Bóle brzucha i niebieski mocz u pacjentów. Czym się w "podziemiu" leczy "boreliozę"? [ODCINEK 5]
Akcja serialu przenosi się między innymi do Małopolski. Tam, w okolicach Gorlic żyje i pracuje jeden z najpopularniejszych w sieci zielarzy. Jan Oruba prowadzi swoje centrum fitoterapii i jest twarzą wielu suplementów sprzedawanych chorym, którzy twierdzą, że cierpią na "boreliozę przewlekłą".
Jana Orubę tak przedstawia się na jednym z portali zielarskich: "Od wielu lat zajmuje się tworzeniem formuł ziołowych obejmujących złożone choroby zakaźne (borelioza, bartonella, mycoplasma, toksoplazmoza), autoimmunologiczne (m.in. SM, Stwardnienie zanikowe boczne, Hashimoto) oraz Autyzm".
Ale już na forach dotyczących boreliozy Jan Oruba stał się naprawdę kimś. Pacjenci polecali sobie przygotowywane przez niego zioła, pisali do niego z prośbą o pomoc, o poradę. Wreszcie słynny zielarz założył swoje grupy w mediach społecznościowych. Jak opowiadał w jednym z wywiadów na grupie Akademia Boreliozy, stał się tak popularny, że nie nadążał odpisywać.
Jeden z członków "podziemia" w nieoficjalnej rozmowie opowiadał nam, że kogoś takiego właśnie potrzebowali. Miał być chwalony, stawiany za wzór i udało się go wypromować. W wielu filmikach i wywiadach na profilu Akademii Boreliozy nazywano go nawet arcymistrzem zielarskim. Nie wiadomo jednak nic o jego wykształceniu czy przebytych kursach i szkoleniach.
Część działalności Jana Oruby to sprzedaż indywidualna - sam wykonuje mikstury, sam je sprzedaje, albo bezpośrednio, albo wysyłkowo. Z czasem jego produktami zaczęli handlować nawet lekarze. Nie wiadomo do końca, co sprzedaje, bo na opakowaniach jego specyfików nie ma ani dokładnego składu, ani numeru serii. Nie są też zgłoszone jako suplementy.
W 2018 roku Oruba stał się wspólnikiem w firmie zajmującej się produkcją suplementów. Sam tworzy jedynie formuły, produkcją zajmuje się ktoś inny, a jeszcze kto inny suplementy sprzedaje. Jeden z produktów jest reklamowany nawet jako "ziołowa szczepionka na boreliozę". Oczywiście, nie ma to nic wspólnego z prawdą, bo żadna szczepionka na boreliozę nie jest jeszcze zarejestrowana. To, co tu określane jest jako "szczepionka", z punktu widzenia prawa jest po prostu żywnością.
Bóle brzucha i niebieski mocz
Dotarliśmy do dziesiątek wpisów na grupach internetowych zrzeszających ludzi, którzy twierdzą, że cierpią na przewlekłą boreliozę. Wiele osób skarżyło się na dolegliwości żołądkowe po stosowaniu ziół sprzedawanych przez samego Jana Orubę. Niektórzy z nich twierdzili, że te dolegliwości bywały bardzo poważne. "Podziemie" zareagowało na te głosy - polecono pacjentom, by zioła zamiast zjadać - wcierać w nadgarstki.
Dotarliśmy też do informacji, że w "podziemiu" handlują substancjami, które mogą być potencjalnie niebezpieczne. Błękit metylenowy jest w USA zarajestrowany między innymi jako lek na rzadką chorobę krwi. W Polsce nie jest dopuszczony do obrotu. Jest za to stosowany w laboratoriach jako odczynnik. W "podziemiu" twierdzą, że ma walczyć z boreliozą - dlatego sprzedają go ludziom. To tylko jeden z wpisów dotyczących jego działania: "Brałem błękit do 500 mg z berberyną pół roku i nie pomogło. Natomiast błękit ma ciekawe skutki uboczne z sikaniem i wymiotowaniem na niebiesko".
Skąd pochodzi błękit metylenowy wykorzystywany do produktów Jana Oruby? Czy jest bezpieczny? Nikt tego nie zweryfikował i nie sprawdził.
Kto i czym handluje w "podziemiu"? Czym są osławione liposomy? Tego wszystkiego dowiesz się, słuchając 5 odcinka radiowego serialu dokumentalnego "Podziemie":