Inflacja w Polsce. "Niespodzianka była mała". Co staniało najbardziej?
- Inflacja w kwietniu spadła do 4,3 proc.; to najniższy poziom od wielu miesięcy, ale wciąż zbyt wysoki, by NBP mógł uznać sytuację za stabilną;
- Ekonomista Piotr Kalisz mówił w TOK FM o dużym postępie, ale równocześnie studził nastroje. Wystarczy spojrzeć na dane dotyczące sektora usług, gdzie inflacja wynosi ponad 6 proc.;
- Ekspert zwrócił uwagę, że spadają ceny paliw, odzieży i obuwia. Pomaga mocniejszy złoty i niższe ceny ropy naftowej;
- Kalisz mówił o dalszych spadkach inflacji - możliwe 3,5 proc. już w lipcu, ale przestrzegał, że to jeszcze nie moment na świętowanie.
Główny Urząd Statystyczny podał w czwartek szacunkowe dane dotyczące inflacji w Polsce . 'Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w kwietniu 2025 roku wzrosły o 4,3 proc. w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku' - przekazano w komunikacie. Ceny usług zwiększyły się o 6,3 proc., a towarów - o 3,5 proc.
Wynik jest nieco wyższy, niż sugerował wcześniej GUS (4,2 proc.). - Poruszamy się w kierunku, który jest bardziej akceptowalny. Nie jesteśmy jeszcze na poziomie, który byłby w pełni zadowalający. 4 proc. z plusem to wciąż podwyższona inflacja. Natomiast jeżeli sobie przypomnimy inflację sprzed dwóch lat - kilkunastoprocentową, to na pewno duży postęp - ocenił w TOK FM Piotr Kalisz z banku Citi Handlowy.
Przypomnijmy, że w lutym 2023 roku inflacja w Polsce wyniosła aż 18,4 proc. Dlatego najnowsze dane mogą robić wrażenie. - Od dawna nie widzieliśmy tak niskiej inflacji. W pierwszej połowie zeszłego roku ona była niska, natomiast potem mieliśmy podwyżki cen energii i gazu. One wpłynęły na inflację i pomimo podwyżek, które kilka miesięcy temu nastąpiły, inflacja spadła do około czterech procent - przypomniał rozmówca Tomasza Setty.
Co zasługuje na największą uwagę, jeśli chodzi o szczegółowe dane? Kalisz zwrócił uwagę na żywność. - Z miesiąca na miesiąc podwyżki były trochę wyższe, niż zazwyczaj w kwietniu się zdarza, natomiast nie było nic wielkiego. Poza żywnością najciekawsze tendencje są w usługach - stwierdził gość TOK FM.
Między cenami towarów i usług od pewnego czasu można zaobserwować spory rozjazd. - Towary drożeją dużo wolniej, natomiast usługi drożeją dużo szybciej. I kwiecień nie był pod tym względem żadnym wyjątkiem. To jest w dużym stopniu oczywiście związane z sytuacją na rynku pracy - wyjaśnił ekonomista.
Wpływ na to mają bowiem rosnące wynagrodzenia. - W miarę jak społeczeństwo staje się bardziej zamożne, to stopniowo rośnie rola usług w wydatkach i to widzieliśmy wielu rozwiniętych krajach. Polska stopniowo staje się rozwiniętym krajem, w miarę zamożnym. Następują zmiany w konsumpcji, coraz więcej wydajemy na usługi - tłumaczył.
Amerykanie zbudują tu fabrykę za ponad 5 mld zł. 'Polska okazała się najlepsza'
Tańsze paliwo i odzież
Są jednak kategorie produktów, których ceny spadają. To między innymi odzież i obuwie, ale też paliwo. - To na pewno czynnik, który bardzo pomaga w obniżeniu inflacji. Częściowo jest to związane ze spadkiem cen ropy naftowej, ale też umocnieniem złotego do dolara. Importując paliwa, robimy to niższym kosztem. To pokłosie dyskusji na temat ceł, tego, co robi amerykańska administracja - tłumaczył Kalisz.
Gość Tomasza Setty zaznaczał jednak, że najnowsze wyniki niewiele zmieniają, nie doprowadzą choćby do zjawiska dezinflacji. - Niespodzianka była mała. Wiemy już, że inflacja w najbliższych miesiącach bardzo spadnie - ocenił. Choć kwestią drugorzędną jest to, jaki będzie poziom tego spadku. - Wiemy, że zmierzamy w kierunku dużo niższej inflacji. Prawdopodobnie w lipcu będziemy mówić o inflacji w okolicach 3,5 proc. - ocenił ekspert.