,
Obserwuj
Polska

Jerzy Zięba z wizytą w kancelarii prezydenta. "Jest pan zszokowany?"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
3 min. czytania
13.08.2026 09:10

Czy Karol Nawrocki podpisze "lex szarlatan"? Tego od prezydenta oczekuje wiceprezes NIL Klaudiusz Kumor. - Potrzebujemy takiego prawa, które pozwoli nam skutecznie walczyć z szarlatanerią - mówił gość "Poranka TOK FM".

Jerzy Zięba
Jerzy Zięba
fot. Wojciech Olkuśnik/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • na jakim etapie legislacyjnym jest ustawa nazywana "lex szarlatan"
  • jakie uprawnienia nowelizacja ustawy daje Rzecznikowi Praw Pacjenta;
  • jaki był powód wizyty Jerzego Zięby w Kancelarii Prezydenta;
  • czy nowe prawo - według wiceprezesa NIL - całkowicie wyeliminuje zjawisko pseudomedycyny;
  • Jakie zmiany systemowe mogłyby poprawić relację lekarz–pacjent.

Nowela ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, która nazywana jest "lex szarlatan", na przełomie lipca i sierpnia opuściła parlament i czeka na decyzję prezydenta Karola Nawrockiego. Zakłada ona m.in., że Rzecznik Praw Pacjenta będzie mógł wydawać ostrzeżenia publiczne, jeżeli strona postępowania dopuści się praktyki, która może zagrażać pacjentom.

Na podpis prezydenta liczy Klaudiusz Komor, wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej. - Jako samorząd lekarski od dłuższego czasu podkreślamy, że potrzebujemy w Polsce takiego prawa, które pozwoli skutecznie walczyć z tą szarlatanerią (...). Nasz pion orzecznictwa zawodowego może sądzić lekarzy, ale w przypadku osób, które nimi nie są, niestety nie mamy żadnej władzy. Wprowadzają w błąd, żerują na nieszczęściu, a szkody wyrządzane przez takie paramedyczne, pseudomedyczne działalności są olbrzymie - komentował gość Karoliny Lewickiej w "Poranku TOK FM".

"Lex szarlatan" ponadto daje RPP prawo do wydawania decyzji tymczasowych, zobowiązujących podmioty do natychmiastowego zaprzestania określonych działań lub zaniechań jeszcze przed zakończeniem postępowania. - W tej chwili obserwujemy, że nawet jeżeli docierają do nas informacje o tych szarlatanach, to możemy - jak każdy - zgłosić to do prokuratury. Natomiast brakuje tego, żeby zatrzymać tę działalność w tym momencie, żeby ten ktoś już nie szkodził pacjentom. (...) To może być element odstraszający - ocenił rozmówca Karoliny Lewickiej. 

Szarlatani po studiach medycznych. "Co roku mamy kilka, kilkanaście takich sytuacji"

Dzień przed tym, jak "lex szarlatan" trafiło na biurko prezydenta, w Kancelarii Prezydenta był Jerzy Zięba, czyli czołowy promotor polskiej pseudonauki i inżynier z wykształcenia. Według oświadczenia kancelarii Zięba był tylko jednym z członków delegacji, która przedłożyła podpisaną przez 25 tysięcy osób petycję o odrzucenie ustawy. "Czasami pomyłki się zdarzają" - komentował wizytę Zięby szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki i przekonywał, że "to spotkanie nie ma żadnego znaczenia dla podjęcia decyzji".

- Jest pan zszokowany? - zapytała swojego rozmówcę Karolina Lewicka. - Jak najbardziej - jako samorząd lekarski potępiamy wszystkie osoby, które zajmują się pseudomedycyną - podkreślił.

Redakcja poleca

Szeregi promotorów pseudomedycyny zasilają także osoby z wykształceniem medycznym. Karolina Lewicka podała przykład często pojawiającego się w mediach ginekologa, który proponuje odrobaczanie jako remedium na wszelkie dolegliwości. Jego sprawa została zgłoszona do Naczelnej Izby Lekarskiej oraz Rzecznika Praw Pacjenta. - Niestety co roku mamy kilka, kilkanaście takich sytuacji - powiedział wiceprezes NIL.

Według Klaudiusza Komora "żadne prawo do końca nie wykluczy" zjawiska pseudomedycyny. - Najlepszym sposobem do tego, żeby ją ograniczyć, jest odpowiednia świadomość pacjentów - zaznaczył. Równie istotne jest polepszenie kontaktu pacjenta z lekarzem, żeby ten nie chciał szukać uwagi u szarlatana. Ale to wymaga systemowych zmian. - Dajcie nam leczyć pacjentów i zabierzcie nam troszeczkę pracy biurowej. Dlaczego w tej chwili lekarz rozmawia z pacjentem, patrząc w komputer? Bo musi wypełnić odpowiednie ankiety, rozliczyć wizytę, przyporządkować rozpoznania, wystawić recepty. (...) Gdyby udało się np. poprzez asystentów zdjąć z lekarza trochę tej biurokracji, na pewno byłoby to z korzyścią dla stosunku z pacjentem - mówił gość "Poranka TOK FM". 

Źródło: TOK FM, PAP, ABC Zdrowie, TVN24