,
Obserwuj
Ludzie

Sale jak z horrorów, kałuże moczu i siniaki. Tak Kościół wypędza z Polaków demony

5 min. czytania
11.01.2026 07:06

To się w ogóle nigdy nie powinno wydarzyć. A tym bardziej nie powinno się wydarzyć w łonie Kościoła katolickiego. Ci ludzie, czyli egzorcyści, działają z mandatu Kościoła i są bezkarni - mówił w TOK FM Szymon Piegza, autor książki pt. "Mieli nas za opętanych. Historie nadużyć egzorcystów".

fot. MONKPRESS/East News
  • Szacuje się, że w Polsce jest ok. 120 aktywnych egzorcystów; 
  • Jak mówił w TOK FM Szymon Piegza, "niektórzy księża egzorcyści twierdzą, że są w stanie egzorcyzmować od 100 do nawet 1 tys. osób miesięcznie"; 
  • Jak wyglądają sale, gdzie przeprowadza się egzorcyzmy? Co dzieje się z osobą egzorcyzmowaną? O tym opowiadał autor książki pt. "Mieli nas za opętanych. Historie nadużyć egzorcystów". 

Polska jest drugim po Włoszech krajem w Europie pod względem liczby egzorcystów. Jest ich ok. 120. Co do zasady, każda diecezja w kraju ma co najmniej jednego mianowanego egzorcystę. Przy czym oprócz nich są także kapłani i diakoni modlący się modlitwą o uwolnienie.

- Być może nawet teraz ktoś gdzieś egzorcyzmuje, to wysoce prawdopodobne. Tym bardziej, że niektórzy księża egzorcyści twierdzą, że są w stanie egzorcyzmować od 100 do nawet 1 tys. osób miesięcznie. To gigantyczne liczby - skomentował w TOK FM Szymon Piegza, autor książki pt. "Mieli nas za opętanych. Historie nadużyć egzorcystów". 

Podkreślił przy tym, że sam Kościół nie ma jednak danych na ten temat. - To w ogóle patologia. Tym bardziej, że Kościół na dobrą sprawę nie ma też żadnych danych, którymi może się pochwalić, że egzorcyzmy w ogóle działają. Może się więc okazać, że w większość przypadków tak nie jest. I co? De facto Kościoła to nie obchodzi, bo on dalej uważa, że trzeba egzorcyzmować - dopowiedział. 

"Sale jak z horrorów"

W ocenie gościa "Półki z książkami" wiele do życzenia pozostawia też kilka innych kwestii. 

Jak wskazał, nierzadko sale, w których przeprowadzane są egzorcyzmy (nigdy w nich nie był, ale rozmawiał z tymi, którzy tam byli), "wyglądają jak z filmów". - Są przerażające, z rekwizytami jak z horrorów np. drewnianymi łóżkami czy łóżkami, do których są przyczepione skórzane pasy lub sznury - wyliczył. 

Dodał, że same "egzorcyzmy też przypominają czasami horror". - Są sadystyczne, drastyczne. To się dzieje. To nie jest tak, że to średniowiecze i to się skończyło - podkreślił. Jako przykład wskazał np. kneblowanie ust stułą. 

"W kałużach moczu i z siniakami"

Inna rzecz, mówił też Piegza, że o ile w większości przypadków egzorcyzmy są dobrowolne, o tyle jednak z reguły nikt nie mówi, jaka dokładnie jest procedura i co się będzie działo z osobą egzorcyzmowaną. A w grę wchodzi np. utrata kontroli nad własnym ciałem oraz utrata poczucia czasu i miejsca. 

- Znam historię, kiedy egzorcyzmy były odprawiane przez całą noc, czyli osiem godzin, na dwóch kobietach. Ksiądz podczas egzorcyzmów nie pozwolił im wyjść do toalety, więc jak dochodziły do siebie po dysocjacji, to leżały na zimnej, kamiennej posadzce w kałużach moczu, na kolanach miały siniaki i rany, a na udach krew. Nie miały przy tym pojęcia, co się stało. Kiedy dopytywały księdza, dlaczego tutaj leżą i wszystko je boli, ten odpowiadał: "Bo tak wielką walkę toczymy z szatanem" - opowiadał. Ocenił przy tym, że "bardzo często egzorcyzmy nie są realizowane w sposób cywilizowany".  

Dopytywany, czy ktoś próbował ukrócić podobne działania egzorcystów, odpowiedział, że połowa bohaterek jego książki złożyła zawiadomienie do kurii (kilku egzorcystów straciło dekrety), a część zgłosiła sprawę do prokuratury (ta nie postawiła nikomu zarzutów, bo najczęściej doszło do przedawnienia).

- To jest ten sam mechanizm, który działa w przypadku osób skrzywdzonych seksualnie np. w dzieciństwie. Bardzo często potrzeba nawet ok. 10 lat, by te osoby wróciły do traumy - tłumaczył rozmówca Anny Sobańdy. 

Przyznał też, że jedna bohaterka książki ma stwierdzone PTSD, czyli zespół stresu pourazowego "wyłącznie po egzorcyzmach", inne z kolei są m.in. na farmakoterapii i terapii. 

- To się w ogóle nigdy nie powinno wydarzyć. A tym bardziej nie powinno się wydarzyć w łonie Kościoła katolickiego. Ci ludzie, czyli egzorcyści, działają z mandatu Kościoła i są bezkarni - podkreślił. 

"Drobna kobieta mówi grubym, męskim głosem"

Kto w ogóle decyduje o tym, że dana osoba jest opętana i powinna zostać poddana egzorcyzmom? Jak tłumaczył gość TOK FM to sam egzorcysta, co wynika z rytuału rzymskiego, czyli "starej instrukcji watykańskiej" oraz konkretnych wytycznych wydanych przed polski Episkopat 10 lat temu. 

I choć, jak dodał, są w wytycznych wskazówki, jak ocenić czy ktoś jest opętany czy np. chory psychicznie, to rodzi to kolejny problem. Głównie dlatego, że zapisy są "niejasne". Jak choćby wtedy, kiedy mowa jest np. o tym, że osoba opętana posługuje się biegle językiem, którego nie ma prawa znać. - Faktycznie czasami podczas egzorcyzmów ktoś zachowuje się bardzo dziwnie. Drobna kobieta potrafi mówić grubym, męskim głosem i wykrzykiwać bardzo różne rzeczy w dziwnych językach - wskazał dla przykładu. 

Przyznał, że rozmawiał na ten temat z psychologami klinicznymi. I tak np. dr Jacek Dębiec, który napisał dysertację doktorską ze stanu trans opętania i od 20 lat pracuje w USA, dowodzi, że takie osoby "wypowiadają bardziej wyrazy dźwiękonaśladowcze, które nie są żadnym językiem". 

"Psychologia w Kościele nie istnieje"

Gość TOK FM pytany był też o plucie gwoździami czy szkłem przez osoby opętane, co ma być typowym zachowaniem podczas egzorcyzmów. Jak mówił Szymon Piegza, "cała to konstrukcja myślowa wzięła się od Gabriele'a Amortha, czyli legendarnego egzorcysty Watykanu, który posługiwał jako egzorcysta przez 40 lat". 

- I tu kolejna ciekawostka: ustanowiony został egzorcystą Watykanu przez nikogo innego jak papieża Jana Pawła II, który sam był olbrzymim orędownikiem egzorcystów i egzorcyzmów  - przypomniał. Dodał, że Amorth był pierwszym egzorcystą Watykanu i autorem wielu książek o egzorcyzmach, w których opisywał (np. "Ja jestem piekłem") niestandardowe zachowania podczas opętań. 

- Gabriel Amorth w ogóle nosił przy sobie zawiniątka, które podobno pokazywał niedowiarkom, że oto są to gwoździe i szkło wymiotowanych. Nikt tego nie zbadał - dopowiedział. 

Jak to jest możliwe, że egzorcyści twierdzą, że widzą takie rzeczy? Z wieloletnich badań dr Jacka Dębca, mówił Piegza, wynika, że egzorcysta w stan transu wprowadza też sam siebie. - Co najbardziej ciekawe i przerażające jednocześnie, on o tym nie wie, bo polscy egzorcyści, prawie żaden z nich, nie mają żadnego wykształcenia i doświadczenia psychologicznego czy psychiatrycznego. To są ludzie, którzy nie mają bladego pojęcia o podstawach psychologii. Tymczasem w transie opętania może nam się wydawać, że widzimy rzeczy, które nie istnieją, nauka o tym już wie - zastrzegł. 

Przyznał też w tym kontekście, że trafił na wypowiedzi różnych księży egzorcystów, którzy mówili wprost: "Nie mam pojęcia, dlaczego zostałem egzorcystą, dlaczego biskup wybrał akurat mnie. Nie znam się na tym, nie interesuję się tym". - Na tym polega patologia tego systemu. Biorą ludzi, którzy nie są w ogóle przygotowani. Przecież nie ma czegoś takiego, jak studia dla egzorcystów, seminarium dla egzorcystów czy np. kursy dla egzorcystów - podsumował w TOK FM. 

Źródło: TOK FM