,
Obserwuj
Gospodarka

Nie uwierzycie, co można znaleźć w zagubionych bagażach! Oni ujawnili to pierwszy raz

Wojciech Kowalik
4 min. czytania
19.05.2024 09:11
Produkty warte tysiące dolarów, luksusowe ubrania czołowych marek modowych, zegarki za grube tysiące, drogi sprzęt elektroniczny, ale też słoiki z zębami rekina albo laleczki voodoo. Pierwszy raz w swojej blisko 55-letniej historii amerykańska firma Unclaimed Baggage Center, skupująca bagaże, po które nikt się nie zgłosił, opublikowała raport opisujący, co w takich bagażach można znaleźć.
|
|
fot. Michał Łepecki / Agencja Wyborcza.pl

Zagubiony bagaż jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiadomo, co się w nim trafi. Tak można sparafrazować słynny cytat Forresta Gumpa patrząc na podsumowanie ostatniego roku pewnej amerykańskiej firmy skupującej bagaże, po które nie zgłosił się żaden właściciel i później sprzedającej znalezione tam przedmioty. Lista jest długa i miejscami zaskakująca, bo poza ubraniami i bielizną w walizkach po świecie wozimy i gubimy nierzadko rzeczy warte fortunę. Zaglądamy więc do naszych bagaży.

Pożyczył 300 dolarów i trafił w dziesiątkę

Ale najpierw skąd w ogóle wziął się taki pomysł na biznes. Firma Unclaimed Baggage Center - czyli Centrum Nieodebranych Bagaży powstała w 1970 roku. Jej założyciel dowiedział się, że jeden z przewoźników autobusowych boryka się z problemem rosnących stosów walizek, po które nikt się nie zgłosił. Pożyczył trzysta dolarów, samochód dostawczy i odkupił te bagaże, przetransportował je ponad 1300 kilometrów z Waszyngtonu do Alabamy, a ich zawartość sprzedawał w starym, wynajętym domu. I to był strzał w dziesiątkę.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Rodzinna firma szybko rosła, podpisywała umowy z liniami lotniczymi, później hotelami, przewoźnikami kolejowymi i wypożyczalniami samochodów. Teraz zatrudnia 250 osób, trafiają do niej tysiące rzeczy tygodniowo, a wszystkie są sortowane, czyszczone, przygotowywane, wyceniane i magazynowane. Jedna trzecia z nich trafia do sprzedaży w sklepie firmy, jedna trzecia na cele charytatywne, reszta idzie do recyklingu. Ostatnio szefostwo firmy wpadło na pomysł opublikowania raportu, który zawiera listę najdroższych, najpopularniejszych i najdziwniejszych rzeczy znajdowanych w bagażach. Zerknijmy więc teraz w to zestawienie.

Zwycięzca jest jeden

Zacznijmy od rzeczy najdroższych, bo w końcu o pieniądzach najbardziej mówić lubimy. Bezapelacyjnym zwycięzcą jest pierścionek z diamentem, wykonany z czternastokaratowego złota o wartości... 37 tysięcy dolarów! Na drugim miejscu torebka Birkin francuskiego domu mody Hermes. O te kultowe torebki zabiegają wszystkie wielbicielki luksusu, jak świat długi i szeroki. Niektóre modele sprzedają się tak szybko, że aby je mieć, trzeba zapisać się do kolejki i czekać - czasami latami - na dostawę. W porzuconym bagażu był model Birkin 25 w kolorze azaliowego różu. Wartość - uwaga, uwaga - 23,5 tysiąca dolarów. Trzecie miejsce należy do zegarka. Ale nie byle jakiego - to damski zegarek Panthere od Cartiera! Wartość - bagatela - 26,5 tysiąca dolarów. Zresztą luksusowe zegarki to jest akurat rzecz, która często znajduje się w porzuconych bagażach. Amerykańska firma w ubiegłym roku znalazła w takich walizkach 20 Rolexów! I na czwartym miejscu buty sportowe wspólnej produkcji amerykańskiego Nike'a i francuskiego Louisa Vuittona. Wartość tych sneakersów - 12,5 tysiąca dolarów! A co poza tym? Suknia Givenchy za 10 tysięcy dolarów, damski sweterek Chanel za 5 tysięcy dolarów albo gitara za 4 tysiące dolarów.

Powiedzieliśmy o tych najdroższych rzeczach znajdowanych w porzuconych bagażach, to teraz spójrzmy na te najdziwniejsze, bo to też ciekawe. Po otwarciu walizek oczom pracowników amerykańskiej firmy ukazywały się: żywe węże, laleczki voodoo, średniowieczna rycerska kamizelka, słoik z zębami rekina, kartka na Halloween z podpisem prezydenta Stanów Zjednoczonych Richarda Nixona, składana rura do pole dance'u, albo dziesiątki peruk.

Nie lada okazja

Pracownicy firmy - jeśli to możliwe - próbują ustalić właścicieli bagaży. Jeśli to się uda, są zwracane. Ale szefowie firmy śmieją się, że to proces przypominający wykopaliska archeologiczne. Ale zdarza się to rzadko, bo bagaż, który kupuje i wystawia na sprzedaż firma, jest już poddany wcześniejszemu szeroko zakrojonemu procesowi poszukiwań, który trwa około trzech miesięcy. Sprzedawane są więc tylko te walizki, których właściciela ustalić się nie dało. A sprzedawane są w sklepie firmy w bardzo atrakcyjnych cenach, nic więc dziwnego, że stałych klientów firma z całego świata, Na przykład kurtka luksusowej włoskiej marki Kiton, warta 10 tysięcy dolarów, wystawiana jest za tysiąc dolarów. Trampki Balenciaga warte 700 dolarów - za pół ceny. Podobnie damski zegarek Tag Heuer - przeceniony z 2 tysięcy do tysiąca dolarów, męskie polo Burberry - z 500 na 250 dolarów, o połowę mniej niż w sklepach kosztują okulary przeciwsłoneczne Ray Ban, o 60 procent taniej sprzedawane są AirPodsy.

A przedmioty, których sprzedać się nie da? Trafiają na cele charytatywne - na przykład znalezione okulary - do organizacji pomagających osobom mającym kłopoty ze wzrokiem, odzież - do ofiar katastrof naturalnych, walizki - do dzieci trafiających do rodzin zastępczych. Część produktów idzie do utylizacji, a te najbardziej dziwne - do specjalnego stworzonego przy firmie muzeum zagubionego bagażu. Jak na przykład repliki skurczonych ludzkich głów albo Hoggle, marionetka z filmu Davida Bowiego 'Labirynt' z 1986 roku.

To może rozbudzać wyobraźnię, ale rzeczywistość - jak zwykle - skrzeczy. Bo najczęściej w takich zagubionych bagażach znajdowane są... tania elektronika, książki, a także koszulki, majtki i skarpetki.