,
Obserwuj
Ludzie

Prace domowe jednak wrócą? "Rozumiem mniej stresu, ale w życiu od stresu nie uciekniemy"

6 min. czytania
07.10.2025 06:30

W ocenie dyrektorów szkół nowe zasady dotyczące prac domowych zmniejszyły stres uczniów: o 41 procent w klasach starszych IV-VIII i o 31procent  w klasach młodszych - mówi TOK FM rzecznik Instytutu Badań Edukacyjnych Ryszard Kamiński. Ale jest też druga strona tego medalu. Czy prace domowe wrócą?

Brak obowiązkowych prac domowych budzi wątpliwości
Brak obowiązkowych prac domowych budzi wątpliwości
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak brak prac domowych wpływa na samopoczucie dzieci?
  • Jakie obserwacje po zniesieniu obowiązkowych prac domowych mają nauczyciele?
  • Co mówią wyniki badań IBE o wpływie braku prac domowych na egzaminy ósmoklasistów?
  • Które formy zadań domowych mogą zastąpić tradycyjne prace domowe?

Instytut Badań Edukacyjnych (IBE), we współpracy z Ministerstwem Edukacji, zbadał, jakie są rezultaty wycofania się w podstawówkach z tradycyjnych prac domowych. Badaniem ankietowym objęto ponad dwa tysiące reprezentatywnie wybranych szkół w całej Polsce. Dodatkowo - na próbie 1468 szkół - zweryfikowany został ewentualny związek między nowymi zasadami prac domowych, a wynikami egzaminu ósmoklasisty.

Co na dziś wiadomo?

Aż 60 procent dyrektorów szkół i 50 procent nauczycieli zauważyło - i mówili o tym wprost - że brak prac domowych spowodował, że dzieci odetchnęły emocjonalnie, że nie są już tak przeciążone i zestresowane. - Z naszych badań wynika, że i dyrektorzy, i nauczyciele widzą, że dzieci mają w tej chwili więcej czasu na odpoczynek, zabawę i aktywność fizyczną - powiedział w TOK FM rzecznik prasowy IBE Ryszard Kamiński. Dyrektorzy zwracali uwagę na coś jeszcze. - W ocenie dyrektorów szkół nowe zasady dotyczące prac domowych zmniejszyły stres uczniów: o 41 procent w klasach starszych IV-VIII i o 31procent  w klasach młodszych - dodaje Kamiński. 

Ale jest i druga strona medalu. Ponad dwie trzecie nauczycieli jest zaniepokojonych tym, że przez brak prac domowych uczniowie stali się mniej samodzielni, mniejsze znaczenie przykładają też do obowiązkowości. Osłabła m.in. ich motywacja do samodzielnego uczenia się, do sięgnięcia po książkę czy poszukiwanie określonych informacji w sieci. - Rzeczywiście, jest to wyzwanie dla szkół, jak podejść do kwestii motywacji uczniów, ale wydaje mi się, że te odpowiedzi mogą być też powiązane z tym, że aż 80 procent nauczycieli jednocześnie deklaruje, że zadania domowe - jeśli są zadawane w innych formułach niż do tej pory - to są przez nich sprawdzane jedynie sporadycznie, nie częściej niż raz w miesiącu. I to też jest wyzwanie, co zrobić, by to zmienić, bo uczeń - jeśli jest w coś zaangażowany i robi to w domu - to jednak chciałby dostawać regularnie jakąś informację zwrotną - mówi rzecznik IBE w rozmowie z TOK FM . 

Prac domowych prawie nie ma w szkołach podstawowych od kwietnia 2024 roku. Zgodnie z rozporządzeniem MEN, w klasach I-III nauczyciele w ogóle nie mogą ich zadawać. Wyjątek stanowią prace dotyczące usprawniania motoryki małej, czyli ćwiczeń polegających na rozwijaniu umiejętności ruchowych dłoni. Z kolei w klasach IV-VIII nauczyciel może zadać pracę dla chętnych - uczniowie nie muszą jej odrabiać. Ponadto prace - nawet jeśli zostaną zadane - nie mogą być oceniane.

Brak prac domowych. "Wylano dziecko z kąpielą"

Dyrektor Krzysztof Szulej z Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 4 w Lublinie nie ma wątpliwości, że zakazując odgórnie prac domowych - wylano dziecko z kąpielą. - Rozumiem, że dzieci mają obecnie mniej stresu i że to widać, ale z drugiej strony, niestety, w życiu od stresu nie uciekniemy. Wiadomo, że trzeba umieć ten stres ograniczać i to jest rola nauczycieli, by praca domowa nie była dla dziecka zbyt wielkim obciążeniem. Jako wieloletni nauczyciel historii wiem, że nie da się wszystkiego zrobić wyłącznie w czasie lekcji. Materiał musi być powtarzany, utrwalany. To jest utopia, że dziecko, które na lekcji matematyki wykona jeden przykład, będzie już miało wyćwiczoną umiejętność wykonywania tego typu zadań. Poza tym, moim zdaniem oceny za pracę domową też są dla dzieci źródłem motywacji. Oczywiście, nie można z tego czynić kary czy sposobu na uwiązanie dziecka przy biurku na całe popołudnie, ale jestem zwolennikiem tego, by prace domowe jednak wróciły, by to nauczyciel miał w tym zakresie autonomię - tłumaczy gość TOK FM. 

Jak dodaje, wielu nauczycieli w jego szkole - zamiast tradycyjnych prac domowych - wybiera inne formuły, czyli np. angażują dzieci we współpracę zbiorową, choćby przy jakichś projektach. - Staramy się stwarzać uczniom możliwości i wskazywać sposoby na utrwalanie wiedzy w domu, natomiast przestrzegamy tego, że to nie może być obowiązkowe zadanie, które będzie potem rozliczane. Mam poczucie, że nauczyciele cały czas uczą się tego, co można, a czego nie, jakie formuły zadań domowych są dopuszczalne i wskazane - dodaje dyrektor Szulej. 

Praca domowa tak, ale mniej "tradycyjna"?

Danuta Nowakowska-Bartłomiejczyk jest dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 6 w Lublinie, w której uczy się około 500 uczniów. Nie kryje, że na co dzień widzi, a czasami też słyszy od uczniów, że cieszą się, że nie mają obciążenia zadaniami, które musieliby rozwiązywać w domu. Jak mówi, kwestia dobrostanu dzieci jest ważna, ale ważne jest też wyrobienie w nich nawyku uczenia się, obowiązkowości czy samodzielności. - Z pewnością to obciążenie wynikało z tego, że dla każdego nauczyciela umiejętności z jego przedmiotu są kluczowe, ważne i potrzebne, i każdy czuje się odpowiedzialny za ich wdrożenie. W mojej ocenie to, co nauczyciel robi na lekcjach, to za mało, i wskazane jest - ze względu na ogólny rozwój dzieci - by dziecko podejmowało pracę samodzielną, ukierunkowaną przez nauczyciela - mówi dyrektor Nowakowska - Bartłomiejczyk.

Jak dodaje, jest zwolenniczką prac domowych w nieco mniej tradycyjnych formach niż siedzenie nad zadaniami z matematyki czy przyrody. - Uważam, że znakomitym rozwiązaniem są projekty - czy to grupowe, czy samodzielne. Rozwijają szereg kompetencji w dzieciach, wymagają zaangażowania czy kreatywności - mówi pani dyrektor w rozmowie z TOK FM.

Z badania IBE wynika, że tylko w 5 procentach szkół nauczyciele - jako jedna z formuł - korzystają z tutoringu, a w 4 procentach - z mentoringu. - Akurat w naszej szkole w gronie pedagogicznym, które liczy 63 nauczycieli - 19 z nich ma ukończony kurs tutorski pierwszego stopnia. I my te elementy wykorzystujemy w pracy z uczniami. Ale problemem jest coś innego - brak czasu. Wielu nauczycieli nie ma kiedy tego robić. Indywidualizacja pracy z dzieckiem, omówienie propozycji, które dziecko przedstawi - to wszystko wymaga czasu - mówi dyrektor Nowakowska - Bartłomiejczyk. 

Podkreśla również, że jej nauczyciele zostali dokładnie przeszkoleni z tego, jakie prace domowe można jednak zadawać, jak zachęcać i motywować do tego dzieci. - Nauczyciele byli podzieleni na trzy grupy - od przedmiotów matematyczno-przyrodniczych, od nauk humanistycznych i od edukacji wczesnoszkolnej. I to było szkolenie poświęcone sposobom inspirowania uczniów do pracy samodzielnej, ze wskazanymi (przez MEN) formami. Jesteśmy na początku drogi, tworzymy swoisty bank pomysłów i wzajemnie dzielimy się swoimi doświadczeniami, jak angażować uczniów również po lekcjach - dodaje dyrektor Szkoły Podstawowej n 6 w Lublinie. 

- Powiem szczerze, że ja się cieszę, że tych prac domowych nie ma. Bo wiem, jak bardzo w wielu przypadkach były obciążające dla uczniów. Wiem, że często rodzice odrabiali te prace domowe za swoje dzieci albo że uczniowie korzystali z ChatGPT, by zrobić zadania z matematyki, chemii czy innych przedmiotów. Staram się angażować moich uczniów w różne wyzwania poza szkołą, ale nie zadaję im stricte prac domowych. Jak z nimi rozmawiam i pytam, to nie mam wątpliwości, że są szczęśliwi, że to dziś wygląda w ten sposób. Bo mają czas pójść na boisko, do kina, do przyjaciela, ale też realizują swoje pasje, na które po szkole często brakowało czasu. Ktoś jeździ konno, ktoś inny ma zajęcia z robotyki, kolejna osoba tańczy taniec nowoczesny. I mnie to cieszy, choć wiem, że nie jest to pogląd popularny - mówi nam pani Agnieszka, nauczycielka przyrody z Lublina. I dodaje, że gdyby miała decydować, nie przywracałaby prac domowych. 

Czy zadania domowe wrócą?

Żadne decyzje jeszcze nie zapadły. Raport IBE na pewno zostanie wzięty przez ministerstwo pod uwagę, ale nie jest rozstrzygający. Cały czas trwają bowiem prace zespołu, który zajmuje się tym tematem. Zespół jest złożony z ekspertów, są w nim też nauczyciele praktycy. I to właśnie ta grupa ma dopiero wypracować swoje rekomendacje, co dalej z pracami domowymi. Nie wiadomo, kiedy te rekomendacje zostaną opublikowane. 

 "W ankiecie 83 procent dyrektorów szkół oceniło, że ich placówki otrzymały wsparcie Ministerstwa Edukacji Narodowej, kuratoriów, organów prowadzących lub ośrodków doskonalenia w interpretacji i wdrażaniu nowych zasad prac domowych. Pomimo tego, około połowa nauczycieli zgłosiła potrzebę dalszego wsparcia w doskonaleniu praktyki prac domowych zgodnych z nowymi zasadami. Wśród potrzeb najczęściej wymieniano gotowe zestawy zadań domowych, materiały do pracy z uczniami ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, przykłady dobrych praktyk oraz materiały edukacyjne dla rodziców" - czytamy w raporcie IBE. 

Eksperci z Instytutu Badań Edukacyjnych zbadali coś jeszcze - na ile brak prac domowych wpłynął na wyniki egzaminu ósmoklasisty. "Badanie pokazało brak lub niewielki wpływ prac domowych na wyniki w matematyce, języku polskim i językach obcych. Porównano zmiany w wynikach szkół, które w pełni zrezygnowały z prac domowych z tymi, które kontynuowały ich stosowanie. Różnice między tymi szkołami, w większości porównań,  były nieistotne statystycznie. Wyniki te sugerują, że rezygnacja z prac domowych nie poprawia wyników uczniów, ale też nie powoduje istotnych spadków" - wskazuje w swoim raporcie IBE. 

   

Źródło: TOK FM