Dwunożne roboty zainteresowały gigantów. Sztuczna inteligencja będzie nosić paczki?
W projekt FigureAI zaangażował się Jeff Bezos i fundusz innowacji Amazona, ale też Microsoft, OpenAI oraz NVidia - producent jednego z najbardziej poszukiwanych towarów na świecie, czyli mikroprocesorów niezbędnych do ożywienia sztucznej inteligencji.
To właśnie założyciel NVidii - przy okazji publikacji informacji na temat kondycji firmy - opowiadał o przyszłości robotów. Wskazywał, że skoro sztuczna inteligencja potrafi już stworzyć tekst lub obraz, to dlaczego nie mogłaby tworzyć ruchu? A skoro można wygenerować ruch, to można wygenerować też intencje.
Roboty w fabryce BMW
FigureAI już zresztą pokazuje, że to da się zrobić. Tworzone przez tę firmę roboty - przypominające z wyglądu ludzi - wkrótce mają składać samochody marki BMW w USA. W styczniu zawarto umowę w tej sprawie. Nowi "pracownicy" BMW mają 170 centymetrów wzrostu, ważą niecałe 60 kilogramów każdy i co pięć godzin robią sobie przerwę, żeby podpiąć się (samemu) do ładowania. Zatrudnieni są w fabryce BWM w Spartanburgu w Południowej Karolinie. Mają dwie nogi i po pięć palców w każdej dłoni. W zasadzie mogą robić wszystko, co robi człowiek. Do fabryki już trafiają partiami.
Eksperci nie mają wątpliwości: robotyka i przemysł motoryzacyjny właśnie osiągnęły kamień milowy na drodze postępu. A FigureAI to przecież nie jedyny innowator z dwunożnymi maszynami. W magazynach Amazon paczki nosi model nazwany Digit, a jego producent zamierza otworzyć wkrótce całą fabrykę Digits'ów. Firma Agility Robotics pracuje dla NASA i dostarcza do jej hal magazynowych robota Apollo. Tesla ma swojego Optimusa, którego umiejętności ostatnio miały wielką światową premierę.
Roboty zastąpią pracowników?
FigureAI - pisząc o swojej misji - wspomina globalny rynek pracy. Tylko w amerykańskiej gospodarce na pracowników czeka 10 milionów wakatów. W całej Ameryce jest natomiast tylko 6 milionów ludzi, którzy nie pracują i teoretycznie mogliby je wypełnić. Amerykańskie firmy są pewne, że już w tym roku nie będą miały kogo zatrudnić. Podobnie jest na halach produkcyjnych w wielu branżach. Szczególnie tam, gdy praca wymaga siły fizycznej i składa się z powtarzalnych czynności.
Roboty mogą je wykonywać w nieskończoność. Mogą dźwigać, podnosić i przenosić, przykręcać, montować, wykonywać każdą czynność bez zmęczenia i znużenia. Do tego nie chorują i nie chodzą na urlopy. Jest jedno "ale": by zaludniły hale produkcyjne na całym świecie, muszą nauczyć się samodzielności, wnioskowania i korygowania działań w zależności od sytuacji. Muszą też rozumieć, co się do nich mówi, a do tego potrzebna jest sztuczna inteligencja nowej generacji.