,
Obserwuj
Tokfm

Ks. Pawlas i zdefraudowany milion. Dawni wierni: Mówił, że jest tutaj Bogiem

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
3 min. czytania
17.09.2025 13:26

Prokuratura zajmuje się sprawą byłego już proboszcza parafii w Żorach, ks. Franciszka Pawlasa, który zdefraudował milion złotych zebranych na remont kościoła, które - jak ustalono - stracił w wyniku inwestycji w kryptowaluty. Po nagłośnieniu sprawy przez Onet na jaw wyszły relacje wiernych z poprzedniej parafii, w której posługiwał duchowny. - Mówił nam, że ten kościół teraz należy do niego - mówiła jedna z parafianek.

fot. East News/REPORTER/Tadeusz Wypych
  • Parafianie z Radlina Górnego oskarżają ks. Pawlasa o kradzież sprzętu kuchennego z plebanii, nadużycia finansowe przy remoncie ołtarza oraz próbę wywiezienia nowo zakupionych organów;
  • Zarzucają mu także podwyżki opłat za sakramenty i cmentarz, niekończące się zbiórki na opał oraz odcięcie rady parafialnej od kontroli finansów;
  • Kuria odmawia szczegółowych informacji. "Sprawy dotyczące finansów w Kościele są spowite gęstszą mgłą tajemnicy niż kwestie seksualne" - powiedział w rozmowie z Onetem ekspert ds. Kościoła Ignacy Dudkiewicz.

Po nagłośnieniu sprawy przez Onet bp Marek Szkudło zawiesił duchownego w obowiązkach. - Na chwilę obecną możemy potwierdzić, że z konta parafii zniknęły środki finansowe przeznaczone na remont - przekazał ks. Rafał Bogacki, rzecznik Archidiecezji Katowickiej. Policja i prokuratura prowadzą śledztwo, które - jak poinformował asp. Marcin Leśniak z KMP w Żorach - dotyczy "sprawy, w której mówimy o dużej sumie pieniędzy".

Po publikacjach wierni z Radlina Górnego, gdzie ks. Pawlas był proboszczem w latach 2007-2008, ujawnili kulisy jego odwołania i przeniesienia do Żor. Jak wspominają, kapłan "mówił im, że ten kościół teraz należy do niego. (…) On jest tutaj Bogiem i będzie robić, co chce". Oskarżają go o zniknięcie części funduszy na remont ołtarza, wyniesienie sprzętu kuchennego z plebanii, a także próbę wywiezienia nowo zakupionych organów do prywatnego ośrodka rekolekcyjnego w Lalikach. - Kiedy jeden z parafian wszedł do kościoła, przyłapał księdza proboszcza na rozbieraniu kościelnych organów - relacjonuje parafianka.

Według mieszkańców Pawlas podnosił opłaty za sakramenty i cmentarz, prowadził niekończące się zbiórki na opał, a jednocześnie nie dopuszczał rady parafialnej do finansów. Opór wiernych narastał, a niektórzy wierni - jak opisał Onet - "zaczęli wrzucać na tacę guziki lub grosiki, żeby wyrazić swój sprzeciw wobec osoby proboszcza". Kulminacją był bunt parafian i interwencja kurii, która przeniosła duchownego do Żor.

Redakcja poleca

"Usłyszałam, że ks. Pawlas jest nie do ruszenia"

Część rozmówców Onetu twierdzi, że Pawlas był chroniony przez bp. Gerarda Bernackiego. - Usłyszałam, że ks. Pawlas jest nie do ruszenia, dopóki bp Bernacki i jego poplecznicy będą wysoko w kościelnej hierarchii - mówi parafianka. Archidiecezja Katowicka w odpowiedzi na pytania stwierdziła natomiast, że "nie posiada informacji o nieprawidłowościach finansowych w parafii św. Izydora (…)" i ze względu na toczące się postępowanie nie udzieli dalszych informacji. 

Według eksprta ds. Kościoła Ignacego Dudkiewicza "sprawy dotyczące finansów w Kościele są spowite gęstszą mgłą tajemnicy niż kwestie seksualne", a brak jawności i kontrola proboszczów nad radami parafialnymi sprzyjają nadużyciom. - Brak jawności w polskim Kościele tworzy kulturę tajemnicy, wzajemnych haków. (…) Silny klerykalizm powoduje, że osoby świeckie potrzebują przełamać wiele wewnętrznych i zewnętrznych barier, zanim zorganizują się przeciwko księdzu - skomentował.

Posłuchaj:

Źródło: Onet