,
Obserwuj
Polityka

Śledztwo ws. "dwóch wież" umorzone. O co chodzi w tej sprawie? [WYJAŚNIAMY]

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
5 min. czytania
30.06.2026 12:59

Prokuratura umorzyła sprawę "dwóch wież". Chodzi o zakończoną niepowodzeniem inwestycję powiązaną z Prawem i Sprawiedliwością i spółką Srebrna. O co dokładnie chodziło? Przedstawiamy najważniejsze informacje w kolejności chronologicznej.

Jarosław Kaczyński w drodze na przesłuchanie ws.
Jarosław Kaczyński w drodze na przesłuchanie ws. "dwóch wież"
fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl
  • o co chodzi w sprawie "dwóch wież";
  • jakie są związki PiS ze spółką Srebrna;
  • kim jest Gerald Birgfellner;
  • na czym polegały kontrowersje wokół śledztwa ws. "dwóch wież"
  • dlaczego umorzono śledztwo ws. "dwóch wież".

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba poinformował we wtorek, że 25 czerwca zostało umorzone śledztwo w sprawie tzw. dwóch wież. Była ona związana z niedoszłymi planami wybudowania dwóch wieżowców na warszawskiej działce należącej do powiązanej z PiS spółki Srebrna.

Austriacki biznesmen miał zbudować "dwie wieże". Nie dostał ani grosza

W 2015 roku spółka Srebrna złożyła wniosek do Urzędu m.st. Warszawy o ustalenie warunków zabudowy i zagospodarowania terenu pod budowę na działce przy ul. Srebrnej 16 190-metrowego wieżowca, zajmującego powierzchnię 77 tys. mkw. W budynku o przeznaczeniu biurowo-usługowym miały znajdować się również punkty handlowe, strefa wypoczynku dla pracowników biur, siedziba fundacji Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego, a także - umieszczone na tarasie - restauracja i kawiarnia. Projekt budynku autorstwa biura architektonicznego Grupa AT budynku Budynek składał się z trzykondygnacyjnego podium oraz górujących na nim dwóch połączonych brył, przez co stał się znany jako "dwie wieże". Inne robocze nazwy projektu to Srebrna Tower" albo "K-Tower". Koszt inwestycji miał wynosić 305,9 mln euro.

Spółka Srebrna powstała w 1995 roku z inicjatywy polityków założonej przez Jarosława Kaczyńskiego partii Porozumienia Centrum. Jej głównym udziałowcem została utworzona przez Kaczyńskiego i jego współpracowników Fundacja Prasowa "Solidarność” (FPS). 

W 2017 roku Jarosław Kaczyński sprowadził do Polski austriackiego biznesmena i dewelopera Geralda Birgfellnera, męża Karoliny Maria Wiktoria Tomaszewskiej, która z kolei jest córką kuzyna Kaczyńskiego - Jana Marii Tomaszewskiego, by zaangażować go w przygotowanie inwestycji "dwóch wież". - Wiedział, że jego ludzie nie są w stanie podołać takiemu zadaniu. Mówił mi, że to jego wielka idea. Że próbował ruszyć tę inwestycję od 15 lat, ale nikt nie był w stanie jej zrealizować. Jego ludzie tylko o tym gadali - mówi potem Birgfellner w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Austriak przez wiele miesięcy organizował i koordynował działania potrzebne do uruchomienia inwestycji. 27 czerwca 2018 roku spółka Srebrna oświadczyła, że wstrzymuje inwestycję w wieże i nie zapłaci Birgfellnerowi ani grosza. Biznesmen miał też zostać wprowadzony w błąd co do posiadania uprawnień do podejmowania decyzji w imieniu spółki Srebrna.

Redakcja poleca

"Taśmy Kaczyńskiego"

Pod koniec stycznia 2019 roku "Gazeta Wyborcza" zaczęła ujawniać tzw. "taśmy Kaczyńskiego", czyli stenogramy rozmów prezesa PiS z Geraldem Birgfellnerem oraz Kazimierzem Kujdą, czyli wieloletnim prezesem Srebrnej, wtedy szefem Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Z nagrań wynika, że Kaczyński pełni ścisły nadzór nad inwestycją. Okazuje się ponadto, że Kujda w latach 70. i 80. Kujda był agentem komunistycznej SB o pseudonimie "Ryszard".

W stenogramach można przeczytać również o przyczynach wstrzymania inwestycji. Zbliżały się wybory do europarlamentu oraz wybory parlamentarne i Kaczyński obawiał się, że ujawnienie informacji o przygotowaniach do inwestycji i toczonych negocjacjach byłoby bardzo niekorzystne dla PiS.

Po ujawnieniu "taśm Kaczyńskiego" Gerald Birgfellner złożył zawiadomienie do prokuratury. W lutym 2019 roku zeznał, że rok wcześniej prezes PiS nakłonił go do przekazania 50 tys. zł w gotówce ks. Rafałowi Sawiczowi, członkowi rady Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego. Kwota ta miała być zapłatą za podpis, bez którego nie można było zacząć inwestycji. 

Redakcja poleca

PiS wygrywa wybory parlamentarne w 2019 roku, a ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym zostaje Zbigniew Ziobro. W październiku Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia śledztwa. Według ówczesnego stanowiska prokuratury zgromadzony materiał nie dawał podstaw do podejrzenia popełnienia przestępstwa oszustwa, a spór miał mieć charakter cywilnoprawny. Pełnomocnicy Birgfellnera zapowiedzieli zaskarżenie decyzji, argumentując m.in., że prokuratura działała zbyt długo i nie uwzględniła wszystkich okoliczności.

Redakcja poleca

Powrót do sprawy "dwóch wież"

Sprawa "dwóch wież" wróciła po wyborach wygranych przez Koalicję 15 października. W lutym 2025 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła nowe śledztwo dotyczące doprowadzenia Birgfellnera do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości poprzez wprowadzenie go w błąd. Prokuratura podała wówczas, że chodzi o okres od maja 2017 roku do lipca 2018 i kwotę nie mniejszą niż 1,3 mln euro. Śledztwo prowadziła prok. Ewa Wrzosek.

W marcu 2025 roku na przesłuchania została wezwana w charakterze świadka wieloletnia współpracownica Jarosława Kaczyńskiego, 66-letnia Barbara Skrzypek. Zmarła kilka dni później - jak wykazała sekcja zwłok - na zawał. Wrzosek stała się obiektem ataku ze strony polityków PiS - jak twierdzili, Skrzypek była zastraszana przez Wrzosek podczas przesłuchania i jej śmierć była wynikiem nadmiernego stresu. W sprawie śmierci Barbary Skrzypek wszczęto śledztwo, które w grudniu umorzono.

Prok. Wrzosek została odsunięta od śledztwa w sprawie "dwóch wież". Oficjalnym powodem było zakończenie okresu delegowania Wrzosek do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Prokuratorka nie kryła niezadwolenia z tej decyzji. "Zakończenie okresu mojego delegowania do Prokuratury Okręgowej w Warszawie nie musiało oznaczać odebrania mi ani tego, ani pozostałych prowadzonych przeze mnie postępowań" - pisała w mediach społecznościowych.

W czerwcu 2026 roku w ramach śledztwa przesłuchano Jarosława Kaczyńskiego, który pytany o sprawę przez dziennikarzy, zawsze przekonywał, że nakłaniał do wręczenia żadnej łapówki. Przesłuchanie trwało dziewięć godzin.

25 czerwca 2026 roku śledztwo zostało umorzone. Jak czytamy w komunikacie, decyzja została podjęta "wobec stwierdzenia, iż czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego". Według Radia Wnet, za decyzją o umorzeniu stoi prokurator Małgorzata Szeroczyńska. Roman Giertych - pełnomocnik Geralda Birgfellnera, skrytykował ją w mediach społecznościowych. "Oczywiście składamy apelację" - zapowiedział adwokat oraz senator Koalicji Obywatelskiej.

Posłuchaj:

Gościem Karoliny Lewickiej w TOK FM był Michał Fedorowicz, przewodniczący europejskiego kolektywu analitycznego Res Futura, który dokonuje comiesięcznego podsumowania portali społecznościowych w polskim, ale nie tylko, internecie. Naszą rozmowę zdominowały dwa wiodące tematy w czerwcu, czyli kwestia relacji polsko-ukraińskich oraz afera Szpitala Południowego.

W "Poranku TOK FM" rozmawialiśmy z prok.  Ewą Wrzosek, radczynią generalną w Biurze Ministra Sprawiedliwości, o kryzysie polskiego wymiaru sprawiedliwości i wyzwaniach, które stawia przed nim polityka. Wrzosek wspominała efekt mrożący wśród pracowników wymiaru sprawiedliwości związany z obawą przed powrotem PiS do władzy. Czy polskie sądownictwo podniesie się kiedykolwiek z dołka?

Źródło: PAP,"Gazeta Wyborcza", TOK FM, tokfm.pl, Nowa Warszawa