advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Kultura

Była "wyrzutem sumienia" i "ofiarą" Irlandii. Sinead O'Connor "skończyła straszliwy, smutny, ciężki żywot"

3 min. czytania
27.07.2023 16:05
Śmierć Sinead O'Connor wstrząsnęła całym światem, a zwłaszcza krajem "ofiar księży i zakonnic", czyli jej ojczystą Irlandią. - Gdy odeszła, jak wszystkim, serce mi się ścisnęło, ale tak naprawdę skończyła straszliwy, smutny, ciężki żywot - przyznała w TOK FM Aleksandra Łojek, autorka książki "Belfast. 99 ścian pokoju".
|
|
fot. Maciej Świerczyński / Agencja Wyborcza.pl

Dziennik "Irish Times" poinformował we środę o śmierci irlandzkiej wokalistki Sinead O'Connor. " Jej rodzina i przyjaciele są zdruzgotani i poprosili o uszanowanie prywatności w tym bardzo trudnym czasie" - napisano w krótkim oświadczeniu wydanym przez rodzinę. Informację o śmierci potwierdziła w czwartek londyńska policja. "Ciało Sinead O'Connor zostało znalezione w środę przed południem w jej domu w Londynie. Zgon stwierdzono na miejscu, okoliczności jej śmierci nie są traktowane jako podejrzane" - widnieje w komunikacie.  Przyczyna śmierci 56-letniej artystki nie została jeszcze podana do wiadomości publicznej.

Sinead O'Connor urodziła się 8 grudnia 1966 roku w Dublinie, w wówczas katolickiej, Irlandii. Po latach wokalistka skarżyła się, że jej matka - Marie - znęcała się nad nią. Jako nastolatka Sinead dopuszczała się kradzieży i wagarowała, przez co trafiła do domu poprawczego Grianán Training Centre, tzw. azylu sióstr magdalenek. Artystka nazywała to miejsce "pralnią u magdalenek", ponieważ właśnie praniem nieodpłatnie zajmowały się wychowanki instytucji. "Po niczym innym nigdy nie doświadczyłam i prawdopodobnie już nie doświadczę takiej paniki, strachu oraz udręczenia" - wspominała potem. 

"Walczcie z prawdziwym wrogiem"

Prowadzący audycję "A teraz na poważnie" Mikołaj Lizut nazwał Sinead O'Connor "wyrzutem sumienia Irlandii". Jak dodała jego gościni Aleksandra Łojek, jest ona także "ofiarą" swojego kraju. - W wywiadach mówiła, że wychowała się w środowisku bardzo nieszczęśliwych, wierzących ludzi, którzy byli umordowani, cierpieli i nie potrafili inaczej żyć. Obarczała za to winą Watykan i tych wszystkich, którzy nie mówili o swoim cierpieniu, ale je tłumili - opisywała, autorka książki "Belfast. 99 ścian pokoju".

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

W 1992 roku Sinead O'Connor mająca już na koncie swój największy przebój "Nothing Compares 2 U" wystąpiła w programie "Saturday Night Live". Po zakończeniu utworu podarła zdjęcie papieża Jana Pawła II, które zdjęła ze ściany mieszkania swojej matki. "Walczcie z prawdziwym wrogiem" - powiedziała, niszcząc fotografię. Tym gestem oskarżyła Watykan o ukrywanie pedofilii wśród irlandzkich księży. - Przez to, że Sinead mówiła otwarcie o tym, co przeszła, masa mieszkańców i mieszkanek Irlandii mogło utożsamić się z jej cierpieniem - tam mieszka bardzo wiele ofiar księży i zakonnic. Jej postawa była w tamtym czasie totalnie obrazoburcza, ale wtedy w Irlandii zaczęto rozumieć, że można się przeciw temu zbuntować - wskazała Aleksandra Łojek.

Czy Jan Paweł II jest odpowiedzialny za ukrywanie molestowania seksualnego wśród kleru? [Sondaż dla TOK FM i OKO.press]

"Chciano ją oczerniać"

Występ w "SNL" sprawił, że część fanów i branża odwróciła się od niej (np. Frank Sinatra nazwał ją "głupią laską"), a w mediach zaczęto kwestionować jej zdrowie psychiczne. - Co ciekawe, udowodniła tym samym, że depresja i choroba dwubiegunowa są czymś naturalnym. Ona wołała o pomoc, mówiła o swojej depresji. Chciano ją oczerniać - mówiła gościni TOK FM i przypomniała, że Sinead O'Connor kilka lat temu przeszła na islam. - Założenie hijabu było poniekąd takim schowaniem się przed oceną. Bo przecież oceniano w niej wszystko - najpierw to, że zgoliła włosy, że się starzała, że tyła, atakowano jej opinie, jej życie rodzinne - komentowała autorka książki "Belfast. 99 ścian pokoju".

Problemy psychiczne O'Connor pogłębiła samobójcza śmierć jej 17-letniego syna. To jego dotyczył ostatni wpis artystki w mediach społecznościowych. "Był miłością mojego życia, lampą mojej duszy. Byliśmy jedną duszą w dwóch połówkach" - pisała. - Była bardzo wrażliwą, cierpiącą duszą, która jednocześnie obdarzona potężnym głosem i charyzmą, miała wpływ na ludzi i to zauważano. Więc jej cierpienie, paradoksalnie, się skończyło. Muszę przyznać, że gdy odeszła, oczywiście jak wszystkim, serce mi się ścisnęło, ale tak naprawdę skończyła straszliwy, smutny, ciężki żywot. Świat będzie ją opłakiwał. Bo ciężko jest nie opłakiwać buntowniczki, która poruszyła świat - podsumowała Aleksandra Łojek w rozmowie w TOK FM.

Osoby potrzebujące pomocy mogą skorzystać z bezpłatnej pomocy specjalistów. 116 111 to numer całodobowego telefon zaufania dla dzieci i młodzieży Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. 116 123 to całodobowy telefon zaufania dla dorosłych. 800 70 22 22 to numer telefonu zaufania dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym.