,
Obserwuj
Ludzie

Zniżka czesnego za zgodę na publikację wizerunku dziecka. "Bardzo niemoralna propozycja"

3 min. czytania
05.04.2026 14:29

- To oburza, ale nie dziwi - mówiła Agata Dawidowska w TOK FM. Radczyni prawna skomentowała tak sprawę zniżki na czesne w zamian za zgodę na publikację wizerunku uczniów i wyjaśniła, z jakiego powodu szkoły powinny zrezygnować z masowego umieszczania zdjęć podopiecznych na portalach społecznościowych.

uczniowie na uroczystości szkolnej
uczniowie na uroczystości szkolnej
fot. Filip Naumienko/REPORTER
  • Jak niepubliczne szkoły wykorzystują wizerunek uczniów w celach marketingowych?
  • Dlaczego zgoda na publikację wizerunku dzieci jest kontrowersyjna?
  • Jakie są zalecenia dla szkół dotyczące publikacji zdjęć dzieci?

Przypadek niepublicznej placówki, która oferuje zniżkę na czesne w zamian za zgodę na publikację wizerunku ucznia, obnaża szerszy problem traktowania dzieci jako bezpłatnych narzędzi promocyjnych. Sprawa została nagłośniona przez portal Niebezpiecznik.pl: z cennika jednej z niepublicznych szkół podstawowych w Warszawie wynika, że standardowa opłata za rok to koszt 35 tys., ale rodzice, którzy wyrażą zgodę na publikację wizerunku swojego dziecka, mogą liczyć na 10 proc. rabatu.

- Ochrona prywatności nie powinna być luksusem, a standardem - podkreśliła Agata Dawidowska w programie "Zapytam inaczej" w TOK FM. Radczyni prawna i rzeczniczka praw uczniowskich przyznała, że takie zastrzeżenie w umowie ze szkołą jej nie zaskakuje, choć bardzo oburza. Podczas gdy gościni Anny Piekutowskiej porównała tę zniżkę do rabatu, który np. oferuje operator telekomunikacyjny za zgodę na przetwarzanie naszych osobowych, to zaznaczyła, że sytuacja jest inna. 

- Szkoła oficjalnie przyznaje się do tego, że będzie wykorzystywać wizerunek ucznia w celach marketingowych - oceniła Dawidowska w TOK FM.

Uczniowie jako reklama, szkoła jako produkt

- Obawiam się, że tej szkole niepublicznej przyświeca cel marketingowy - stwierdziła radczyni prawna i wskazała, że w obliczu niżu demograficznego traktują swoje kanały na platformach społecznościowych jako "sprzedaż produktu". - Nie możemy wykorzystywać uczniów do tworzenia reklamy - argumentowała rzeczniczka praw uczniowskich.

Jak wyjaśniła Agata Dawidowska, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wielokrotnie podkreślał, że zgoda na publikację wizerunku nie może być powiązana z umową świadczenia usług przedszkolnych lub szkolnych. - Takie uzależnienie jest naruszeniem praw konsumenta. A tutaj szkoła stara się to obejść, dając rodzicom marchewkę w postaci zwolnienia z części opłaty - podkreśliła gościni TOK FM.

Cel szkoły: dobro dziecka czy zarobek?

Zdaniem Dawidowskiej jest to "bardzo niemoralna propozycja". - Trudno mówić, że taka szkoła ma na uwadze dobro dziecka. Wychodzi tu cel zarobkowy - oceniła rozmówczyni Anny Piekutowskiej. Obecnie, jak wyjaśniła rzeczniczka praw uczniowskich, wykorzystywanie zdjęć i ich publikacja przez szkoły nie są zabronione. - Rozważane jest wprowadzanie zakazów, by w nieumyślny sposób placówki nie stały się sprawcami krzywdzenia dzieci - mówiła Agata Dawidowska.

- To jest bardzo duże nadużycie - mówiła ekspertka i podkreśliła, że świadomość rodziców w ostatnich latach wzrosła. Dawidowska zwróciła uwagę na problem, z którym mierzą się przeciwnicy publikowaniu zdjęć przez szkoły. - Nie może być tak, że nasze dzieci nie mają żadnych pamiątek ze szkoły. To też kuriozalna sytuacja, jeśli moje dziecko w 2026 roku ma mniej zdjęć ze szkolnych wycieczek niż ja w 1995 roku - porównała gościni TOK FM.

Redakcja poleca

Dzieci wykluczane, bo nie można publikować zdjęć

Może to być efekt tego, że placówki oferują jedynie ogólny zapis - "zgadzam się na wszystko": od zdjęcia: od zdjęcia klasowego, przez zdjęcia z wycieczki publikowane na wewnętrznym forum dla rodziców, aż po publikację w mediach społecznościowych szkoły. Rozwiązaniem ma być zgoda kaskadowa, na poszczególne opcje.

- To też kwestia wykluczenia dzieci z najatrakcyjniejszych zabaw. Rodzice zgłaszają, że jest np. fajna wycieczka, ale jakieś dziecko stoi z boku, bo nie będzie można opublikować jego zdjęcia - mówiła Agata Dawidowska.

Redakcja poleca

Jakie zdjęcia dzieci zamieszczać?

Ekspertka opowiedziała, jak powinno się robić zdjęcia dzieci w placówkach według zaleceń kuratorów: z boku, z daleka, nierozpoznawalne, żeby było widać, co dzieci robią, a nie ich twarze. Zdaniem Dawidowskiej zamazywanie twarzy nie jest dobrym pomysłem. - Z technicznego punktu widzenia jest nieskuteczne, a same zdjęcia nie są wówczas estetyczne. To też nieprzyjemne dla samego dziecka: zobaczy, że jest w tłumie, a tylko ono ma naklejkę na twarzy, i powie: dlaczego ja mam coś na buzi? - tłumaczyła gościni Anny Piekutowskiej.

Fundacja Kids Alert zwróciła się do MEN z postulatem wprowadzenia całkowitego zakazu publikowania wizerunku dzieci przez szkoły w otwartych kanałach internetowych. - To jasny komunikat. Rodzice, którzy oglądają stronę internetową placówki, mogą sobie powiedzieć: ta szkoła nie publikuje wizerunków uczniów, super, tam poślę moje dziecko - dodała Agata Dawidowska.

Źródło: TOK FM