Oni nie chcą kontroli na granicy. "Jedziesz do pracy 5 godzin i nie wiesz, czy dotrzesz"
- Blisko 20 tys. mieszkańców Zgorzelca i okolic codziennie dojeżdża do pracy w Niemczech;
- Wielu mieszkańców uważa, że kontrole na granicach już powodują ogromne utrudnienia i obawia się, że od poniedziałku będzie jeszcze gorzej;
- Burmistrz Zgorzelca Rafał Gronicz przyznał, że dzień, w którym Donald Tusk zapowiedział kontrole, był "smutnym dniem".
Od poniedziałku (7 lipca) na granicy Polski z Niemcami i Litwą będą kontrole - o ich czasowym przywróceniu poinformował premier Donald Tusk. Po stronie niemieckiej takie kontrole są prowadzone już od jesieni 2023 roku. Ich przeciwnikami są m.in. mieszkańcy przygranicznego Zgorzelca. Chcą się poskarżyć Komisji Europejskiej i zbierają podpisy pod protestem w tej sprawie.
Polska przywraca kontrole na granicy. Co na to mieszkańcy?
W Zgorzelcu była reporterka TOK FM Małgorzata Waszkiewicz. Wielu jej rozmówców uważa, że kontrole na granicach już powodują ogromne utrudnienia i obawia się, że od poniedziałku będzie jeszcze gorzej.
- Większość mojej rodziny dojeżdża do pracy do Niemiec. Tam również robimy zakupy. Jeśli trwa kontrola, to cały Zgorzelec jest zakorkowany - mówiła jedna z mieszkanek. "Są bardzo duże utrudnienia. Jedziesz do pracy z pięć godzin i nie wiesz, czy dotrzesz", "Najgorzej jest w niedziele wieczorem i w poniedziałki rano" - wtórowali inni rozmówcy.
Kolejna mieszkanka zwracała uwagę, że "codziennie dowozi dziecko do przedszkola na stronę niemiecką" i kontrole znacznie to utrudnią. - Będzie tragicznie! Na naszą współpracę z Görlitz to bardzo źle wpłynie - dodał inny napotkany mężczyzna.
Byliśmy w Zgorzelcu. Mieszkańcy boją się migrantów? 'To tylko propaganda w tej głupiej telewizji'
Burmistrz Zgorzelca Rafał Gronicz przyznał, że dzień, w którym Donald Tusk zapowiedział kontrole, był "smutnym dniem". - Cieszyliśmy się w 2008 roku, że wchodzimy do strefy Schengen, że będziemy jedną wielką Europą, a teraz na naszych oczach Schengen znika - powiedział Małgorzacie Waszkiewicz.
Blisko 20 tys. mieszkańców Zgorzelca i okolic codziennie dojeżdża do pracy w Niemczech.
Dlaczego przywrócono kontrole na granicach?
Donald Tusk wyjaśniał, że wprowadzenie czasowych kontroli jest konieczne, by zredukować do minimum niekontrolowane przepływy migrantów. Dodał, że powodem decyzji była odmowa zachodniego sąsiada "wpuszczania na swój teren - inaczej niż było to przez ostatnich 10 lat - migrantów, którzy z różnych kierunków zmierzają do Niemiec, ubiegając się na przykład o azyl, czy innego typu status".
Czasowe kontrole mogą zostać przedłużone, jeżeli Niemcy przedłużą kontrole na granicy z Polską - zapowiedział premier. - O tej decyzji powiadomiliśmy zainteresowane państwa - dodał Tusk.
W zachodniej Polsce od drugiej połowy czerwca organizowane są tzw. obywatelskie patrole. Ich uczestnicy twierdzą, że "pilnują" polskiej granicy. W akcję włączają się skrajnie prawicowi działacze, jak Robert Bąkiewicz, ale również politycy PiS. Publikują w internecie informacje o przebywających w Polsce migrantach, którzy - według nich - są przewożeni z Niemiec niezgodnie z procedurami.
PiS podgrzewa nastroje wokół granicy. A to dopiero początek. 'Będziemy to widzieć coraz częściej'