"Macierzyństwo to nie moja bajka". Urodziły, a teraz żałują. "Jaki kraj matki Polki?"
68 proc. Polek między 18 a 45 rokiem życia nie chce lub nie wie, czy chce urodzić - wynika z badania CBOS 'Postawy prokreacyjne kobiet'. Tylko co trzecia deklaruje: planuję mieć dziecko. Spośród tych osób, które już zostały rodzicami, faktu tego żałuje aż 13 proc., donoszą z kolei badacze Uniwersytetu SWPS.
- Macierzyństwo to nie moja bajka - mówiła wprost Katarzyna z Konstancina w rozmowie z TOK FM. Jak przyznaje, choć urodziła 'w dobrym momencie' ('chwilę po ślubie, miała niespełna 30 lat'), to okazało się, że ma dużo mniej cierpliwości i jest dużo mniej tolerancyjna, niż myślała. - Macierzyństwo po prostu jest. Żadnych 'achów' i 'ochów' - dopowiada, podkreślając wielokrotnie, że nie czerpie z tego faktu satysfakcji. - Nie podjęłabym drugi raz takiej decyzji - przyznała też wprost.
Zdaniem Anny J. Dudek, dziennikarki i autorki książki 'Znikając, reportaże o matkach' to wcale nie tak rzadkie przekonanie. - Jest nas wiele milionów i jesteśmy - mimo tego, że każda historia jest inna - wszystkie w naszym macierzyństwie podobne. W miłości do dzieci, ale i trudach, które zrozumie tylko inna matka. Często tego doświadczam na placach zabawach, w muzeum, przedszkolu - zapewniała w 'Mikrofonie Radia TOK FM'.
W jej ocenie decyduje o tym kilka czynników, w tym m.in. brak wsparcia od najbliższych, ale i ze strony państwa. - Istotne jest to, że w pewnym momencie zostaliśmy wspólnoty prawdziwego siostrzeństwa pozbawione, przez społeczeństwo, ale też w dużej mierze przez brak spójnych polityk prorodzinnych. A skoro one są prorodzinne, to powinny być przecież prokobiece, a one prokobiece w Polsce nie są - ubolewała, wskazując choćby na liczbę przedszkoli, żłobków, ale też lukę płacową czy np. skalę przemocy - ok. miliona dzieci nie dostaje w Polsce alimentów.
Do tego, jak dodawała, dochodzi patriarchat, który 'wszystkim zrobił krzywdę i robi każdego dnia, kobiety stawiając do rywalizacji: muszę być najlepszą matką, pracownicą, córką, żoną, wnuczką, przyjaciółką, tych ról jest mnóstwo'.
- Feminizm przez długi czas nie poświęcał matkom i macierzyństwu uwagi. Były inne sprawy, które uznawano za priorytetowe - mówiła rozmówczyni Małgorzaty Wołczyńskiej wskazuje na kolejny powód. I podkreślała, że na szczęście, to się powoli zmienia, choć do zagranicy wciąż nam daleko. Annie J. Dudek marzy się np. społeczny ruch matek na wzór tego, który powstał we Francji w latach 70.
- Mam nadzieję, że to się wydarzy, by przywrócić macierzyństwu należne mu miejsce, godność i by zwrócić uwagę, ile to pracy, zaangażowania, trudu? Bo to jest praca na całe życia, jak napisała Rachel Cusk (autorka książki: 'Praca na całe życie. O początkach macierzyństwa' - przypis red.) - dopowiadała dziennikarka.
'Jaki kraj matki Polki?'
Tyle że matki, które urodziły, muszą się mierzyć także z problemami związanymi z powrotem na rynek pracy. Jak podał Polski Instytut Ekonomiczny, blisko co piąta niepracująca kobieta po przerwie związanej z wychowaniem dzieci nie może znaleźć odpowiedniej pracy.
- Jako społeczeństwo za dziećmi nie przepadamy, bo one są głośne, potrzebują uwagi, powinny przecież siedzieć na miejscu - a to się przekłada na kobiety, które są matkami. Urodziłaś sobie, to sobie wychowaj. Nie zaprzątaj innym głowy swoimi problemami - tłumaczyła ten fenomen autorka książki 'Znikając'.
Zastrzegła przy tym, że to kwestia, która powinna być istotna dla całego społeczeństwa; w myśl zasady: jeśli matka jest niezaopiekowana, to cała rodzina jest niezaopiekowana. - To nie jest prywatna sprawa, ale sprawa wagi państwowej. Niezaopiekowane matki nie będą chciały powtarzać tego doświadczenia, bo wiedzą, jak jest im trudno? Jaki to kraj matki Polki, kiedy kobiety są zostawione właściwie same sobie? - pytała retorycznie.
Zdaniem gościni 'Mikrofonu Radia TOK FM' w tej sytuacji konieczne są jednak nie tylko zmiany systemowe, ale także postrzegania roli kobiety. Tę ostatnią powoli już widać, choćby w mediach społecznościowych. Coraz częściej same matki piszą: 'Hej, jestem zmęczona', 'Nie mogę z moimi bąbelkami'.
- Takich profili czy osób, które je prowadzą, jest dużo. Są bardzo wartościowe, bo pokazują, że nie jesteś sama. 'Mam tak samo. Myślałaś, że jesteś jedyną wyrodną matką, która podniosła głos, straciła cierpliwość, nie pokroiła kanapeczek w serduszka?! No nie, ja też mam tak samo' - skwitowała Anna J. Dudek.