"Bokser" z "Podziemia" ma kłopoty. Prokuratura wszczęła dochodzenie
Bokser to nie jest pseudonim. Chodzi o Michała Szebestika, który przed laty był zawodowym pięściarzem. Obecnie to jeden ze współtwórców 'Akademii Boreliozy'. Pod tą nazwą kryją się spółka oraz fundacja, które twierdzą, że niosą pomoc pacjentom z chorobami odkleszczowymi.
W serialu 'Podziemie' pokazaliśmy krok po kroku, jak pomagają wciągać pacjentów do medycznego podziemia i jak walczą o stosowanie niepotwierdzonych naukowo metod - w tym długotrwałej antybiotykoterapii zgodnie z zalecankami amerykańskiego towarzystwa ILADS. Pokazaliśmy też powiązania z lekarzami, stosującymi te metody, laboratoriami korzystającymi z niesprawdzonych technik diagnostycznych oraz z firmami produkującymi suplementy I produkty ziołowe.
Szebestik, oprócz 'Akademii Boreliozy', otworzył też dodatkową działalność pod nazwą 'Pogotowie odkleszowe'. Pacjenci mogą się do niego zgłaszać, umawiać na wizyty, a on udziela im porad w związku z chorobami przenoszonymi przez kleszcze. Rzecznik Praw Pacjenta uznał, że dochodziło do diagnozowania i leczenia przez osobę bez uprawnień lekarskich. A to było wprowadzaniem konsumentów w błąd, co do ich stanu zdrowia. RPP skierował więc zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa do prokuratury, a także wystąpił do Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Sprawa trafiła do Prokuratury Krajowej, potem przeniesiono ją do Katowic, gdzie zarejestrowana jest 'Akademia boreliozy' i firma Szebestika, która formalnie stoi za 'Pogotowiem odkleszczowym'. Pod koniec grudnia prokuratura rejonowa w Katowicach wszczęła dochodzenie. - Postępowanie jest na początkowym etapie, nikomu nie postawiono zarzutów. Dochodzenie jest prowadzone 'w sprawie' - mówi rzecznik prokuratury okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek.
Bóle brzucha i niebieski mocz u pacjentów. Czym się w 'podziemiu' leczy 'boreliozę'? [ODCINEK 5]
Wcześniej w sprawie działania tzw. medycznego podziemia swoje działania podejmowały inne instytucje. Rzecznik Praw Pacjenta stwierdził łamanie zbiorowych praw pacjenta w 20 podmiotach leczniczych, a kolejne postępowania są w toku. Izba lekarska uznała, że sprawami lekarzy stosujących metody o niepotwierdzonej skuteczności powinien się zająć rzecznik odpowiedzialności zawodowej i skierował tam kilkadziesiąt wniosków. Sprawę jednego z lekarzy z Pomorza do prokuratury zgłosiła Inspekcja Farmaceutyczna. Ich zdaniem lekarz prowadził na pacjentach eksperymenty medyczne bez zezwolenia. Wszczęto też szereg postępowań dyscyplinarnych przeciwko diagnostom laboratoryjnym, którzy praktykowali w sprzeczności z potwierdzonymi naukowo metodami.