,
Obserwuj
Gospodarka

Coraz mniej nowych mieszkań na rynku. Ale jedno miasto jest wyjątkiem

Kamil Śmiałkowski
2 min. czytania
14.09.2024 09:49
Mniej mieszkań na rynku pierwotnym nie oznacza gorszej sytuacji dla kupujących. Goszczący w TOK FM ekspert Marek Wielgo twierdził wręcz, że mamy cenową stabilizację. - Na razie sytuacja dla kupujących jest dość komfortowa - przekonywał na antenie.
|
|
fot. Piotr Hejke / Agencja Wyborcza.pl

W ostatnich miesiącach coraz mniej mieszkań pojawia się na rynku pierwotnym. Informację tę potwierdził w audycji "EKG - Ekonomia, Kapitał, Gospodarka" ekspert portalu RynekPierwotny.pl Marek Wielgo. - W największych metropoliach widoczny jest duży spadek zarówno mieszkań sprzedanych przez deweloperów, jak i wprowadzanych przez nich na rynek - przyznał, choć od razu zastrzegł, że jest jeden wyjątek. To Kraków. - Kraków w tym roku zaskakuje, bo to będzie prawdopodobnie jedyna metropolia, w której w trzecim kwartale zaobserwujemy zarówno wzrost sprzedaży mieszkań, jak i wprowadzanych na rynek do sprzedaży - stwierdził gość Tomasza Setty.

Kupno mieszkania? Nie ma pośpiechu

Specyfikę Krakowa tłumaczył dużą liczbą zamożnych kupujących. - To nie jest rynek zdany na kredytobiorców, jak to jest np. w Łodzi - wyjaśniał. - Łódź potrzebuje kredytów jak tlenu. Tutaj bez kredytów jest zapaść i niestety taką sytuację obserwujemy, jeśli chodzi o sprzedaż mieszkań - tłumaczył różnicę między miastami.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Ogólnokrajowy spadek sprzedanych mieszkań wynika przede wszystkim z mniejszej liczby chętnych. Zdaniem eksperta zmniejszył się popyt inwestycyjny, ale nie tylko. - Ci, którzy mają gotówkę albo zdolność kredytową, myślą sobie: "Poczekamy. Nie ma pośpiechu" i czekają na dalszy rozwój wypadków. Tym bardziej że oferta mieszkań jeszcze rośnie - stwierdził. Obok nich są tacy, którzy nie mają zdolności kredytowej i czekają na lepsze warunki oraz ci, którzy czekają na kredyt mieszkaniowy na start.

Mieszkaniowy segment popularny

Gość TOK FM tłumaczył, że ceny mieszkań w tym roku rosły mniej więcej do maja, po czym pojawiły się "pewne symptomy stabilizacji". Dotyczyło to zarówno Warszawy, Poznania czy aglomeracji śląskiej, jak i Krakowa. - O dziwo, wynikało to z faktu, że deweloperzy zaczęli wprowadzać na rynek coraz więcej mieszkań w segmencie popularnym - wyjaśnił, dodając, że tak określa się mieszkania na kieszeń kredytobiorców. Przykładowo w Warszawie oznacza to mieszkania za 14-15 tys. zł. za metr, a nie 25 czy 30 tys. - Oferta takich mieszkań wzrosła, co spowodowało, że ta średnia się ustabilizowała - stwierdził.

Dobra wiadomość dla kierowców. 'Wkrótce zobaczymy pińć złotych'

- Na razie sytuacja dla kupujących jest dość komfortowa. Dlatego że na fali tego optymizmu deweloperskiego wprowadzili oni na rynek całkiem sporo mieszkań, w każdym więcej razie niż sprzedali - tłumaczył Wielgo. Jego zdaniem przywróciło to rynkowi normalność. Deweloperzy "muszą zacząć zabiegać o klientów, oferując im różnego rodzaju bonusy, nawet kilkuprocentowe bonifikaty". - Pytanie tylko, jak długo taki stan rzecz potrwa - spuentował pytaniem.