To początek wielkiej zmiany w Polsce? Wszystko, co musisz wiedzieć o krótszym tygodniu pracy
- Przyjmowanie wniosków do pilotażu zacznie się 14 sierpnia;
- Zgłaszać się mogą pracodawcy i publiczni, i prywatni;
- Organizacje zrzeszające pracodawców są sceptycznie nastawione do szybkiego wprowadzania krótszego tygodnia pracy;
- Skrócony tydzień pracy to jeden z główny postulatów Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych;
- Wyniki pilotażu będą później dla ministerstwa punktem wyjścia dla planowania ewentualnych, przyszłych zmian w Kodeksie pracy;
- Czterodniowy tydzień pracy to temat weekendu w Radiu TOK FM.
W Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej rusza nabór wniosków do rządowego pilotażu skróconego tygodnia pracy. Przyjmowanie dokumentów potrwa od 14 sierpnia do 15 września tego roku.
Kto może zgłosić się do programu?
Do programu mogą się zgłosić różni pracodawcy - prywatni i publiczni - którzy przez cały przyszły rok nowym modelem pracy obejmą co najmniej połowę pracowników etatowych, bez obniżania ich wynagrodzeń i pogarszania ich warunków pracy.
Zachętą do udziału mają być pieniądze. Resort oferuje maksymalne dofinansowanie dla pracodawców w wysokości miliona złotych. Koszt projektu, w przeliczeniu na jednego pracownika, nie może jednak przekroczyć sumy 20 tysięcy złotych.
'Niektórzy nigdy nie skrócą tygodnia pracy'
Organizacje zrzeszające pracodawców są sceptycznie nastawione do szybkiego wprowadzania krótszego tygodnia pracy. Najpoważniejszą przeszkodą jest ich zdaniem to, że Polska to wciąż kraj na dorobku, który - owszem - szybko się rozwija, ale wciąż musi gonić bardziej rozwinięte gospodarki.
Kolejny problem to duże zróżnicowanie firm i branż. Duże przedsiębiorstwa mogą mieć większą łatwość w skracaniu czasu pracy, mniejsze - mogą mieć kłopot ze znalezieniem dodatkowych pracowników. Zwłaszcza tam, gdzie wymagany jest ciągły tryb pracy.
- Mamy bardzo różnorodne firmy: produkcyjne, usługowe. Mamy firmy zatrudniające tysiące pracowników i takie, które mają ich mniej niż 10. Dlatego niezwykle istotne jest to, abyśmy zrozumieli, że pewnie są takie jednostki w naszym życiu gospodarczym, które nie będą nigdy w stanie skrócić tygodnia pracy - mówi Karolina Opielewicz, dyrektorka generalna w Krajowej Izbie Gospodarczej.
Ekspertka chwali jednocześnie systemowe podejście resortu pracy, który przed wprowadzeniem zmian, chce najpierw zbadać i przetestować nowe rozwiązanie. - Bardzo dobrze oceniam dobrowolność pilotażu i system zachęt - dodaje Opielewicz.
Polacy to trzeci zapracowany naród UE
Skrócony tydzień pracy to jeden z główny postulatów Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Wiceszef organizacji Sebastian Koćwin podkreśla, że taki model ma sporo korzyści, często niewidocznych na pierwszy rzut oka.
- Pracownicy, którzy pracują krócej, są bardziej wypoczęci, rzadziej korzystają ze zwolnień lekarskich. Mamy przecież coraz więcej zwolnień z powodu różnego rodzaju chorób psychicznych, bo często nie wytrzymujemy w pracy. To kwestia mobbingu, dyskryminacji, wypalenia zawodowego - mówi wiceprzewodniczący OPZZ.
Związkowiec zwraca też uwagę, że Polacy to jeden z najbardziej zapracowanych narodów w Unii Europejskiej. Według ostatnich danych Eurostatu za 2024 rok, polski pracownik pracuje średnio 38,9 godzin w tygodniu, co daje nam trzecie miejsce w unijnych statystykach. Polskę pod tym względem wyprzedza tylko Bułgaria (39 godzin tygodniowo) i Grecja (39,8 godzin).
Najkrócej pracują Holendrzy (32,1 godziny), a także Duńczycy, Austriacy i Niemcy (w każdym z tych krajów średni wynik to 33,9 godziny).
Krótszy tydzień pracy wymaga większej liczby pracowników
W niektórych zakładach krótszy tydzień pracy będzie wymuszać zatrudnienie dodatkowych pracowników tak, by zapewnić ciągłość produkcji lub dostęp do usług.
- Pytanie, czy polski rynek pracy jest gotowy na to, żeby tych pracowników dostarczyć - komentuje dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Towarzystwa Ekonomistów Polskich. - Mamy informacje z ZUS-u, mówiące o tym, ilu cudzoziemców pracuje w tej chwili oficjalnie i legalnie w polskiej gospodarce. To jest prawie 1 mln 200 tysięcy. Ile pracuje w szarej strefie? Tego nie wiemy, bo tu szacunki są bardzo różne - dodaje ekonomistka.
- To oznacza, że tak naprawdę musimy wrócić do polityki migracyjnej i zobaczyć, czy w tych zapisach mamy szansę na zatrudnienie odpowiedniej liczby pracowników spoza Polski - mówi dr Starczewska-Krzysztoszek.
Czemu ma służyć pilotaż krótszego tygodnia pracy?
Część ekspertów zwraca uwagę, że pilotaż przygotowany przez ministerstwo pracy ma pewne ograniczenia.
Chodzi o to, że do programu zgłoszą się najpewniej przede wszystkim te firmy, które mają najmniejsze obawy dotyczące skrócenie czasu pracy. Po drugie, rządowy pilotaż zakłada wsparcie finansowe, na które w zwykłych warunkach żaden pracodawca nie może liczyć.
Wreszcie, po trzecie, plan resortu nie przewiduje żadnej grupy kontrolnej, z którą można by porównać wyniki eksperymentu. Jak na to odpowiada ministerstwo?
- Pilotaż jest potrzebny przede wszystkim po to, by zgromadzić różne doświadczenia i dobre praktyki związane z wdrażaniem skróconego czasu pracy - tłumaczy w TOK FM wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, Sebastian Gajewski z Nowej Lewicy.
- Chcemy przeprowadzić nabór do tego pilotażu w tzw. koszykach, które będą pozwalały zgromadzić firmy o różnym charakterze, z różnych branż. Inaczej wdraża się skrócony czas pracy na produkcji, a inaczej w firmie, która zatrudnia pracowników głównie do prac biurowych - wyjaśnia polityk.
- Mamy też różne modele skracania czasu pracy. To może być czterodniowy tydzień pracy, skrócona dzienna norma czasu pracy, ale też dodatkowe dni wolne w miesiącu, na przykład w ramach dodatkowego urlopu. To może być również różnicowanie czasu pracy w różnych okresach, związanych na przykład z pracą hybrydową, pracą w określonych sezonach - mówi Gajewski.
Wiceszef resortu podkreśla, że wyniki pilotażu będą później dla ministerstwa punktem wyjścia dla planowania ewentualnych, przyszłych zmian w Kodeksie pracy - z uwzględnieniem potrzeb pracodawców i pracowników.
Testowanie skróconego czasu pracy potrwa w firmach od 1 stycznia do 31 grudnia przyszłego roku. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej liczy, że podsumowanie eksperymentu będzie możliwe najpóźniej 15 maja 2027 roku.