Oto jeden z najczęściej kradzionych towarów w Europie. Szmuglowany przez Rosjan, ukochany przez Chińczyków
Był wrzesień, gdy angielski producent jednej z najdroższych odmian cheddara ze zdumieniem odbierał internetowe zamówienie na swoją produkcję. Zamówienie było rekordowe. Tak wielkie, że jego realizacja wymagała wciągnięcia do współpracy dwóch innych producentów luksusowego sera, którego produkcja wymaga ściśle określonych warunków dojrzewania kręgów obłożonych muślinowymi ściereczkami. I trwa co najmniej półtora roku.
Dopiero po takim czasie produkt odpowiada wymaganiom wybrednych klientów. Serowarzy z hrabstwa Sommerset zwarli więc szeregi i kilka tygodni później do magazynu przeładunkowego wyruszyła ciężarówka wioząca 20 ton serowych kręgów. Stamtąd towar wartości ponad półtora miliona złotych miał wyruszyć w dalszą podróż. Do zamawiającej sieci francuskich supermarketów. Tyle, że nigdy nie wyruszył. Bo rozpłynął się jak kamfora.
Okazało się, że zamówienie było sfałszowane. Złodzieje podszyli się pod francuskich handlowców. Hurtownik, który pośredniczył w transakcji stracił ponad 300 tysięcy funtów, a szef brytyjskiej policji publicznie ostrzegał przed kupowaniem podejrzanie taniego cheddara. Bo prawdopodobnie pochodzi z nielegalnego źródła. Finalnie śledczy zatrzymali w Londynie 60-latka, który prawdopodobnie był mózgiem tej operacji. Ser się nie odnalazł. A prasa ochrzciła zuchwałą kradzież cheddara mianem
'serowego skoku stulecia'
.
Złodzieje sera
Choć pomysł uprowadzenia sera wydaje się dość oryginalny, to kradzieże luksusowej żywności nie są dla policji pierwszyzną. A jest ich tym więcej, im droższe artykuły na sklepowych półkach. Do legendy przeszło już zamykanie na klucz masła w gablotach chłodniczych albo elektroniczne zabezpieczanie wędliny w plasterkach. Ale mowa tutaj raczej o zorganizowanych przestępcach z wąską specjalizacją. Którzy mają odpowiednią wiedzę i bezszmerowo upłynniają trefny towar. Przykłady: ponad 20 żywych homarów porwanych ze zbiornika magazynu tranzytowego w Szkocji, oliwki, które całymi ciężarówkami wyjeżdżają z plantacji pod osłoną nocy czy włoski parmezan masowo kradziony przez zbrojne gangi wprost z przechowalni, w których dojrzewał.
Z danych organizacji handlu detalicznego wynika, że na początku lat dwutysięcznych największym hitem wśród złodziei był ser właśnie ser. Dlatego w Emilii-Romanii producenci na czas dojrzewania trzymają parmezan w bankowym skarbcu. CREDEM bank specjalizuje się w obrocie tym luksusowym produktem, wspiera finansowo miejscowych producentów, zarabia na handlu serem i zajmuje się jego fizyczną ochroną. Zawartość tego serowego skarbca jest prawie na wagę złota, bo można ją sprzedać za jakieś 120 milionów euro.
Lidl i Biedronka uwiodły nas, a teraz zrobią nam psikusa? 'Stopniowe ograniczanie oferty'
Skąd popularność twardych serów w złodziejskiej branży?
Sery łatwo przewozić i łatwo przechowywać w długim terminie, bo się nie psują i nie tracą walorów smakowych. Na dodatek są coraz droższe, więc ich sprzedaż jest niezwykle zyskowna. Sery drożeją, bo ich produkcja pochłania mnóstwo energii, więc koszty wzrosły wraz ze wzrostem cen prądu w Europie. Na dodatek jest pracochłonna, wymaga fachowej wiedzy, potrzeba do niej mnóstwo surowca - konkretnie mleka. Więc jest możliwa tylko tam gdzie hoduje się krowy. Dużo krów. Dlatego z serów słynie Holandia, Szwajcaria, Włochy i - oczywiście - Polska, która jest zresztą jednym z największych producentów w Europie. Ale rosnące koszty produkcji, w tym coraz droższa ludzka praca, to nie jedyne powody rekordowych cen luksusowych gatunków sera.
A co z tym wszystkim mają wspólnego Chińczycy?
W tym roku Chińczycy zjedzą najwięcej sera w historii. Analitycy rynku uważają, że za rosnącym w skali świata popytem na ten produkt stoi właśnie Azja. Kultury kulinarne, które wcześniej miały niewiele wspólnego z krowim nabiałem, zachwycają się jego walorami smakowymi. Tylko w ciągu roku spożycie serów twardych wzrośnie o półtora procent. W ciągu ostatnich trzech lat to już prawie 6 procent. W kolejnej dekadzie ma wzrosnąć o kolejnych 10 procent. Na rynku mleczarskim wzrost imponujący. Na dodatek systematyczny. A napędzają go przede wszystkim Chińczycy.
Z przyczyn historycznych i kulturowych produkcja własna nie wystarcza do wytworzenia chińskich jakościowych serów z tradycjami. A apetyty na ser rosną. Potrawy oparte o sery twarde oferuje coraz większa części biznesu restauracyjnego. Potrzebują go też europejskie sieci bistro, na przykład do tradycyjnych kanapek, zapiekanek, tostów czy klasycznej pizzy. Import więc rośnie, mimo że Chiny mają nadprodukcję własnego mleka. Problem w tym, że nie mają jak go przerobić. Dlatego ceny jakościowych serów na świecie stale rosną. I rosną ceny masła. Bo coraz więcej mleka przerabia się na ementaler, cheddar i parmezan. A nie na masło właśnie.
Rosja - ziemia obiecana żywnościowych przestępców
Rosja jest kednym z największych rynków spożywczych w Europie i wielkim konsumencie sera, odciętym od źródeł dostaw po agresji na Ukrainę. Miłujący luksusy rosyjscy nowobogaccy mają problem, bo światowe sankcje i zemsta za nie odcięły Rosjan od szkockiej whisky, norweskiego łososia i włoskiego parmezanu. I dlatego Rosja stała się najprężniej rosnącym czarnym rynkiem spożywczym. Rosyjskie służby kontrolne ścigają sprzedających kontrabandę, a do historii przeszło publiczne miażdżenie maszynami na wysypisku śmieci przemyconego zachodniego sera. Zresztą to właśnie ser i wino są do Rosji szmuglowane najczęściej. Powstały nawet "spożywcze" szlaki przemytnicze - przez Białoruś czy Gruzję.
Rosyjski rynek nie ma etycznych hamulców. Nikt nie pyta skąd się wziął i w jaki sposób trafił do Rosji oryginalny parmezan czy ementaler. Złodziejski proceder więc kwitnie, ceny rosną, a producenci "wszczepiają" serom pod skórkę elektroniczne zabezpieczenia. Analogowy pomysł ochrony biznesu zamierzają wprowadzić Brytyjczycy okradzeni z markowego cheddara. Zamiast polegać na zamówieniach elektronicznych będą osobiście odwiedzać kupujących.
Globalny wniosek?
Eksperci przewidują, że artykuły spożywcze wysokiej jakości będą systematycznie drożeć. Bo coraz mniej jest rzemieślników z zamiłowaniem do produkcji, a coraz więcej miłośników jakości. Także na krańcach świata.