysięcy;
  • Zainteresowanie było tak duże, że w ostatnich godzinach doszło do 'przegrzania' serwerów;
  • Szansa na głosowanie wciąż jest, ale teraz trzeba się pofatygować do konsulatu osobiście.

W ostatnich dwóch godzinach doszło do "przegrzania" serwerów. - Chcę to mocno podkreślić - nie mówimy tu o awarii, ale o bardzo dużym zainteresowaniu, o zmniejszeniu przepustowości. System działał wolniej, ale na bieżąco wprowadzane były dodatkowe ustawienia, dodatkowe funkcje, które zwiększały przepustowość naszych serwerów - wyjaśnia dyrektor Justyna Chrzanowska z Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Nie wszystko stracone

- Nie powinno to tak wyglądać. Miałam problem z rejestracją - mówi nam jedna z Polek przebywająca w Wielkiej Brytanii. - Były podobne kłopoty przy poprzednich wyborach, teraz znowu. Wiadomo było, że część z nas zostawiła to na ostatnią chwilę - dodaje nasza rozmówczyni.

MSZ uspokaja. - Przewidujemy możliwość ujęcia osób w spisie wyborców, jeśli uprawdopodobnią, że przed godz. 23.59 czasu miejscowego próbowały się skutecznie zarejestrować. Na przykład - próbowały wysłać maila do konsula, wskazując, że mają problem ze skorzystaniem z systemu ewybory - mówi dyrektor Chrzanowska.

- Od wielu dni apelowałem, by rejestrować się wcześniej, żeby nie było problemów. A część osób i tak zostawiła to na ostatnią chwilę. Ale jeszcze mają szansę wziąć udział w wyborach. Ciągle można pobierać z konsulatów zaświadczenie o prawie do głosowania. Jedyny warunek - trzeba się po nie stawić osobiście, do czwartku - mówi Krzysztof Lisek, od wielu lat zaangażowany w organizację wyborów za granicą. Jak dodaje, w części krajów w Europie w czwartek jest święto, ale - takie zapewnienie otrzymał z MSZ - konsulaty będą pełnić dyżury i wydawać zaświadczenia wszystkim, którzy się po nie zgłoszą.

Także Kamil Arendt, przedstawiciel Polonii z Londynu i jednocześnie przewodniczący jednej z komisji wyborczych w tym mieście, zachęca wszystkich "spóźnialskich", by odbierali zaświadczenia w konsulatach. - Wydawane są od ręki, choć podejrzewamy, że ze względu na te problemy z rejestracją przez internet, mogą być drobne kolejki. Z zaświadczeniem można się zjawić w dowolnej komisji w Polsce i na świecie - mówi gość TOK FM, który bardzo się cieszy, że tak ogromna liczba Polaków i Polek za granicą zarejestrowała się na wybory.

- Oczywiście, systemy powinny być przygotowane nawet na największe obciążenie, zwłaszcza, że podobne problemy zdarzały się już wcześniej. Więc myślę, że z jednej strony - na przyszłość - to obywatele mogą lepiej gospodarować czasem i wcześniej się rejestrować, ale z drugiej - serwery powinny być bardziej wydolne - mówi Kamil Arendt.

Kampanie zrobiły 'swoje'

Jak dodaje, na pewno "swoje" zrobiły prowadzone przez Polonię w wielu miejscach na świecie kampanie profrekwencyjne. W polskich sklepach choćby w Wielkiej Brytanii czy w Niemczech rozdawano ulotki zachęcające do udziału w wyborach, podobnie - na spotkaniach organizacji polonijnych. Do tego było mnóstwo wpisów przedstawicieli Polonii w mediach społecznościowych. M.in. to spowodowało, że w pierwszej turze do głosowania zarejestrowało się 509 tysięcy osób, a teraz mamy ich prawie 700 tysięcy.

W wielu przypadkach rejestracje dotyczą wypoczynku urlopowego, a nie zamieszkania na stałe za granicą. - Dużym zainteresowaniem cieszyła się m.in. możliwość wzięcia udziału w głosowaniu w kurortach wypoczynkowych. I tak na Majorce mamy zarejestrowanych 2317 wyborców, a w Hurgadzie - 1129 osób. Do tego dojdą jeszcze ci, którzy będą mieli zaświadczenie o prawie do głosowania i też stawią się w komisjach - mówi Justyna Chrzanowska z MSZ.