Czy bać się "mięsożernej bakterii" z nagłówków? Ekspert tłumaczy od podstaw
W Japonii wzrosła liczba zakażeń bakterią paciorkowca wywołującą rzadką, ale groźną chorobę - paciorkowcowy zespół wstrząsu toksycznego (STSS) - poinformował Narodowy Instytut Chorób Zakaźnych (NIID) w Tokio. W 2023 r. w Japonii odnotowano rekordową liczbę zakażeń - 941. Eksperci prognozują, że w 2024 r. może być jeszcze gorzej, biorąc pod uwagę, że od początku br. odnotowano 378 przypadków. Jak wskazywała w styczniu japońska gazeta Asahi Shimbun, ‘bakterię nazywa się mięsożerną, ponieważ powoduje martwicę pasma tkanki otaczającej mięśnie pacjentów’.
Paciorkowcowy zespół wstrząsu toksycznego (STSS) - objawy
Jak zwrócił uwagę w TOK FM specjalista chorób zakaźnych prof. Ernest Kuchar, doniesienia z Japonii są ‘niepokojące’, szczególnie że na STSS zapadają częściej osoby młode, a śmiertelność sięga nawet 50 proc.
- Ta choroba zaczyna się nagle od wysokiej gorączki. Typowe są bóle głowy i mięśni, często wymioty. Pojawia się wysypka w postaci rumienia, która jest rozlana i zajmuje tułów, rozprzestrzenia się odśrodkowo. Towarzyszy mu obrzęk dłoni, stóp, przekrwienie spojówek no i charakterystyczny zmieniony język, zwany malinowym albo truskawkowym - opisywał w ‘Pierwszym programie’ kierownik kliniki Pediatrii z oddziałem obserwacyjnym WUM oraz konsultant Luxmed.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Co należy podkreślić, paciorkowce wywołują paciorkowcowy zespół wstrząsu toksycznego tylko w sprzyjających warunkach. - Szczepów paciorkowców są dziesiątki, jeśli nie setki i one różnią się swoją chorobotwórczością - zaznaczył ekspert w rozmowie z rozmowie z Wojciechem Muzalem.
Coraz więcej zachorowań na STSS w Japonii. Będzie powtórka z COVID-19?
Nie zmienia to jednak faktu, że groźna choroba, jaką jest STSS - tak jak w 2020 roku COVID-19 - może przywędrować do Polski. - W Polsce zachorowania są teraz podobne jak w krajach rozwiniętych, bo po prostu jesteśmy krajem rozwiniętym i na tyle cywilizowanym, że upodobniliśmy się w epidemiologii do naszych bogatszych sąsiadów. No i skoro takie szczepy pojawiły się w Japonii, to znaczy, że są tam warunki sprzyjające, a świat stał się globalną wioską i to tylko kwestia czasu, żeby te paciorkowce w gardłach turystów czy odwiedzających Polskę do nas tutaj przyjechały - zaznaczył prof. Ernest Kuchar.
Groźna bakteria w gdańskim Centrum Sportu. Kompleks zamknięto
Powtórki z pandemii COVID-19 - w ocenie eksperta - mimo to nie będzie. - W przypadku COVID-19 nie mieliśmy żadnych lekarstw, natomiast w przypadku paciorkowców sytuacja przedstawia się zupełnie odwrotnie, dlatego że wszystkie paciorkowce są wrażliwe na antybiotyki, a konkretnie na penicylinę. Do dzisiaj nie stwierdzono ani jednego, nawet najbardziej zjadliwego, szczepu paciorkowców, który byłby na penicylinę oporny - wyjaśnił specjalista chorób zakaźnych.
Tak więc pacjent podejrzewany o zakażenie paciorkowcem może zostać skutecznie wyleczony. - Jeżeli ktoś ma zapalenie gardła albo zakażenie przyranne, to powinien zgłosić się do lekarza, aby to leczenie rozpocząć. Jeżeli takie leczenie będzie wprowadzone, to do rozwoju zespołu wstrząsu toksycznego nie może dojść - podsumował prof. Ernest Kuchar w TOK FM.
Krztusiec w Czechach szaleje. Jest pierwsza ofiara śmiertelna tej choroby zakaźnej