,
Obserwuj
Ludzie

"Jestem pacyfistą!". Co jeszcze Hitler mówił przed wojną?

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
6 min. czytania
15.02.2026 19:52

"Jeśli chodzi o Niemcy, nie będzie nowej wojny. Niemcy lepiej niż jakikolwiek inny kraj znają straszne konsekwencje wojny. Prawie wszyscy członkowie rządu znają jej okropności. Wiedzą, że nie jest to żadna romantyczna przygoda, ale raczej okrutna katastrofa" - mówił wódz III Rzeszy w 1933 roku. Prezentujemy fragment książki Erica Branci "Obrażają mnie, mówiąc, że chcę wojny. Wywiady z Hitlerem".

Adolf Hitler
Adolf Hitler
fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Poniższy fragment pochodzi z książki autorstwa Erica Branci pt. "Obrażają mnie, mówiąc, że chcę wojny. Wywiady z Hitlerem", która ukaże się 25 lutego 2026 roku nakładem wydawnictwa Znak Literanova.

Wywiad przeprowadzony przez Fernanda de Brinona "Le Matin", 22 listopada 1933 roku

Sądzę, że wynik plebiscytu dodał nowej siły moim zamiarom. Kiedy Stresemann próbował - z pełną świadomością i godnością - znaleźć drogę do porozumienia z Francją, a Brüning, którego intencje były równie słuszne, lecz zabrakło mu stanowczości, czynił to samo, żaden z nich nie miał poparcia narodu niemieckiego. Ja mam za sobą całe Niemcy. Nie ukrywałem przed nimi tego, czego chciałem - i oni mnie poparli. Jestem przekonany, że kiedy kwestia Saary, będącej ziemią niemiecką, zostanie rozwiązana, nie pozostanie już nic, absolutnie nic, co mogłoby ustawić Niemcy przeciwko Francji.

BRINON: Nawet sprawa Alzacji i Lotaryngii?

Wiele razy mówiłem, że rezygnujemy z tych terytoriów, i sądziłem, że zostałem usłyszany. Ale ile razy trzeba powtarzać, że nie zamierzamy przejmować tego, co do nas nie należy, ani zabiegać o sympatię tych, którzy nas nie lubią? Obrażają mnie, powtarzając, że chcę wojny. Czy wyglądam na szaleńca? Wojna? Przecież nie rozwiązałaby niczego. Jedynie pogorszyłaby stan świata. Zniszczyłaby rasy, które stanowią elitę, a z czasem na naszym kontynencie zatriumfowałby bolszewizm. Nie mówię o teraźniejszości - mówię o przyszłości. Czeka mnie ogrom pracy wewnętrznej. Przywróciłem narodowi poczucie godności. Chcę przywrócić mu dumę życia. Walczymy z nędzą. Już udało mi się zmniejszyć bezrobocie, ale chcę osiągnąć znacznie więcej i potrzebuję lat, by zapewnić Niemcom dobrobyt. Jak można wyobrażać sobie, że zamierzam obrócić moje dzieło wniwecz przez szaleństwo rozpętania nowej wojny? To nonsens! (...)

Ale porozmawiajmy o bezpieczeństwie Francji. Gdyby ktoś jasno powiedział mi, co mogę w tej kwestii zrobić, zrobiłbym to chętnie - o ile nie oznaczałoby to hańby ani zagrożenia dla mojego kraju. Dlatego angielski dziennikarz napisał, że aby uspokoić Europę, należy pogodzić Niemcy i Francję oraz zapewnić Francji dodatkowe bezpieczeństwo w postaci sojuszu obronnego z Anglią. Jeśli chodzi o taki sojusz, bez wahania bym go przyjął, ponieważ nie mam zamiaru atakować sąsiadów. Polska teraz to rozumie, a ponieważ Polsce bliżej do Azji niż wam, zna nas lepiej!

Ale opuściliście Ligę Narodów. Ta nieoczekiwana deklaracja wywołała głębokie poruszenie. Jakie kroki pan teraz proponuje?

Opuszczając Genewę, wykonałem niezbędny krok i uważam, że postawiłem sprawę jasno. Nie wrócimy do Genewy. Liga Narodów to międzynarodowy parlament, w którym ścierają się i walczą grupy mocarstw. Nieporozumienia, zamiast być rozwiązywane, pogłębiają się. Cały czas jestem gotowy do podjęcia negocjacji z tymi, którzy chcą ze mną rozmawiać, i właśnie dałem temu wyraz. (...)

"Obrażają mnie, mówiąc, że chcę wojny. Wywiady z Hitlerem", Eric Branca
fot.

Znak Literanova

Wywiad przeprowadzony przez Warda Price’aVII "The Daily Mail", 6 sierpnia 1934 roku

PRICE: Co sądzi pan o napięciach międzynarodowych, z którymi mamy do czynienia?

Jeśli chodzi o Niemcy, nie będzie nowej wojny. Niemcy lepiej niż jakikolwiek inny kraj znają straszne konsekwencje wojny. Prawie wszyscy członkowie rządu znają jej okropności. Wiedzą, że nie jest to żadna romantyczna przygoda, ale raczej okrutna katastrofa. W szeregach ruchu narodowosocjalistycznego panuje przekonanie, że wojna nikomu nie przynosi korzyści i może prowadzić jedynie do ruiny. Nie odnieślibyśmy żadnych korzyści z wojny.

Rok 1918 był dla nas lekcją i ostrzeżeniem. Wierzymy, że problemów współczesnych Niemiec nie da się rozwiązać za pomocą wojny. Żądania, jakie stawiamy reszcie Europy, nie niosą za sobą niebezpieczeństwa takiej tragedii, ponieważ ograniczają się do tego, co inne narody uważają za swoje najbardziej podstawowe prawa. Żądamy jedynie utrzymania obecnych granic. Z pewnością nigdy więcej nie będziemy walczyć, chyba że w obronie własnej. Wielokrotnie zapewniałem Francuzów, że po rozstrzygnięciu kwestii Saary nie będzie już między nami żadnych tarć terytorialnych; na naszej wschodniej granicy udowodniłem nasze pokojowe intencje, zawierając pakt z Polską. Baldwin powiedział kiedyś, że w przyszłości granica obronna Wielkiej Brytanii będzie przebiegać wzdłuż Renu. Być może jakiś francuski polityk poszedłby jeszcze dalej, twierdząc, że ich granica ma przebiegać na linii Odry, a Rosja upierałaby się, że jej linia obrony narodowej przebiega wzdłuż Dunaju. W tej sytuacji trudno winić Niemcy za to, że szukają bezpieczeństwa narodowego w obrębie własnych granic. Jako Anglikowi mogę powiedzieć panu, że jeśli Anglia nas nie zaatakuje, my nigdy nie zaatakujemy Anglii. Ani nad Renem, ani gdziekolwiek indziej. Nie mamy żadnych roszczeń wobec Anglii.

Nawet w kwestii kolonii?

Nie zaryzykowałbym życia ani jednego Niemca, aby zdobyć jakąkolwiek kolonię na świecie. Wiemy, że dawne niemieckie kolonie w Afryce są dla was kosztownym luksusem. Rozbudowa brytyjskich sił powietrznych nie wywołała w Niemczech uczucia goryczy. Anglicy mogą podwoić lub czterokrotnie zwiększyć stan swojego lotnictwa, to nie nasza sprawa, bo nie zamierzamy was atakować. (...)

Czy Niemcy powrócą do Ligi Narodów?

Opuściliśmy Ligę Narodów z jasno określonych powodów. Nie było możliwe, aby mój rząd nadal uczestniczył w negocjacjach, w których traktowano nas jako partnera drugiej kategorii. Kiedy nasza równość zostanie uznana, być może powrócimy. Rząd brytyjski zadeklarował swoje poparcie dla zasady równości zbrojeń, która stanowi główne kryterium, ale niestety, nie udało mu się przekonać innych rządów do zajęcia podobnego stanowiska. Należy skończyć z wojenną psychozą. Będę dążył do zawarcia porozumienia z Wielką Brytanią. Dwa narody germańskie powinny być przyjaciółmi, to wynika z naturalnego instynktu. Ruch narodowosocjalistyczny uznałby wojnę między naszymi krajami za zbrodnię przeciwko rasie. Szkoda, że nasz stary marszałek Hindenburg zmarł. Gdyby pożył jeszcze kilka lat, jak sądzę, znalazłby sposób, aby jeszcze mocniej podkreślić szczere pragnienie pokoju ze strony Niemiec.

Redakcja poleca

Wywiad przeprowadzony przez Maksa Fraenkela III "The Jewish Criterion", 23 stycznia 1931 roku

Nie lubię udzielać wywiadów. Sam jestem dziennikarzem i wiem, jak łatwo można zniekształcić czyjeś słowa. Ale skoro już pan tu jest, odpowiem na kilka pytań, przy czym chcę zaznaczyć, że są to osobiste poglądy. Zasady mojej partii zabraniają wydawania oświadczeń, które nie zostały zatwierdzone przez naszą radę wewnętrzną. Jesteśmy zdyscyplinowaną partią. W rzeczy samej narodowi socjaliści są najbardziej zdyscyplinowaną organizacją polityczną w Rzeszy. Antysemityzm jako taki nie stanowi części naszego programu. Naszym programem jest oczyszczenie Niemiec ze wszystkich elementów, które uniemożliwiają życie w normalnych warunkach. Niemcy muszą się stać krajem dla Niemców, dla wolnych obywateli niemieckich, a nie dla niemieckich niewolników zdominowanych przez żydowski kapitał. (...)

Co proponuje pan zrobić z żydowskim "zagrożeniem"?

Nie zamierzam podejmować żadnych działań wymierzonych w Żydów oprócz kontynuowania kampanii edukacyjnej, którą prowadziłem w ostatnich latach. Jednak wszystkie działania partii narodowosocjalistycznej służące zrealizowaniu jej programu politycznego będą zgodne z konstytucją. Niemieckie życie musi zostać oczyszczone ze wszystkich obcych elementów, które wypaczają niemieckiego ducha. Rząd musi znajdować się w rękach Niemców, którzy dążą do jednego celu - wyzwolenia Niemiec z niewoli, w której się obecnie znajdują. Można to osiągnąć przez zaszczepienie Niemcom utraconego poczucia własnej wartości i wiary we własne możliwości. Propaganda, którą prowadzimy, ma na celu zwiększenie niemieckiej pewności siebie.

Czy naprawdę proponuje pan masowe wydalenie Żydów z Niemiec?

Chcę się pozbyć [użył słowa loswerden] tych Żydów, którzy od czasów wojny napłynęli do naszego kraju z Europy Wschodniej i podkopali nasze morale szaloną spekulacją - tych, którzy są pozbawieni wszelkiego patriotyzmu i zbudowali swoje fortuny na naszej narodowej katastrofie. Jeśli chodzi o pozostałych, chcę jedynie ograniczyć ich wpływ przez prawny zakaz ich udziału w rządzie oraz usunięcie z życia publicznego tych nie‑Żydów, którzy pozostają marionetkami żydowskiego kapitału.

Może pan podać przykład tych "marionetek"?

Cały gabinet [Heinricha] Brüninga nazwałbym żydowskim. Politykę zagraniczną Stresemanna określam mianem polityki żydowskiej. Policję berlińską uznaję za żydowską. Upokarzająca kapitulacja niemieckich interesów wobec naszych dawnych wrogów wynika wyłącznie z wpływów żydowskich.

Redakcja poleca

Czy zatem uważa pan pacyfizm za cechę - pozytywną lub negatywną - typową dla Żydów?

Sam jestem pacyfistą! Przez pacyfizm rozumiem utrzymanie pokoju, o ile honor narodowy nie zostanie zhańbiony. Żydowska koncepcja pokoju, ze względu na żydowski sposób myślenia, oznacza rezygnację z wszelkiej dumy na rzecz interesów finansowych.

Czasami antysemici oskarżają Żydów o militaryzm, innym razem zarzucają im szkodliwy pacyfizm, a niekiedy Żydzi są oskarżani o niszczenie prawa i porządku, podczas gdy jeszcze niedawno hrabia Salm, wuj pańskiego rodaka, austriackiego księcia Starhemberga, nazwał antysemityzm ruchem rewolucyjnym, ponieważ Żydzi zawsze popierają konserwatywne klasy posiadające. Jak to wszystko pogodzić?

Nie chcę wchodzić w szczegóły. Moje poglądy są znane. Jestem jedynym niemieckim przywódcą, który nie boi się mówić wprost. Żydzi interesują mnie o tyle, o ile utrudniają realizację ideału niemieckiej Rzeszy. Nie popieram jednak żadnych masowych działań przeciwko nim. Nigdy tego nie robiłem. Uczyniono z nas kozła ofiarnego za niezdyscyplinowane działania komunistycznych tłumów. Z naszej strony Żydzi nie mają się czego obawiać, o ile nie będą próbowali się z nami mieszać. Muszą to sobie wpoić - i myślę, że od ostatnich wyborów bardzo szybko się tego uczą. Dopóki tutejsi Żydzi nie będą próbowali udawać Niemców i nie będą mieli czelności wypowiadać się w imieniu Niemców, nie będą nękani. To wszystko, co mam do powiedzenia na ten temat. (...)

Posłuchaj: