advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Ludzie

Przestępcy z całego świata zaufali nowej aplikacji. "Na własną zgubę"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
6 min. czytania
02.05.2026 19:33

"Anom nie powstał na potrzeby korporacji strzegących swoich tajemnic handlowych, jak wmówiono programiście Athitowi. Ani nawet przestępców, którzy potrzebowali nowego bezpiecznego komunikatora, jak sądził Catanzariti. W końcowym rachunku Anom służył australijskiej policji i FBI; był fantastycznym narzędziem inwigilacji. Dał władzom niemalże boską moc czytania szyfrowanych wiadomości wysyłanych i odbieranych przez niepodejrzewających niczego użytkowników". Publikujemy fragment reportażu autorstwa Josepha Coxa pt. "Anom. Największa operacja FBI przeciwko światowej przestępczości".

Logo aplikacji Anom
Logo aplikacji Anom
fot. OLIVIER MORIN / AFP

Poniższy fragment pochodzi z reportażu pt. "Anom. Największa operacja FBI przeciwko światowej przestępczości" autorstwa Josepha Coxa w przekładzie Hanny Pustuły-Lewickiej. Ksiązka ukazała się 29 kwietnia 2026 r. nakładem Wydawnictwa Czarne.

Domenico Catanzariti miał kiedyś przejąć rodzinną wytwórnię oliwy. Na zdjęciu z materiałów promocyjnych rodzinnego przedsiębiorstwa Olives 2000 Australijczyk o włoskich korzeniach, gęstych ciemnych kędziorach i poczciwym uśmiechu wygląda słodko. Ubrany w bluzę z wyszytym imieniem i z logo plantacji, spod której wystaje kołnierzyk koszuli, w otwartych dłoniach trzyma czarne i zielone oliwki. "Im bardziej zielone oliwki, tym ostrzejsza oliwa" - stwierdza w jednym z wielu wywiadów promocyjnych. "Jeśli weźmiemy po połowie dojrzałych i zielonych oliwek, będzie łagodniejsza, ale nadal będzie miała wyrazisty smak".

Catanzariti nie pozostał jednak przy oliwkach. Wykonał gwałtowny zwrot i przerzucił się na metamfetaminę. Kiedy nagrywał filmiki reklamowe dla wytwórni oliwy, na boku handlował już narkotykami. W 2012 roku australijska policja, po przechwyceniu kilku rozmów telefonicznych, przeprowadziła nalot na laboratorium, z którym był związany. Mieściło się ono w szopie przy rodzinnej winnicy w Bibarindze. Nie było do końca jasne, w jakim stopniu Catanzariti był zaangażowany w produkcję narkotyków; w każdym razie znał człowieka, który zajmował się ich transportem. Policja aresztowała jeszcze dwie inne osoby. Podczas procesu Catanzariti przyznał się do produkowania dużych ilości zakazanych substancji. Sąd uwzględnił brak przeszłości kryminalnej oraz stałą posadę szefa marketingu w wytwórni oliwy i skazał go na dwadzieścia miesięcy w zawieszeniu.

- Zakładam, że dzięki oparciu w rodzinie nie wróci pan na ścieżkę przestępczą. Sądzę, że pańscy bliscy do tego nie dopuszczą - powiedział sędzia podczas ogłaszania wyroku.

"Anom. Największa operacja FBI przeciwko światowej przestępczości", Joseph Cox
fot.

Wydawnictwo Czarne

Przewidywania sędziego się nie sprawdziły. Przeciwnie, Catanzariti rozszerzył działalność przestępczą. Zaczął handlować hurtowymi ilościami narkotyków, w tym kokainą. Sprzedawał też telefony Phantom Secure, i to z takim zaangażowaniem, że jego zdjęcie trafiło do katalogu sprzedawców urządzeń szyfrujących prowadzonego przez australijską policję. (...)

Kiedy w 2018 roku FBI zamknęło Phantom Secure, Catanzariti został z pustymi rękami. Być może wróciłby do sprzedawania oliwy, gdyby nie kusząca propozycja złożona mu przez Afgoo, który pracował nad nową aplikacją szyfrującą i potrzebował sprzedawców.

Catanzariti nie wahał się ani chwili. Anom był nową firmą z czystą kartą i ekscytującym nowym produktem, który po likwidacji Phantom Secure miał dużą szansę podbić rynek. (...)

Dodatkową zachętę stanowiły darmowe telefony Anoma, które Catanzariti dostał od firmy na dobry początek. Wprowadzenie marki do świata przestępczego było ważniejsze niż natychmiastowy zysk. Jeśli Anom się przyjmie, ta hojność zwróci się z naddatkiem, wszystkim.

Catanzariti został pierwszym przedstawicielem handlowym Anoma. Szybko przywykł do nowej pracy. (...)

Były producent oliwy nie sprzedawał telefonów Anoma korporacjom, jak zakładali programiści z Athitem na czele. Jego bazę klientów stanowili kryminaliści. Utrzymywał kontakty z włoskimi gangami, które od dawna działały w Australii, zarabiając ogromne pieniądze na handlu narkotykami. Policja podejrzewała, że jest ważnym członkiem organizacji ‘Ndrangheta, czyli mafii kalabryjskiej.

Na początek Catanzariti dostał pięć telefonów szyfrujących Anoma. Miał wybadać zainteresowanie i sprawdzić, czy w ogóle ktoś będzie chciał je kupić. (...) Komunikator w Anomie upodobnił się do czatów na WhatsAppie czy fejsbukowym Messengerze, odbywających się niemal w czasie rzeczywistym, i nie przypominał już niemrawych mejli z czasów Phantom Secure. Użytkownicy mogli przesyłać zdjęcia i filmiki zrobione wbudowaną kamerą. Wcześniej producenci usuwali oprogramowanie kamery ze względów bezpieczeństwa, z czasem jednak uświadomili sobie, że za chwilę klienci zaczną się buntować. Był koniec drugiej dekady XXI wieku i kamera w telefonie była niezbędna do przesyłania zdjęć towaru.

Anom miał również inne dodatkowe funkcje, które zwiększały bezpieczeństwo. Po określonym czasie (od trzydziestu sekund do siedmiu dni) wiadomości same znikały z urządzenia.

Serwery rzekomo znajdowały się w państwach nienależących do Sojuszu Pięciorga Oczu (Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Australia, Nowa Zelandia i Kanada) oraz Unii Europejskiej. Telefony były wyposażone w tajny "sejf" do przechowywania poufnych plików, do którego nikt niepowołany nie był w stanie się włamać. Oczywiście użytkownicy mogli poprosić Anoma o zdalne wyczyszczenie pamięci, gdyby urządzenie wpadło w ręce policji.

Redakcja poleca

Aplikacja była dobrze zakamuflowana. Aby odczytać wiadomości, należało kliknąć w ikonkę kalkulatora, który wyglądał zupełnie niewinnie i działał również jak zwykły kalkulator. Dopiero po wstukaniu PIN-u, a po nim znaku równości, otwierał się komunikator. Kalkulator w rzeczywistości był ukrytą w widocznym miejscu klawiaturą do wpisywania hasła. Po wstukaniu innej kombinacji cyfr, tak zwanego kodu przymusu, zawartość telefonu była nieodwracalnie usuwana.

Firma przygotowała już całą listę planowanych ulepszeń, które w przyszłości miały zapewnić Anomowi przewagę nad konkurencją. Jedną z nich była funkcja nagrywania wiadomości głosowych przez przytrzymanie klawisza (push-to-talk) wraz z urządzeniem nieznacznie zmieniającym głos, tak by nagranie było zrozumiałe, ale nie zdradzało tożsamości mówiącego.

Włączając urządzenie, użytkownik mógł ustawić specjalny tryb, który wyświetlał ikonki niewinnych aplikacji. Zamiast Anoma ekran pokazywał Candy Crush, Netflixa i Tindera. W rzeczywistości te aplikacje nie działały; chodziło o to, by zmylić oficera straży granicznej czy inną osobę, która wpadłaby na pomysł sprawdzenia telefonu. Aplikacja Anoma z nieprzeznaczonymi dla niepowołanych oczu wiadomościami pozostawała dobrze ukryta.

Skuteczność tych zabezpieczeń była dyskusyjna. Nie ulegało wątpliwości, że policja prędzej czy później nauczy się, gdzie szukać Anoma - ale takie spektakularne rozwiązania pomagały przyciągnąć klientów. (...)

"Jeśli zależy wam na prawdziwej ochronie, jest na to tylko jedna odpowiedź: ANØM", głosił rozesłany do potencjalnych klientów materiał marketingowy. W reklamie pominięto jeden istotny szczegół: kto naprawdę zarządzał firmą.

Jesienią 2018 roku do pozbawionego okien pomieszczenia w głównej siedzibie policji w australijskim mieście Canberra weszło trzech oficerów. W środku stała tablica z nabazgranym przez jednego z nich hasłem motywacyjnym "Przeszkody wskazują drogę".

(...) Dla australijskiego policjanta, który dwa tysiące lat po Marku Aureliuszu napisał te słowa na tablicy w salce konferencyjnej, przeszkodą były telefony szyfrujące w rękach handlarzy narkotyków. Teraz szyfrowane wiadomości okazały się doskonałym narzędziem do wyłapywania przestępców.

Redakcja poleca

Szczelnie zamykane pomieszczenie bez okien policjanci nazywali pieszczotliwie Bunkrem. Było uzbrojone jedynie w sprzęt biurowy i komputery, ale to tutaj właśnie detektywi mieli za chwilę sprawdzić, czy w sieć Anoma złapały się tajne wiadomości przestępców.

Jeden z oficerów, którzy siedzieli przy biurkach w Bunkrze na przełomie października i listopada 2018 roku, zauważył serię wiadomości dotyczących czynu zabronionego. Ogarnęła go fala podniecenia. Była to jedna z pierwszych wiadomości z
nowego komunikatora szyfrującego, przejętych przez policjantów po rozpoczęciu operacji pod kryptonimem "Ironside". Dla australijskich organów ścigania był to prawdziwy Święty Graal. Wiadomości tekstowe wysyłane przez Anoma jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wyświetlały się na monitorach policyjnych detektywów.

Anom nie powstał na potrzeby korporacji strzegących swoich tajemnic handlowych, jak wmówiono programiście Athitowi. Ani nawet przestępców, którzy potrzebowali nowego bezpiecznego komunikatora, jak sądził Catanzariti. W końcowym rachunku Anom służył australijskiej policji i FBI; był fantastycznym narzędziem inwigilacji. Dał władzom niemalże boską moc czytania szyfrowanych wiadomości wysyłanych i odbieranych przez niepodejrzewających niczego użytkowników.

Australijska policja nie wymyśliła furtki do Anoma, ale stworzyła system archiwizowania przesyłanych przez aplikację wiadomości. Serwery do gromadzenia informacji załatwił CIN325. DSC zbudował całą infrastrukturę informatyczną, dzięki której można było sprawniej zbierać i analizować wiadomości. Tak samo jak rozproszeni po całej Azji programiści Anoma, policjanci musieli zmagać się z własnymi błędami w oprogramowaniu, bo wiadomości nie zawsze poprawnie się archiwizowały. Oba zespoły informatyków pracowały w jednym start-upie, prawie nie wiedząc o swoim istnieniu, jakby oddzielała je matowa szyba. DSC w regularnych odstępach testowało działanie Anoma, przesyłając wiadomości między własnymi telefonami szyfrującymi i sprawdzając, czy pojawiają się one na policyjnych monitorach. Dla pełnej konspiracji policyjni informatycy nie wymawiali na głos słowa "Anom" nawet w prywatnych rozmowach. Nadali komunikatorowi kryptonim
"SmallGhost" (duszek), ponieważ jak niewidzialny duch śledził przestępców.

Przestępcy zaufali urządzeniom szyfrującym na własną zgubę. Broń od lat używana przez handlarzy narkotyków zwróciła się teraz przeciwko nim samym. Przeszkoda wskazała drogę. A raczej wskazałaby, gdyby przestępcy kupowali więcej telefonów Anoma.