Czy na antarktycznej stacji zabraknie papieru toaletowego? "Nie ma możliwości, żeby pójść do sklepu za rogiem"
Nie są podkreślane antagonizmy pomiędzy poszczególnymi państwami. Tak jakbyśmy byli w stanie w ramach naszej działalności na rzecz Antarktyki oderwać się od tego, co jest przedmiotem polityki państw w pozostałych obszarach kuli ziemskiej - mówiła Agnieszka Kruszewska, zarządzająca polską stacją badawczą w Antarktyce.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wygląda zarządzanie stacją badawczą w Antarktyce?
- Kto pomaga polskim naukowcom?
- Czy wielka polityka rzutuje na stosunki między państwami z bazami w tym rejonie?
- Przez pierwsze kilka miesięcy byłam jedyną osobą na tym froncie - mówiła w "Homo Science" Agnieszka Kruszewska, zarządzająca Polską Stacją Antarktyczną im. Henryka Arctowskiego. Wszystko dlatego, że w 2012 roku opiekę nad stacją przejął Instytut Biochemii i Biofizyki Polskiej Akademii Nauk, z ramienia którego Kruszewska zarządza stacją do dziś.
Obiekt został uruchomiony w 1977 roku na Wyspie Króla Jerzego, już poza terenem właściwej Antarktydy (w rejonie Antarktyki). Kruszewska zarządza stacją z Polski, a więc z odległości… 14 tys. km.
Jak podkreślała w audycji Aleksandry i Piotra Stanisławskich, ten byt "musi być w pełni samowystarczalny". - Na stacji musi znaleźć się cała infrastruktura, która pozwoli jej być autonomicznym organizmem. Mówiąc wprost, nie ma możliwości, żeby pójść do sklepu za rogiem i uzupełnić zapasy, kupić śrubkę której nam zabrakło, tudzież zorganizować w środku zimy ekipę, która naprawi coś, co się popsuło - zaznaczała Kruszewska.
- Zarówno infrastruktura stacji, jak i ludzie na niej funkcjonujący muszą być multiinstrumentalistami, aby móc stację utrzymać w ruchu. Tak, aby przez cały rok stanowiła ona nie tylko miejsce ich pracy, ale również ich dom - mówiła gościni TOK FM.
Co jeśli zabraknie choćby papieru toaletowego? - Zapasy są gromadzone na kilka lat do przodu. Statek wysyłany jest co roku, uzupełniane zaopatrzenie stacji, ale są takie produkty jak rzeczony papier toaletowy, którego zapasy gromadzimy nie pod najbliższy sezon, tylko tego nakładu papieru toaletowego wysyłane jest na stację odpowiednio dużo - opowiadała Kruszewska. Zasobem krytycznym jest również paliwo, którego zapas powinien wystarczyć na dwa lata.
Czy stacją badawczą zarządza się jak kosmiczną? - Zapewne jest wiele elementów wspólnych: złożoność procesów, konieczność przewidzenia bardzo wielu aspektów funkcjonowania stacji i myślenie perspektywiczne - myślimy o tej stacji w kategoriach kilku lat do przodu. Myślę, że mamy mniejsze budżety, ale rzeczywiście pod względem logistycznym jest to również wyzwanie - oceniła gościni TOK FM.
Współpraca poza wielką polityką
Zdaniem Kruszewskiej, najlepiej funkcjonowanie w Antarktyce definiuje słowo "współpraca". - Nie ma możliwości, abyśmy nie współpracowali z innymi programami antarktycznymi, chociażby na poziomie transportów, które organizujemy na stację - mówiła. Od kilku lat Polacy współpracują choćby z Ukraińcami i Chilijczykami (pierwsi pomagają w transporcie cargo i grup technicznych, a drudzy - w przewożeniu naukowców).
A jak na współpracę wpływa polityka? - Rzeczywiście, jest to obszar wyjątkowy w skali naszego globu, bo od momentu podpisania w 1959 roku umowy międzynarodowej (Układ Antarktyczny - red.) Antarktyda i jej okolice, czyli Antarktyka, nie były przedmiotem działań wojskowych - podkreśliła Kruszewska.
- Byłoby wspaniałe, gdyby pozostała część naszego globu umiała w konsensualny sposób podejść do swojego funkcjonowania na nim oraz brała przykład z tego, że państwa potrafią się porozumieć i respektować postanowienia tej umowy międzynarodowej - dodała.
Kruszewska mówiła, że najbardziej upolitycznione są spotkania w ramach Układu Antarktycznego, ale w nich biorą udział przedstawiciele ministerstw spraw zagranicznych państw członkowskich. Inaczej jest w formatach logistycznym i naukowym. - Nie wybrzmiewają, nie dochodzą do głosu, nie są podkreślane antagonizmy pomiędzy poszczególnymi państwami. Tak jakbyśmy byli w stanie w ramach naszej działalności na rzecz Antarktyki oderwać się od tego, co jest przedmiotem polityki państw w pozostałych obszarach kuli ziemskiej - podkreśliła.
- Współpraca w Antarktyce to bezpieczeństwo i rzeczywiście, zapewne nie ma zbyt intensywnej wymiany naukowej pomiędzy programami antarktycznymi państw, które są skonfliktowane. Ale jednocześnie w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia ludzi czy jakiejkolwiek sytuacji losowej: pożaru stacji, zagrożenia tsunami, państwa i programy antarktyczne, które są tam obecne, deklarują wzajemne wsparcie i pomoc - mówiła zarządzająca stacją im. Arctowskiego.
Źródło: TOK FM