Koniec badań nad amantadyną. Nie znaleziono dowodów na skuteczność w walce z COVID-19
W listopadzie 2022 roku opisaliśmy nieostateczne jeszcze wtedy wyniki badania z Lublina. Przeprowadzający je prof. Konrad Rejdak stwierdzić miał wówczas, iż jego wyniki 'w sposób istotny wspierają koncepcję ochronnego działania amantadyny we wczesnej fazie COVID-19 w uzupełnieniu standardowej opieki medycznej'. Jednak zlecająca je Agencja Badań Medycznych stwierdziła, że badanie nie spełniało jej standardów, a profesor nie jest w stanie swej i tak enigmatycznej tezy udowodnić. Z ustaleń ABM, do których wtedy dotarliśmy, wynikało m.in., że liczba osób poddanych badaniu była zbyt mała, a postępy leczenia nie były odpowiednio kontrolowane. Podobnych poważnych zastrzeżeń było jednak więcej. W związku z tym prof. Rejdakowi grozi zwrot środków otrzymanych na przeprowadzenie badania. Chodzi o ponad 4 miliony złotych.
Profesor dostał od ABM kilka tygodni na uzupełnienie braków. Jednak to, co przysłał jako ostateczne opracowanie, w ocenie ABM nie wiele różni się od tego, które opisywaliśmy w listopadzie. W zasadzie pozwala na stwierdzenie tylko jednego: nie ma dowodów na skuteczność amantadyny w walce z COVID-19.
- Nie było żadnego efektu odróżniającego sposób leczenia od placebo - mówił nam kilka tygodni temu minister zdrowia Adam Niedzielski. To oznacza, że nawet na tej niewystarczającej z naukowego punktu widzenia grupie nie wykazano istotnego wpływu amantadyny na rozwój choroby.
Koniec pewnego procesu
Finisz badania w Lublinie oznacza, że Agencja Badań Medycznych zakończyła zapoczątkowany prawie dwa lata temu proces sprawdzania skuteczności leku w walce z COVID 19. Doniesienia, że tani lek stosowany np. w chorobie Parkinsona może skutecznie leczyć COVID, pojawiły się w 2020 roku. W trakcie pandemii znalazło się wiele osób, które poszły drogą stosowania amantadyny. Byli to zarówno lekarze, jak i pacjenci. Stosowaniu amantadyny sprzeciwiali się wówczas specjaliści z dziedziny chorób zakaźnych czy konsultanci krajowi z różnych dziedzin. Jednak ich słowa nie powstrzymały fali zainteresowania lekiem, a w niektórych rejonach Polski amantadyna stała się praktycznie niedostępna.
Wśród głoszących rzekomą skuteczność amantadyny w leczeniu COVID-19 znalazł się dr Włodzimierz Bodnar, pulmonolog i pediatra z Przemyśla, którego sposób działania opisaliśmy w 2021 roku. Lekarz publicznie opowiadał o swoich sukcesach w walce z koronawirusem właśnie z wykorzystaniem tego leku. Prześwietliliśmy jego działania i okazało się, że wypowiadane publicznie tezy nie miały pokrycia w faktach. Dr Bodnar twierdził m.in., że 'przeleczył' tym lekiem tysiące chorych, co okazało się nieprawdą. Analiza danych z rejestrów MZ wykazała, że przepisywał amantadynę również osobom, które nie miały nawet wykonanego testu na obecność wirusa. Zastrzeżeń było więcej, ale popularność oferującego proste rozwiązanie doktora rosła. Opinie specjalistów i uznanych autorytetów - m.in. profesorów Krzysztofa Simona czy Roberta Flisiaka - nie przekonywały zwolenników amantadyny, którzy ściągali na prywatne wizyty do doktora Bodnara, płacąc za nie po kilkaset złotych.
Doktor Bodnar od amantadyny. Odsłaniamy kulisy 'cudownej terapii' na COVID-19
Ministerstwo Zdrowia postanowiło więc znaleźć naukową odpowiedź na pytanie, czy amantadyna działa. Za pieniądze ABM zorganizowano badania kliniczne. Żeby mieć pewność co do wyniku, zlecono dwie próby - w Katowicach i w Lublinie. Problem jednak w tym, że by badania były miarodajne, muszą potrwać. Efekt był taki, że pierwsze wyniki nadeszły, gdy zainteresowanie amantadyną znacznie spadło. Wyniki z Katowic resort zdrowia zaprezentował bowiem dopiero w lutym 2022 roku.
'Amantadyna jest nieskuteczna w leczeniu COVID-19 - wykazały pierwsze badania kliniczne. Stosowana u pacjentów szpitalnych nie wykazała różnic z placebo. Badania leku przeprowadzono pod przewodnictwem prof. Adama Barczyka ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego' - czytamy na stronach rządowych.
By utwierdzić się w tym stanowisku, czekano więc na wyniki badania z Lublina. Tam jednak od dawna były problemy z pozyskaniem odpowiedniej liczy uczestników badania. Mimo to nie zaprzestano analizowania tych danych, które udało się zgromadzić. W skrócie stanowiska ABM czytamy: 'Na podstawie przytoczonych wyników nie można stwierdzić, że podawanie amantadyny wpływa na leczenie i przeciwdziała progresji w kierunku niewydolności oddechowej u pacjentów we wczesnej fazie COVID-19'.
To oznacza, że w dwóch finansowanych przez agencję badaniach nie otrzymano żadnych niepodważalnych dowodów na skuteczność amantadyny w walce z COVID.