,
Obserwuj
Ludzie

Biskupi mają nowy statut. "Nie jest już tak, że Kościół załatwia sprawę jednym telefonem"

3 min. czytania
04.11.2025 06:34

Nowy statut Episkopatu Polski ma na celu ułatwienie pracy biskupów. Wprowadza m.in. zniesienie kadencyjności czy - w sytuacjach nadzwyczajnych - poszerzenie władzy przewodniczącego KEP. Jednak, jak stwierdził w rozmowie z tokfm.pl Artur Sporniak, dokument nie dowartościowuje obecnego przewodniczącego abpa Tadeusza Wojdy.

arcybiskup Tadeusz Wojda metropolita gdanski przewodniczący KEP
arcybiskup Tadeusz Wojda metropolita gdanski przewodniczący KEP
fot. Wojciech Strozyk/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zmiany wprowadza nowy statut Konferencji Episkopatu Polski?
  • Dlaczego biskupi zdecydowali się na wprowadzenie pracy zdalnej?
  • Co oznacza zniesienie kadencyjności na niektórych stanowiskach w KEP?
  • Jak zaktualizowany statut wpłynie na relacje Kościoła z władzami politycznymi?

Nowy Statut Konferencji Episkopatu Polski zakłada "braterską miłość i jedność działania biskupów dla dobra Kościoła", "troskę o życie religijne katolików" oraz "prowadzenie jednolitego dialogu z władzami politycznymi". Mowa w nim m.in. o trybie nadzwyczajnym, pracy zdalnej KEP oraz zniesieniu kadencyjności na niektórych stanowiskach. Dokument ten został ogłoszony przez przewodniczącego KEP abp Tadeusza Wojdę we wtorek, 28 października. Co tak naprawdę oznacza aktualizacja Statutu KEP?

- Wydaje się, że celem tej zmiany nie jest chęć wzmocnienia władzy Episkopatu - skomentował Artur Sporniak, redaktor i felietonista "Tygodnika Powszechnego". Rozmówca tokfm.pl przyznał, że po lekturze nowego statutu KEP nie udało mu się obronić hipotezy, że za aktualizacją stoi konkretna polityka Kościoła.

Nowy statut KEP. Biskupi ułatwiają sobie życie

- Chodzi o sprawy czysto praktyczne, ułatwienie sobie życia - stwierdził Sporniak. Jak przypomniał redaktor, Kościół mocno przeżył pandemię, a aktualizacja statutu dotyczy właśnie takich szczególnych sytuacji. - W czasie pandemii biskupi zdali sobie sprawę, że rzeczywistość się zmienia i trzeba dynamicznie dostosowywać sposób pracy - wytłumaczył rozmówca tokfm.pl, wskazując m.in. na zapis o pracy zdalnej oraz trybie nadzwyczajnym.

Sporniak wspomniał, że Kościół miał problem z szybką reakcją i podejmowaniem decyzji np. w sprawie udzielania Komunii na rękę. - To zostało dość precyzyjnie opisane w nowym statucie: w sytuacjach nadzwyczajnych władzę decyzyjną - o wiele szerszą niż w normalnej sytuacji - ma przewodniczący - wskazał redaktor "TP". Jednak, w opinii eksperta, nie jest to "szczególnie dowartościowanie" obecnego przewodniczącego, arcybiskupa Tadeusza Wojdy.

- Abp Wojda polityką zakulisową doprowadził do tego, że Komisja do rozliczeń pedofilii w Kościele została zamrożona. W "Tygodniku Powszechnym" uważamy, że to jest działanie, które szkodzi Kościołowi. Czy nowy statut nie jest napisany pod abp Wojdę, skoro jest to taki skuteczny człowiek? Moim zdaniem: nie - wyjaśnił Artur Sporniak.

Zmiany w statucie KEP. Nie ma rewolucji

Redaktor "TP" skomentował nowe zasady, które wprowadza zaktualizowany statut.

- Jedyną rzucającą się w oczy nowością jest umożliwienie księżom pełnienia funkcji sekretarza generalnego Episkopatu. Choć z zasady sekretarz nie tworzy polityki, tylko pomaga zarządzać w sekretariacie i jest "porządkowym", to w czasach PRL-u była to jedna z ważniejszych funkcji. To właśnie sekretarz spotykał się z władzami, pełnił przy tym rolę rzecznika Episkopatu.

Artur Sporniak podkreślił, że zmiana ta wejdzie w życie dopiero za jakiś czas, ponieważ obecny sekretarz generalny Episkopatu - biskup pomocniczy Marek Marczak - został względnie niedawno wybrany. Według redaktora "Tygodnika Powszechnego" nie jest to również rewolucja w Kościele, jako że np. w Niemczech czy Holandii od pewnego czasu funkcję tę objąć mogą świeccy członkowie Kościoła. W przypadku obu tych krajów sekretarzami generalnymi Episkopatu są obecnie teolożki: Beate Gilles oraz Anneke van der Kamp-van Saase.

Również zniesienie kadencyjności mniej ważnych stanowisk w Episkopacie to - w ocenie Artura Sporniaka - ruch, który ma ułatwić funkcjonowanie komisji oraz rad. - Zastąpienie przewodniczących po dwóch kadencjach, czyli po 10 latach, bywa trudne. Zwłaszcza, jeśli ktoś się sprawdza w danej funkcji - ocenił redaktor "Tygodnika Powszechnego". Jak zaznaczył, kadencyjność jest zachowana w przypadku najważniejszych funkcji, np. w Prezydium czy Radzie Episkopatu.

Kościół a państwo. Statut zakłada "jednolity dialog" i "właściwe relacje"

Z kolei hasła o "jednolitym dialogu z władzami politycznymi" oraz "właściwych relacjach między Kościołem a państwem" są, w opinii Artura Sporniaka, dowodem na to, iż biskupi sobie zdali sprawę, że nie zawsze władzy będzie po drodze z Kościołem. - Do władzy mogą dojść ugrupowania antyklerykalne i kontakty mogą stać się trudne - skomentował redaktor "TP".

- Nie jest już tak, jak za PiS-u, kiedy Kościół załatwiał sprawę jednym telefonem i żadnych problemów nie było - dodał Sporniak, przypominając, że od czasów transformacji działa Komisja Wspólna Przedstawicieli Rządu Rzeczypospolitej Polskiej i Konferencji Episkopatu Polski. Ma ona na celu utrzymanie stałych kontaktów między rządem a Episkopatem. Na forum owej Komisji był omawiany m.in. temat Funduszu Kościelnego lub przedmiotu edukacji zdrowotnej w szkołach.

Nowy Statut Konferencji Episkopatu Polski zacznie obowiązywać od 30 listopada, czyli od pierwszej niedzieli adwentu.

Źródło: tokfm.pl