Jest pierwszy polski "jednorożec" wart miliard dolarów. Powstał dzięki sztucznej inteligencji
Najpierw wyjaśnienie. "Jednorożcem" nazywana jest młoda firma, tak zwany start-up, który w szybkim tempie osiąga wartość miliarda dolarów. To właśnie w minionym tygodniu udało się polskiej firmie ElevenLabs. Choć ma siedzibę w Londynie, to niecałe dwa lata temu założyło ją dwóch Polaków: Mateusz Staniszewski i Piotr Dąbkowski.
Swój sukces firma zawdzięcza sztucznej inteligencji, a dokładniej: rozwijaniu jej możliwości. Firma wykorzystuje sztuczną inteligencję do generowania głosu. Emocje rozbudziła już pierwsza próbka tych możliwości: filmik, na którym Leonardo DiCaprio mówi głosem Kim Kardashian, Steve'a Jobsa czy Billa Gatesa. Firma rozwijała się tak błyskawicznie, że obecnie z jej usług korzysta ponad czterdziestu z pięciuset największych amerykańskich przedsiębiorstw. Teraz rozwija także narzędzia do dubbingowania pełnometrażowych filmów.
Ale nie tylko polska firma z branży AI zdobyła ostatnio status jednorożca. Szacuje się, że w ostatnim roku co piąty start-up, którego wartość przekraczała miliard dolarów, działał właśnie wokół sztucznej inteligencji. Takim startupem jeszcze dziewięć lat temu był OpenAI - twórca ChatGPT narzędzia, od którego cała rewolucja w zasadzie się zaczęła. Teraz OpenAI jest światowym gigantem technologicznym, w którego miliardy dolarów wpompował jeszcze większy gigant, czyli Microsoft.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
AI inwestycyjnym hitem. Ile można było zarobić?
Polski jednorożec na razie - miejmy nadzieję, że tylko na razie - takim inwestorem pochwalić się nie może. Ale w firmę swoje pieniądze włożyły największe mózgi inwestycyjnego świata, licząc oczywiście na zyski z jej działalności. Sztuczna inteligencja była w ubiegłym roku inwestycyjnym hitem jak świat długi i szeroki. I choć oczywiście mało kto ma wolnych kilkadziesiąt milionów dolarów, żeby bezpośrednio zainwestować w prężny start-up i czekać na zyski, to ci, którzy zainwestowali w spółki działające wokół AI, teraz mogą liczyć pieniądze.
Giełdowym przebojem ostatnich miesięcy jest NVidia, producent procesorów graficznych. Kto rok temu kupiłby jedną akcję spółki za 200 dolarów, dziś ma ponad 600 dolarów. Ponad 200 proc. zysku w rok! Skąd ten sukces? Z rekordowych przychodów ze sprzedaży procesorów graficznych. Takich, jakie od lat montowane są w PC-tach dla komputerowych graczy. Ale okazało się, że procesory graficzne potrzebne do obsługi gier są tak szybkie, że używane są do ożywienia sztucznej inteligencji. Bez nich żadna z wersji AI nie ruszy.
Kolejny wygrany, to wspomniany już Microsoft. 70 proc. w górę w rok i nowy rok rozpoczęty od sukcesu: Microsoft pobił Apple'a i został największą spółką giełdową świata. Powód? Mówiliśmy o nim przed chwilą: miliardy dolarów wpompowane w spółkę OpenAI, twórcę ChataGPT. Zresztą cała branża big-techów zalicza ubiegły rok do udanych. Meta, właściciel Facebooka: 170 proc. w górę, Alphabet, właściciel Google'a — ponad 50 proc. Te nazwy znamy wszyscy, ale firm, które spijają śmietankę ze sztucznej inteligencji, jest znacznie więcej. Na przykład Palantir, specjalizujący się w analizie dużych zbiorów danych; na nowojorskiej giełdzie w rok plus 140 proc.
Choć nie wszędzie takie sukcesy widać: chińska firma Baidu, jedna z największych na świecie zajmujących się sztuczną inteligencją na giełdzie w ostatnim roku zaliczyła 16-procentowy zjazd.
Chińskie koszulki z plastiku idą na nowojorską giełdę. Napędzane TikTokiem, projektowane przez AI
Tak było, a jak będzie? Giełda to kapryśna inwestycja i te historyczne wyniki wcale nie muszą się powtórzyć w przyszłości. Tym bardziej że akcje spółek technologicznych już są drogie, a spece od inwestowania zastanawiają się, czy nie rośnie nam bańka, która prędzej czy później pęknie i zostawi inwestorów na lodzie. Szklana kula może tylko podpowiadać, że w kwestii sztucznej inteligencji świat dopiero się rozpędza.