Za biedni na studia. Czy wyższe wykształcenie staje się w Polsce luksusem?
Drastyczny brak miejsc w akademikach i bardzo wysokie koszty wynajmu na rynku prywatnym zmusza wiele osób do rezygnacji z nauki. Z czym jeszcze mierzą się w Polsce studenci i studentki? - Brakuje woli politycznej - tak m.in. o braku funduszu stołówkowego mówił w TOK FM Stanisław Sieniawski.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Z czego wynikają problemy finansowe studentów w Polsce?
- Jaki jest problem ze stypendiami socjalnymi?
Czy da się dziś studiować w Polsce bez finansowej pomocy rodziców? - To może być ostatni moment, w którym da się to robić - ocenił Stanisław Sieniawski z Warszawskiego Koła Młodych Inicjatywy Pracowniczej w audycji "Wspólna sobota" w TOK FM. - Studia dzienne na publicznych uczelniach są bezpłatne i można byłoby sobie wyobrażać, że nie ma problemu. Ale to są zupełnie różne doświadczenia. Osoby, które mieszkają w dużym mieście i nie muszą wynajmować ani mieć miejsca w akademiku, mają wsparcie rodziców, mogą skupić się na nauce. Ci, którzy muszą się przeprowadzać, muszą znaleźć miejsce do mieszkania, a miejsc w akademikach brakuje. Na rynku prywatnym trzeba płacić krocie. Po zajęciach studenci idą więc do pracy - opowiadał gość Anny Sobańdy i Rafała Turowskiego.
Uczelnie wspierają studentów np. stypendiami socjalnymi. Ich wysokość - w kontekście studenckich wydatków na życie - to według Sieniawskiego "najczęściej śmiech na sali". - W zależności od zarobków rodziny, to może być od kilkuset zł do 2 tys zł. Jeśli chcemy dorobić, by się sami utrzymywać, rosną zarobki rodziny i tracimy stypendium - wyjaśnił przedstawiciel Warszawskiego Koła Młodych Inicjatywy Pracowniczej.
- Są sytuacje, kiedy ktoś musi po prostu zrezygnować. np. nie dostał miejsca w akademiku i nie miał możliwości się utrzymać w mieście. To sprawia, że studia są coraz bardziej wykluczające - dodała Marta Kamińska z Trójmiejskiego Koła Młodych Inicjatywy Pracowniczej.
Tragiczna sytuacja akademików w Polsce
Anna Sobańda przytoczyła badania, według których niemal co 5 student w 2025 roku rozważał rezygnację z kształcenia wyższego z powodu swojej sytuacji finansowej. Co pomogłoby studentom? Dostępne akademiki. Jednak, jak ocenił Stanisław Sieniawski, tu sytuacja jest tragiczna. - Miejsc w akademikach jest drastycznie za mało - mówił gość "Wspólnej soboty". Podkreślił też, że wiele akademików jest zaniedbanych i oferują niskie standardy życia. - W zeszłym roku w warszawie jeden akademik został zamknięty z powodu zagrożenia pożarowego - przypomniał Sieniawski.
- Akademiki nie są priorytetem uczelni. Wszystko jest nastawione na zysk - komentował rozmówca Sobańdy i Turowskiego. W ocenie Koła Młodych Inicjatywy Pracowniczej inwestorzy budują przestrzenie, które nie mają z akademikami wiele wspólnego. - Wierzymy, że uczelnia jest w stanie zapewnić miejsca, ale nie chce tego robić. To wynik procesu, który przesuwa rolę wyższych uczelni w Polsce. My wierzymy w to, że uczelnie mają ważną rolę społeczną, a nie są jedynie usługą na rynku, która daje nam dyplom - mówiła Marta Kamińska. Jak dodała, uczelnie zrzucają odpowiedzialność za politykę socjalną na studentów. - Każdy jest pozostawiony sam sobie - podkreśliła.
Gościni TOK FM zwróciła również uwagę na zamknięte kluby studenckie. - Nie ma przestrzeni, gdzie można tworzyć kulturę studencką, nie mówiąc o tym, że nie ma na to czasu, bo trzeba pracować - opisała Kamińska.
Źródło: TOK FM