,
Obserwuj
Gospodarka

Jak skrócić tydzień pracy i nie stracić? "Przecież kierowca nie będzie jeździł szybciej"

3 min. czytania
23.05.2024 07:01
- 40-godzinny tydzień pracy wymyślono prawie sto lat temu, najwyższy czas, żeby zastanowić się, czy w trzecim tysiącleciu musimy pracować tyle, ile pracowaliśmy kilkadziesiąt lat temu - mówił w "Magazynie EKG" wiceminister dr hab. Sebastian Gajewski. Wskazywał też, jak rząd planuje dojść do wejścia w życie skróconego tygodnia pracy.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Zdaniem Agnieszki Dziemianowicz-Bąk roboczy tydzień powinien zostać skrócony do czterech dni pracujących. Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej twierdzi, że takie rozwiązanie mogłoby wejść w życie w ciągu najbliższych kilku lat. Tomasz Setta pytał wiceszefa resortu pracy o to, jak ministerstwo planuje prace nad projektem zmian.

Niemcy ruszają z wielkim eksperymentem. A co z Polską?

Czterodniowy tydzień pracy. Jak to zrobić?

- Jesteśmy na etapie analiz, bardzo profesjonalnych. Zleciliśmy przygotowanie szczegółowego skrócenia tygodniowego czasu pracy Centralnemu Instytutowi Ochrony Pracy, to jest Państwowy Instytut Badawczy. Tam pracują lekarze medycyny pracy, naukowcy zajmujący się zadowoznawstwem, ergonomią. Poprosiliśmy ich, by pokazali nam, jakie są możliwe skutki różnych wariantów skracania tygodniowego czasu pracy - wyjaśniał gość "Magazynu EKG". Precyzował, że wyników tych analiz resort spodziewa się w ciągu najbliższych tygodni, może miesięcy. Ma to być "punkt wyjścia do debaty publicznej z partnerami w rządzie i poza nim". Jego zdaniem rozwiązanie mogłoby wejść w życie jeszcze przed końcem tej kadencji Sejmu - upływa ona w 2027 roku.

Wiceminister Gajewski podkreślał, że postulat skrócenia tygodnia pracy jego resort traktuje bardzo poważnie. - Liderujemy wśród państw UE pod względem przepracowanych godzin, ale to też kwestia wzrostu jakości pracy. Przez lata problemem było to, że pracowaliśmy dużo, ale nie byliśmy tak efektywni, jak nasi sąsiedzi. To się zmieniło - argumentował. Jak dodał, 40-godzinny tydzień pracy wymyślono prawie sto lat temu i "najwyższy czas, żeby zastanowić się, czy w trzecim tysiącleciu musimy pracować tyle, ile pracowaliśmy kilkadziesiąt lat temu". - Razem z panią ministrą uważamy, że nie - dodał.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Jak pracować krócej? "Kierowca nie będzie szybciej jeździł"

Gość Tomasza Setty przyznał, że kształt nowych regulacji nie jest jeszcze znany. Że trzeba wziąć pod uwagę m.in. specyfikę różnych branż. - Najłatwiej wciela się coś, co już działa w przestrzeni pozaprawnej, czyli np. co pracodawcy praktykują - podkreślał. Przekonywał, że już dziś wielu pracodawców skraca tydzień pracy. - Ja reprezentuję Lewicę, jednym z naszych senatorów jest senator Waldemar Witkowski, który od lat jest prezesem dużej spółdzielni mieszkaniowej, i który już wiele lat temu skrócił tygodniowy czas pracy. I twierdzi, że spółdzielnia funkcjonuje świetnie - przekonywał Gajewski.

Co z czterodniowym tygodniem pracy? 'To niewykonalne'

Beata Kalinowska vel Kalisz, międzynarodowy arbiter, a także założycielka i senior partner kancelarii GESSEL, podkreślała, że w wielu krajach były już prowadzone różne pilotaże skróconego tygodnia pracy. - Szwecja po takim pilotażu stwierdziła, że nie wdroży (skrócenia). W Belgii postanowili, że można to wdrożyć, ale z zachowaniem pensum godzin, przy czym tam jest to 38 godzin, podczas gdy w Polsce 40 godzin - wyjaśniała. Zwracała uwagę również na różnice wynikające z tego, jak działa dana branża. - W niektórych nie da się przyspieszyć efektywności, np. kierowca nie będzie szybciej jeździł - podkreślała. Zastanawiała się również, czy wydajność będzie na tyle wysoka, że nadal będziemy gospodarką konkurencyjną. Wskazywała, że według niektórych będzie tak, ale pod warunkiem, że na skrócenie tygodnia pracy zdecydują się również kraje azjatyckie.

Na sukcesy programów pilotażowych wskazywała również Anna Wicha. - Wielka Brytania, Islandia, Niemcy. Nie znam przypadku, żeby ono się nie sprawdziło, żeby ucierpiała motywacja, czy wyniki finansowe. Więc wydaje się to sensowne - podsumowała prezeska Polskiego Forum HR. Wskazywała jednak na jeszcze jeden ważny czynnik - braki pracowników, które widać już dziś. - Zobaczmy, jak w tym roku rosną wynagrodzenia - mamy prawie 12-proc wzrost pensji. Jeśli dołożymy do tego skrócony tydzień pracy, a pensje pozostaną bez zmian,, to presja kosztowa na pracodawców może się wydawać zbyt bolesna - stwierdziła gościni TOK FM.