Nakręciła serial o "Dodzie". Zdradziła, co zaskoczyło ją najbardziej u Doroty Rabczewskiej
Doda po prostu obejrzała film o Wandzie Rutkiewicz i coś jej się tam spodobało - może chodzi o sposób narracji, podejście do bohaterki. Znalazła kontakt do mnie i zadzwoniła. (...) Powiedziała mi wtedy, że gdyby wiedziała jakie będzie prowadziła życie, to by się na nie nie zdecydowała. To było zdanie, które trzeba powiedzieć dokumentaliście, żeby się zaciekawił - opowiadała Eliza Kubarska, reżyserka trzyodcinkowego serialu dokumentalnego o życiu i karierze Doroty Rabczewskiej.
- Eliza Kubarska w podcaście tokfm.pl "Punkt zwrotny" opowiedziała o tym, jak zdecydowała się na chwilę zrezygnować z kręcenia filmów górskich, by zająć się serialem dokumentalnym o Dodzie. "Było to abstrakcyjne wyzwanie. Musiałam zmierzyć się z czymś, czego nie znałam" - mówiła;
- W trakcie pracy nad serialem twórczynię zaskoczyło to, że Doda... nie jest obyta z kamerą. "Ale kamera dokumentalna jest zupełnie inna niż kamera telewizyjna" - podkreśliła;
- Kubarska, kręcąc serial, miała także okazję przyjrzeć się polskiemu show-biznesowi. "To jest niewątpliwie piekło" - oceniła.
Eliza Kubarska, do tej pory znana jako twórczyni filmów dokumentalnych poświęconych alpinizmowi - "K2. Dotknąć nieba", "Ściana cieni" czy - nagrodzonego Złotym Orłem "Wanda Rutkiewicz. Ostatnia wyprawa", dość niespodziewanie wzięła na swój warsztat postać... Doroty Rabczewskiej. Serial dokumentalny "Doda" w jej reżyserii miał swoją premierę 20 lutego na Prime Video.
Jak przyznała Kubarska w podcaście tokfm.pl "Punkt zwrotny", nigdy nie miała nic wspólnego z show-biznesem i nie zaglądała na portale plotkarskie, bo swój czas wolała poświęcać wspinaczce. Dlaczego więc zdecydowała się na ten projekt?
- Doda po prostu obejrzała film o Wandzie Rutkiewicz i coś jej się tam spodobało - może chodzi o sposób narracji, podejście do bohaterki. Znalazła kontakt do mnie i zadzwoniła. (...) Powiedziała mi wtedy, że gdyby wiedziała jakie będzie prowadziła życie, to by się na nie nie zdecydowała. To było zdanie, które trzeba powiedzieć dokumentaliście, żeby się zaciekawił - powiedziała reżyserka w rozmowie z Karoliną Oponowicz.
W momencie, w którym Doda skontaktowała się z Kubarską, prace nad serialem dokumentalnym trwały już dłuższy czas. - Wiem, że byli różni reżyserzy. Czasami to oni odchodzili, czasami nie mogli złapać kontaktu z bohaterką. Te próby trwały już ze dwa lata. Może z tego powodu Doda przyjęła inicjatywę, zadzwoniła do mnie i powiedziała, że chciałaby mnie zaproponować. (...) Było to abstrakcyjne wyzwanie. Musiałam zmierzyć się z czymś, czego nie znałam, bo zupełnie inaczej wygląda produkcja filmu, który jest na zlecenie. Wiedziałam, że moja wolność nie jest nieograniczona i (...) zanim się zdecydowałam, zastanawiałam się nad tym, gdzie jest moja sprawczość. Jak się dowiedziałam, ile jej jest, stwierdziłam, że spróbuję, że sobie poradzę - opowiadała gościni podcastu w tokfm.pl.
Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...
Quiz: Exposé Sikorskiego, orędzie Trumpa, zamieszki w Meksyku. Jesteś na bieżąco? [QUIZ]
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
W serialu Doda dzieli się z widzami osobistymi wspomnieniami, czytając swoje pamiętniki, które pisała jako nastolatka, a później - jako młoda kobieta. Nie znaczyło to jednak, że piosenkarka zdołała całkowicie "odkryć się" przed ekipą filmową, z którą spędziła 14 miesięcy. Według reżyserki przyczyną było to, że serial powstawał pod presją czasu, co "zawsze jest szkodliwe". - To nas zaskoczyło, że osoba publiczna, która od ponad 20 lat właściwie cały czas występuje przed kamerami, (...) nie jest obyta z kamerą dokumentalną. Ale kamera dokumentalna jest zupełnie inna niż telewizyjna - zupełnie inaczej się zachowuje. Czuliśmy oboje z moim operatorem, że tam jest napięcie i że to nie jest (dla Dody - red.) komfortowe. To bardzo często dla zwykłych ludzi nie jest komfortowe. (...) Dopiero gdzieś tak po roku, kiedy ta produkcja już miała być zakończona, coś tam się zaczęło otwierać, ale było już późno. Frustrowało mnie to, bo fajnie byłoby pracować z bohaterem, który może mi bezgranicznie zaufać - mówiła Eliza Kubarska w "Punkcie zwrotnym".
Polski show-biznes w serialu "Doda". "Gdyby osoby publiczne trzymały się razem, niektóre rzeczy by się nie działy"
Serial "Doda" jest opowieścią nie tylko o życiu i karierze kontrowersyjnej piosenkarki, ale także o polskim show biznesie. - Pokazany jest rozwój polskiego środowiska show-biznesowego, powiedzmy, od lat 2000. Dla mnie to jest bardzo ciekawe, jak to się zmieniało - pojawiła się pierwsza telewizja publiczna, potem internet - najpierw całkowicie nieograniczony, bez żadnych zasad. W końcu pojawiły się media społecznościowe, Instagram i wraz z tym możliwość kreowania siebie. Dla mnie to było bardzo ciekawe i na podstawie biografii Dody mogłam to opowiedzieć - wskazała Kubarska.
Jednak - jak przyznała gościni podcastu - współpraca z przedstawicielami branży na potrzeby realizacji serialu nie była łatwa. - Było wiele utrudnień. Bardzo dużo osób odmówiło udziału - z powodów, które też mogą być zrozumiałe, bo mają taką a nie inną relację z bohaterką. Udało mi się nakłonić ileś osób do udziału i to też było dla mnie obciążające po prostu, bo byli bohaterowie, którzy być może bali się udziału w tym filmie, bo właśnie nie wiedzieli, czy to się nie będzie wiązało z jakąś krzywdą - opisywała rozmówczyni Karoliny Oponowicz.
Jak dodała, ma też "żal do mediów". - Niektóre materiały archiwalne zostały nam zablokowane. Rozumiem, że jest prywatny nadawca, ale ma telewizję, współpracuje z bohaterką intensywnie i dokumentuje całe jej życie z młodości, a potem mówi, że nam nic nie da. Nie było tam powodów. Powodem są chyba jakieś rozgrywki. To było generalnie nie okej. Nie mogłam opowiedzieć wielu rzeczy tak, jak chciałam, bo po prostu brakowało mi materiału - komentowała Kubarska.
Na koniec podcastu "Punkt zwrotny" twórczyni serialu o Dodzie podzieliła się gorzką refleksją na temat polskiego show-biznesu. - Może to, co powiem, jest oklepane, ale to jest niewątpliwie piekło. (...) To oszukiwanie, granie w jakąś grę, właściwie nie wiesz dlaczego. Co jest stawką? Nawet pieniądze często tam nie występują. (...) Wydaje mi się, że gdyby osoby publiczne trzymały się razem w stosunku do mediów, gdyby ustawili inaczej te relacje, gdyby nie wyżerali się, a współpracowali, to niektóre rzeczy by się nie działy. W serialu padają słowa Eli Zapędowskiej, że w tym świecie nie ma przyjaźni, nie ma prawdy. I to są słowa, które go opisują - stwierdziła Eliza Kubarska.
Źródło: tokfm.pl