advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Gospodarka

Tak firmy naciągają na zakupy. "Podpisałam. Stara, durna baba"

Grażyna Latos
13 min. czytania
15.12.2024 06:58
Zaczyna się od telefonu na numer stacjonarny. Miła pani lub pan zaprasza na prezentację. Niczego nie trzeba kupować, a często nawet pada obietnica prezentu.
|
|
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Poniższy tekst Grażyny Latos nosi tytuł "Magiczne materace" i pochodzi z książki "Jak złodziej przyszła. Reportaże i rozmowy o starości", napisanej wraz z Elżbietą Strzałkowską i wydanej 27 marca 2024 roku nakładem Wydawnictwa Poznańskiego. Śródtytuły w tekście zostały dodane przez redakcję tokfm.pl.

Henryka i magiczne materace

Do Henryki zadzwonili niemal od razu, kiedy przeszła na emeryturę. Nagle zyskała dużo wolnego czasu, jeszcze nie miała pomysłu, co z nim robić. Pomyślała, że pójdzie, zobaczy.

Spotkanie odbyło się w hotelu niedaleko lotniska. Od 9 rano co godzinę wchodziła kolejna grupa seniorów. Puszczano im film o uzdrawiającej mocy materacy.

- One mają takie magnesiki w środku, a kiedy się na nich kładzie, powstaje pole magnetyczne, które ma leczyć. Tak nam tłumaczono - wspomina Henryka.

Henryka nie miała zamiaru niczego kupować. Szkoda jej było pieniędzy, ale też nie czuła się przekonana. Pracownicy firmy jednak nie odpuszczali, namawiali, żeby spróbowała. Mieli odpowiedź na każdą wątpliwość. "Nie ma pani pieniędzy? Można na kredyt", "To świetna okazja, taniej pani nie kupi", "Nie ma pani jak z tym wrócić do domu? Odwieziemy".

Nie wie, jak to się stało, ale nagle była w domu - z materacem. Później przyszedł rachunek. Okazało się, że cena jest wyższa, niż jej mówiono. Miały być dwa tysiące złotych, a zapłaciła dwa siedemset, bo jeszcze dorzucili jakieś suplementy diety.

'Jak złodziej przyszła. Reportaże i rozmowy o starości', Grażyna Latos i Elżbieta Strzałkowska, Wydawnictwo Poznańskie 2024
'Jak złodziej przyszła. Reportaże i rozmowy o starości', Grażyna Latos i Elżbieta Strzałkowska, Wydawnictwo Poznańskie 2024
'Jak złodziej przyszła. Reportaże i rozmowy o starości', Grażyna Latos i Elżbieta Strzałkowska, Wydawnictwo Poznańskie 2024

Później przez kilka lat Henryka unikała podobnych pokazów. Aż przyszło zaproszenie na badania dna oka. Miała świeże wyniki, więc wiedziała, co jej dolega, ale postanowiła sprawdzić swój charakter.

- Wstyd mi było, że wtedy tak się dałam. Potrzebowałam sobie udowodnić, że nie jestem taka głupia.

Na prezentacji znów sami seniorzy. Wielu było faktycznie zainteresowanych zdrowiem, a za kompleksowymi badaniami, i to jeszcze za darmo, starsze osoby są w stanie pojechać nawet na drugi koniec miasta.

Po badaniach Henryce obiecano, że wyniki dostanie, jak obejrzy film reklamujący usługi firmy. Obejrzała. A zaraz później dowiedziała się, że badania wykazały podwyższony cholesterol i problem z nerkami. Żołądek miała zdrowy.

- Wszystko na odwrót, niż jest faktycznie.

Zaoferowano jej pakiet medyczny, ale tym razem się nie ugięła.

- To wcale nie było łatwe. Pracownicy prawie zastawili nam drzwi. Byli bardzo nieprzyjemni, zrobiło się niezręcznie. Myślę, że wielu zaproszonych czuło się winnymi, że nie chcą nic kupić. Choć wcześniej nam mówiono, że nic kupować nie musimy. Trzeba mieć silną wolę, żeby się nie dać.

Wielu się dało.

Zofia i "naiwność, która kosztuje"

- Podpisałam. Stara, durna baba - mówi o sobie Zofia. Zanim wykupiła pakiet "Zdrowie seniora", zaliczyła maraton przez gabinety lekarzy z NFZ. Jej główną dolegliwością była potężna alergia, która doprowadziła do tak silnego bólu oczu, że zaczęła obawiać się utraty wzroku. Złe myśli przerwał dzwonek telefonu stacjonarnego.

I znów: zaproszenie na konkretną godzinę, sala pełna seniorów, badanie, a następnie reklama firmy. Jeszcze później - odprowadzenie każdego z gości do oddzielnego pokoju.

- Tam zaczęli nad nami pracować.

Młody, sympatyczny człowiek obiecywał najwyższą troskę. Dostęp do wszystkich badań. Krótki czas oczekiwania na wizytę. Kompleksowe podejście. Specjalistów. Siedem tysięcy za trzy lata, płatne z góry, oczywiście z możliwością rozłożenia na raty. Zofia miała zagwozdkę. Do specjalistów na NFZ nie mogła dostać się szybciej niż za dwa miesiące, a chłopak obiecywał, że będzie czekała jeden, dwa dni. Pomyślała, że pieniądze są w końcu po to, żeby je wydawać, a zdrowie jest jedno.

Chciała się jeszcze chwilę zastanowić, ale mężczyzna powiedział, że albo podpisze umowę teraz, albo straci ofertę, bo po wyjściu z salonu przestanie być aktualna. Podpisała.

Pracownik dał słowo, że zadzwonią i zaproszą na badanie krwi i na wizytę u internisty. Tak też się wydarzyło. Pierwsze problemy zaczęły się, gdy chciała skorzystać z wizyty u spec- jalisty. Powiedziano jej, że wakacje to czas urlopów, łatwo nie będzie. Kiedy w końcu dostała się do laryngologa, który zrobił jej wymaz, okazało się, że analizy wymazu już w tym miejscu w ramach pakietu nie zrobi. Później zaczęto limitować badania. W końcu przestano odbierać telefony.

Miało być kompleksowo, cały pakiet usług, do wyboru, do koloru. Nie było mowy o żadnych limitach.

Wniosła o rozwiązanie umowy. Pierwsza odmowa wcale jej nie zraziła. Napisała raz jeszcze, prosząc o zwrot pieniędzy. Dowiedziała się, że mogą zwrócić, ale tylko tysiąc złotych. Chciała całą kwotę. Przestali odpowiadać. Poszła do właściciela firmy.

- Nonszalancki młody człowiek, mający w głębokim poważaniu starszych ludzi. Żerujący na naszej naiwności. Nic nie załatwiłam.

Wtedy wpisała nazwę firmy w internetową wyszukiwarkę. Oszukanych było dużo więcej.

"Ta firma to jeden wielki przekręt. Od grudnia 2022 roku czekam na termin do okulisty" - napisała Krystyna we wrześniu 2023 roku.

"UWAGA, OSZUŚCI! Oszukują głównie starszych ludzi na pakiet medyczny np. za 7000 PLN. Potem nie realizują zagwarantowanych w umowie badań i wizyt u lekarza. Na termin czeka się rok lub dłużej. OMIJAĆ SZEROKIM ŁUKIEM!" - skomentował Piotr.

"Od początku 2023 brak kontaktu z działem obsługi klienta, nikt nigdy nie odbiera telefonu i nie oddzwania. Dział reklamacji, który podają na stronie, to żart. Automat mówi, że nie ma takiego numeru. Zastanawiam się nad zgłoszeniem sprawy na policję" - poinformował Adam.

"W tym roku od wiosny jest uszkodzona sieć komputerowa i według informacji pani z infolinii ciągle czekają na naprawę. Do lekarza nie można się dostać. Adres mailowy nie funkcjonuje. Adres do korespondencji to bzdura (listy polecone nie są odbierane)" – napisała Anna.

Te historie są bardzo podobne. Kilka zrealizowanych wizyt lekarskich lub badań zaraz po podpisaniu papierów, a następnie brak możliwości realizacji umowy pod pretekstem rozmaitych awarii lub całkowity brak kontaktu ze strony firmy. Kilka osób napisało o skorzystaniu z usług prawnika. Zofia postanowiła zrobić to samo.

- Powiedział mi bez ogródek: Na start muszę wziąć od pani tysiąc złotych.

Ale wygrana sprawa sądowa a odzyskanie pieniędzy to dwie rzeczy. Pomyślała, że naiwność kosztuje, i już w to nie wchodziła.

Jagoda i cudowne turmaliny

To tu - mówi Jagoda, wskazując na metalowe schody. Na ich szczycie już stoi grupka siwogłowych kobiet. Wszystkie ubrane na biało. Na ich nadgarstkach i szyjach wiją się turmalinowe ozdoby. Bransolety, naszyjniki i zawieszki. W rękach butelki z wodą. W wodzie - turmalinowe koraliki. Kobiety patrzą na Grażynę, która praktyki nieetycznych firm postanawia sprawdzić na własnej skórze.

- Czy bywają tu też osoby w moim wieku? – pyta siedemdziesięcioletnią towarzyszkę.

Jedna pani raz przyszła z wnukiem.

Kiedy wybija siódma, drzwi się otwierają. Młodziutkie, uśmiechnięte dziewczyny witają zgromadzonych na schodach, ale ludzi ciągle przybywa. Dołącza też kilku mężczyzn.

- Dzień dobry, pani Krystynko, jak miło panią widzieć - mówi z wyraźnie wschodnim akcentem jedna z nich. Szybko się okazuje, że konsultantki znają imiona wszystkich uczestników spotkania.

- O, a pani jest nowa - mówi Tatiana.

- Tak, to klientka mojego salonu masażu, przyszła ze mną - odpowiada Jagoda.

- Wspaniale! Jak ma pani na imię?

- Grażyna.

- Pani Grażynko, proszę wejść do środka i usiąść z boku, zaraz do pani podejdę.

Po chwili Tatiana wraca z formularzem. Zadaje pytania o dolegliwości. Kiedy wręcza kartę gościa salonu, z głośników zaczyna płynąć ukraińskie disco.

- Czas na rozgrzewkę, zapraszam do pierwszego rzędu - mówi.

Na środku sali już stoi jedna z konsultantek i zagrzewa zgromadzonych do ćwiczeń. Po kolei: kręcenie głową, biodrami i ramionami. Jest marsz w miejscu. I oklaski. Jest też skandowanie motta: "Przez wiarę do zdrowia, przez wiedzę do zdrowia, przez ból do zdrowia!".

A teraz łyk wody - przypomina po ćwiczeniach dziewczyna, po czym zwraca się bezpośrednio do jednego z uczestników. - I co, dobrze do nas wrócić, panie Eryku? Nie było pana cały tydzień.

- Bardzo dobrze! - odpowiada Eryk.

- Pani Danuta też nas ostatnio unikała.

- Nie unikałam, ja uwielbiam tu przychodzić, ale córka z wnukami przyjechała.

- I co, babcia nie mogła mieć już trochę czasu dla siebie? Może powiedzmy sobie, dlaczego warto tu przychodzić codziennie?

- "Dla gimnastyki", "dla tej energii", "dla pięknej pani" – pada z sali.

- Dla spotkania z drugim człowiekiem - woła Jagoda.

- Dla turmalinów - mówi Eryk.

- A powiedzcie mi, proszę, dlaczego dla turmalinów? Co takiego niezwykłego ma w sobie ceramika turmalinowa?

- Magnetyzm!

- Magnetyzm to, panie Eryku, jest między panem a pana żoną. A co mają turmaliny?

- Funkcję magnetoterapeutyczną - słychać z końca sali.

- Brawo! I co z tego wynika?

- Szybsze gojenie! Zdrowienie.

- Zgadza się. Ale jak to jest możliwe? Czy jak wezmę jakiś kamień z ulicy i wsadzę go do naszej maty, to będzie działał tak samo?

- Nieeee – pada zbiorowa odpowiedź.

- W ceramice turmalinowej mamy stop specjalnie dobranych kamieni: turmalinu, germanu, skał wulkanicznych i elwanu - recytuje Jagoda.

- Zgadza się. Pani Jagódko, niech pani przyjdzie tu do nas na środek. Dziś mamy poniedziałek. A co to oznacza?

- Dzieeeeń Przyjacielaaaa - odpowiadają zgromadzeni.

- Dokładnie. A w Dniu Przyjaciela za każdą przyprowadzoną osobę nagród mamy dwie, nie jedną. Zgadza się? To proszę bardzo zakręcić naszym kołem.

Konsultantka się uśmiecha. Jagoda wychodzi na środek i zbliża się do drewnianego koła przypominającego to z programu Koło fortuny. Kładzie jedną dłoń na krawędzi i mocno kręci. W napięciu obserwuje, co jej wypadnie.

- Naszyjnik! - krzyczy cienkim od emocji głosem.

Konsultantka prowadzi ją do szklanej gabloty, w której wyeksponowano różne modele. Jagoda uważnie im się przygląda. Nie wie, czy wziąć taki, jak już ma, i zrobić z niego bransoletkę, czy też wybrać coś zupełnie nowego. W końcu sięga ręką po wygraną. Szczęśliwa, wiesza sznur na szyi. Publiczność zaczyna bić brawo.

- Jeszcze raz, pani Jagódko, kręcimy!

Za drugim razem losuje pastę do zębów. Po spotkaniu powie Grażynie, że te pasty kosztują minimum dwieście złotych. Grażyna nie uwierzy, sprawdzi w internecie. W serwisie OLX znajdzie komplet dwóch mydełek po sto gramów i czterech takich past do zębów za sześćset pięćdziesiąt złotych, ale dowie się też, że w firmowych salonach są zdecydowanie droższe.

Po kole fortuny i oklaskach Tatiana rozdaje niewielkie brązowe koraliczki wszystkim, którzy w poprzednim tygodniu pojawiali się na prezentacjach codziennie. Blade dłonie otwierają się jedna po drugiej. Oczy błyszczą jak na widok diamentów. W końcu przychodzi czas na leżenie na matach i masujących łóżkach. Pierwsze masujące łóżko z turmalinami założyciel koreańskiej firmy miał stworzyć dla swojej chorej matki. Jak zapewniają konsultantki - pomogło.

- A dziś pomaga tysiącom Polaków, którzy odwiedzają nasze salony i kupują takie łóżeczka - mówi przy leżącej na macie Grażynie Tatiana.

- Czy na nowotwór też to pomaga?

- Jak najbardziej. Rozgrzana ceramika turmalinowa zabija komórki rakowe.

Po powrocie do domu Grażyna szuka informacji na temat firmy. "To same bzdury" - czyta w wypowiedzi Macieja Hamankiewicza, ówczesnego prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej, komentującego w wypowiedzi dla "Gazety Wyborczej" (reportaż nosi tytuł Masowanie miłością) prozdrowotne właściwości sprzętu i turmalinów. Inny ekspert, Michał Gąsior, biotechnolog i chemik, wyjaśnia w tym samym artykule, że pojęcie "ceramika turmalinowa" nie istnieje ani w nomenklaturze farmaceutycznej, ani kosmetycznej.

Kiedy Grażyna postanawia zadzwonić na policję, dowiaduje się, że nawet jeśli firma kieruje swoje usługi wyłącznie do seniorów, a produkty sprzedaje im pięćset procent drożej od innych dostępnych na rynku, nie łamie w ten sposób prawa - o ile nie namawia do zakupu, kłamiąc na temat produktów. Jeśli wprowadza w błąd, to mamy do czynienia z art. 286 § 1 kodeksu karnego („Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8").

- To prawda, jeśli konsument dokonuje świadomego zakupu za określoną cenę, nie mamy do czynienia z oszustwem. Pytanie brzmi, co przedsiębiorca, który sprzedaje te produkty, mówi konsumentom. Co obiecuje i jak te produkty przedstawia - wyjaśnia Grażynie radczyni prawna dr Monika Wieczorek. - Przepisy chroniące prawa konsumentów nie różnicują w żaden sposób grup społecznych, na przykład seniorów, ale dla ustalenia, czy mamy do czynienia z nieuczciwą praktyką rynkową, kluczowy jest sposób, w jaki sprzedaż produktów jest organizowana. Jeśli seniorzy i seniorki są zapraszani na prezentacje produktów, na których jest wyjątkowo miła atmosfera, oferowane gratisy prezentowane są w sposób wyolbrzymiony, nie ma określonego cennika, obiecuje się zalety produktu, które nie istnieją, oraz znacznie zawyża się cenę przedstawianą jako świetną okazję, możemy mieć do czynienia z nieuczciwą praktyką rynkową.

Grażyna chodzi do salonu przez cały tydzień.

Widzi, jak wiele uwagi dostają jego klienci. Jak konsultantki siadają przy łóżkach seniorów i wypytują ich o codzienne sprawy. Nie tylko o zdrowie, ale też wnuki, kotki i pieski. Myśli o ćwiczeniach, które regularnie się tu wykonuje. Wyrabianiu nawyku picia wody. I oklaskach, które raz po raz gromko rozbrzmiewają w sali. Leżąc na łóżku pod ścianą, Grażyna widzi uradowane twarze sfotografowane ze świeżo zakupionym sprzętem. Nad zdjęciami hasło: "Jesteśmy jedną rodziną".

- Masaż rolkami po kręgosłupie robiony bez uwzględnienia indywidualnych dolegliwości i parametrów użytkującego raczej nie będzie dla niego zdrowy. Jeśli goście salonu czują się lepiej, to pewnie dzięki innym działaniom - mówi Grażynie znajoma fizjoterapeutka.

Jak wyjaśnia dr Monika Wieczorek, dziś nie ma mocnych gwarancji ustawowych, żeby chronić osoby starsze przed nieuczciwymi praktykami. Obecnie dyskryminacja ze względu na wiek jest zakazana wyłącznie w sferze zawodowej. Od 2011 roku obowiązuje co prawda "ustawa o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania", czyli tak zwana ustawa antydyskryminacyjna, ale nie ustanawia się w niej zakazu dyskryminacji ze względu na wiek w dostępie do dóbr i usług. To, czego jednak zabrania dziś prawo, to wykorzystywanie czyjegoś gorszego położenia, w związku z czym osoby i firmy mogą odpowiadać za oszustwo, czyli doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.

- Trzeba poszukać w wydarzeniu takich elementów, które świadczyłyby o tym, że osoba została wprowadzona w błąd lub w inny sposób wyzyskana. W takiej sytuacji możliwe jest złożenie skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jeśli niekorzystnego zakupu dokonano na tak zwanym pokazie, czyli poza siedzibą sprzedawcy, konsument może odstąpić od umowy w terminie czternastu dni od zakupu, wysyłając takie oświadczenie na adres sprzedawcy i zwracając zakupiony towar. Z kolei kodeks cywilny daje możliwość uchylenia się od skutków prawnych oświadczenia woli. To rozwiązanie właśnie dla osób, które zostały wprowadzone w błąd lub dokonały czynności prawnej w związku z tym, że ktoś je do tego doprowadził podstępem, groźbą lub wprowadzając w błąd. Polega to na złożeniu oświadczenia, że osoba uchyla się od skutków prawnych oświadczenia woli, na przykład zawartej w tych warunkach umowy.

Od momentu wykrycia wprowadzenia w błąd lub podstępu poszkodowana osoba ma rok na złożenie takiego oświadczenia, a w przypadku groźby - od ustania stanu obawy. Oświadczenie musi być złożone na piśmie dla celów dowodowych.

- W przypadku oszustwa warto rozważyć również, poza innymi krokami, złożenie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa - wyjaśnia dr Monika Wieczorek. - Zwłaszcza w tych sytuacjach, gdy cena okazuje się wyższa od tej, jaką podawał sprzedawca. Oczywiście, obowiązkiem konsumenta jest przeczytanie umowy, ale praktyki nieetyczne i wprowadzające w błąd często bazują na chaosie w trakcie jej podpisywania. To może być tłum czy hałas, które sprawiają, że trudniej się zorientować w warunkach umowy.

Niestety, kroki formalne mogą być trudne dla osób, które nie są zaznajomione z prawem.

- Zmieniają się procedury, ale zmienia się też rynek i sposób, w jaki kupujemy. Podobnie jak praktyki firm. Osoby starsze często nie mają pojęcia, jakie podstępy mogą inicjować sprzedawcy. Transakcje zawierają w dobrej wierze, nie myśląc, że ktoś chce je oszukać. Jeśli winą za źle wydane pieniądze obarczają siebie, trudniej im dochodzić swoich praw. Czynnikiem komplikującym walkę z nieuczciwą praktyką jest także pojawiający się wstyd i niejednokrotnie związana z nim obawa przed proszeniem innych o pomoc. Do tego niełatwo jest szukać pomocy we własnym zakresie osobie wykluczonej cyfrowo.

I właśnie na to wszystko są obliczone działania nieetycznych firm.

- Dlatego potrzebujemy kampanii społecznych nie tylko o oszustwach "na wnuczka" czy "na policjanta", ale też dotyczących zakupów i nieuczciwych praktyk rynkowych. I ważne, by pomagać pozbyć się poczucia wstydu, bo to znacząco może zachęcić do podejmowania odpowiednich kroków prawnych - dodaje dr Monika Wieczorek.

Garść danych

Jak podaje policja, w 2022 roku stwierdzonych przestępstw, kiedy osoba pokrzywdzona miała minimum 65 lat, dokonano 11,5 tysiąca. W ich wyniku pokrzywdzonych zostało 12,5 tysiąca seniorów. Od stycznia do końca listopada 2023 podobnych przestępstw było 10 722, a pokrzywdzonych 11 156. Specjalne miejsce w tych statystykach zajmują tak zwane oszustwa "na wnuczka" - szczególnie dotkliwe, bo w ich wyniku seniorzy często tracą oszczędności całego życia.

Oszustwo "na wnuczka" jest przestępstwem, czynem ściganym z oskarżenia publicznego, chyba że zostało popełnione na szkodę osoby najbliższej.

Rozpoczyna się od głosu w słuchawce: "Babciu, to ja". Później pada pytanie: "Nie poznajesz mnie?". Po nim osoba, która odbiera telefon, często sama podaje imię bliskiego - to moment kluczowy dla oszusta, który tak otrzymuje tożsamość. Złodziej opowiada o bardzo trudnej sytuacji, w jakiej się znalazł, w związku z którą potrzebuje pieniędzy. Może to być spowodowanie wypadku samochodowego oraz konieczność wpłacenia kaucji chroniącej go przed więzieniem. Celem jest przekonanie rozmówcy do natychmiastowej pomocy. Zwykle oszust nie prosi o konkretną kwotę, ale stara się ustalić, jak duże oszczędności rozmówca ma w domu. Jeżeli kwota nie jest zadowalająca, namawia do wypłaty z banku lub bankomatu. Rzadko prosi o przelew, częściej o przygotowanie gotówki, nieraz też cennej biżuterii, po którą zgłosi się zaufana osoba.

Między pierwszym telefonem a spotkaniem dochodzi do wielu dodatkowych połączeń, w krótkich odstępach czasu, które mają na celu wywarcie presji psychologicznej oraz uniemożliwienie kontaktu z członkami rodziny. Gdy ofiara pokaże, że ma wątpliwości, oszuści bardzo często przechodzą do szantażu emocjonalnego, na przykład płaczą lub pozorują torturowanie po rzekomym porwaniu. Metody wykorzystywane przez oszustów ciągle się zmieniają. Zdarza się, że po nawiązaniu rozmowy ze starszą osobą i podszyciu się pod jej wnuczka oszuści często przerywają połączenie, by po chwili zadzwonić ponownie, tym razem podając się za policjanta, prokuratora lub funkcjonariusza CBA i prosząc o przekazanie gotówki, które pomoże w zatrzymaniu przestępców.

W 2022 roku stwierdzono 3148 oszustw "na wnuczka", w których osoba pokrzywdzona miała minimum 65 lat. Ucierpiało w nich 3650 seniorów. Od stycznia do końca listopada 2023 roku podobnych przestępstw odnotowano 2610, a pokrzywdzonych w wieku minimum 65 lat - 2861. W 2021 roku seniorzy stracili w ten sposób 63 miliony złotych. W 2022 roku największa kwota przekazana jednorazowo wyniosła 250 tysięcy.

Grażyna długo zastanawia się, jak porozmawiać z Jagodą. O poradę prosi psychoterapeutkę.

- To wyzwanie. Zwłaszcza jeśli nie chcemy pogłębiać u osoby oszukanej poczucia braku bezpieczeństwa i wywołać dodatkowego szoku - mówi Joanna Godecka. - Podczas takiej rozmowy warto zwrócić uwagę na to, że oszuści są często niezwykle sprytni i inteligentni, a na ich metody nabierają się także osoby młode i bystre. Osoba oszukana nie powinna więc czuć się zawstydzona czy winna. Winny jest oszust. Jeśli coś da się jeszcze zrobić, zapewnijmy poszkodowaną osobę o swoim wsparciu. Co ważne, zaoferujmy pomoc, jaką faktycznie jesteśmy w stanie ofiarować. Warto też zaproponować wspólne zawiadomienie odpowiednich służb lub instytucji. Ważne, by osoba poszkodowana nie czuła się całkiem bezsilna oraz by nie straciła wiary w sprawiedliwość. Na koniec podpowiedzmy, w jaki sposób zadbać o swoje bezpieczeństwo w przyszłości. Jeśli możemy zaoferować też jakieś wsparcie w sytuacjach podobnych do tej, która okazała się oszustwem, na przykład przy kolejnych zakupach, zróbmy to.

Co dalej z bohaterkami?

Niestety, kontakt z Jagodą się urwał. Przestała odbierać telefony i odpisywać na esemesy. Zamknęła firmę, którą prowadziła, i opuściła Warszawę. W ostatniej wiadomości pisała o pobycie w szpitalu. Miała nowotwór.

Zofia zaliczyła jeszcze kilka nieudanych podejść do podreperowania swojego zdrowia. Jednym z nich była operacja wyprostowania przegrody nosowej w innym prywatnym centrum zdrowotnym, która, jak wykazały późniejsze badania, wcale nie została wyprostowana. W końcu udało jej się trafić do rzetelnej lekarki, która pomogła jej wrócić do względnego zdrowia w ramach NFZ.

Henryka ma dziś wiele pomysłów na spędzanie wolnego czasu. Uniwersytet trzeciego wieku, zajęcia aktorskie, teatr, koleżanki. Na prezentacje nie chodzi.

Imiona bohaterek zostały zmienione.