Zgoda potrzebna nawet na spacer. Jak wygląda codzienne życie zakonnic? [TAJEMNICE KOŚCIOŁA]
Wszystko jest z góry ustalone, nie mogą same o sobie decydować - opowiada była zakonnica. W wielu zakonach siostrom nie wolno mieć telefonu, palić, czy malować się. Jak żyje się za murami zakonu, czy pracujące zakonnice dostają pensje, czy mogą wyjść ze znajomymi na pizzę lub choćby na spacer? Posłuchaj pierwszego odcinka nowego serialu Tajemnice Kościoła.
- Tajemnice Kościoła to nowy serial podcastowy TOK FM, w którym zagłębiamy się w kościelne zakamarki: poznajemy jego sekrety i odkrywamy mroczne fakty.
- Z pierwszego odcinka, w którym Marta Zdanowska rozmawia z byłą zakonnicą Izą Mościcką, założycielką Centrum Pomocy Siostrom Zakonnym dowiadujemy się, jak wygląda codzienne życie w zakonie.
- Czy zakonnica może sama wybrać kierunek studiów czy rodzaj wykonywanej pracy?
- Na czym polegają śluby zakonne i czym są zakony klauzurowe?
Powołanie
Osoba, która poczuła powołanie i postanowiła wstąpić do zakonu, przede wszystkim powinna poszukać zgromadzenia, odpowiadającego jej pod względem tzw. charyzmatu, czyli szczególnej misji i roli w Kościele. Ktoś, kto chce opiekować się dziećmi, szuka takiego zakonu, który świadczy na zewnątrz prace opiekuńcze. -To jak pójście do pracy, w miejscu, w którym chciałoby się zacząć pracować - wyjaśnia nasza rozmówczyni.
Wszystko zaczyna się od wstępnego, niezobowiązującego spotkania. Siostra delegowana w danym zgromadzeniu do spraw powołań, podczas takiej rozmowy stara się poznać kandydatkę, ocenić jej motywacje i powołanie.
Postulat, nowicjat i śluby wieczyste
Wstąpienie do zgromadzenia odbywa się stopniowo. Kandydatka przechodzi przez kolejne stopnie wtajemniczenia.
- To czas tzw. formacji, który trwa pięć a nawet dziewięć lat i dzieli się na etapy. - wyjaśnia Iza Mościcka.
Postulat, trwający od roku do dwóch lat to okres, gdy pretendentka na przyszłą zakonnicę jeszcze inaczej niż one się ubiera, nie podejmuje zadań realizowanych przez zgromadzenie, czy nawet często mieszka w swoim dotychczasowym miejscu zamieszkania. Po nim następuje nowicjat, podczas którego nowicjuszka zaczyna posługiwać się imieniem zakonnym, chodzić w welonie, który dla odróżnienia od welonów pozostałych sióstr jest biały. Ten dwuletni okres jest już czasem odcięcia od rodziny i dotychczasowego życia.
- Najczęściej w tym czasie siostry w ogóle nie korzystają z telefonów. Nie tylko nie mają na swój użytek telefonów komórkowych, ale w ogóle przez pierwszy rok nie dzwonią - opowiada była zakonnica. - Z rodziną mogą kontaktować się jedynie korespondencyjnie.
Dopiero po pięciu latach od nowicjatu składane są śluby wieczyste, po których kandydatka staje się pełnoprawną członkinią zgromadzenia.
Zależność i podporządkowanie
Wszystko co zakonnica posiada czy dziedziczy staje się własnością zgromadzenia. Nie tylko nie ma własnego telefonu, czy konta bankowego. Jeśli pracuje poza zgromadzeniem i otrzymuje pensję, pobory często są przekazywane na konto zakonu. - Nawet jej życie jest własnością zgromadzenia - podsumowuje była siostra.
W przypadku otrzymanie spadku, wszystko co odziedziczy trafia na rzecz zakonu. Zdarzają się sytuacje, że rodzeństwo otrzymuje w testamencie mieszkanie lub rodzinną nieruchomość, którą normalnie dzieliłoby się z pozostałymi spadkobiercami. W tym momencie jednak wkracza zgromadzenie, które żąda sprzedaży i podzielenia majątku, aby odebrać część należną swojej członkini.
Przełożone w klasztorach decydują o niemal wszystkim, co dotyczy członkiń zgromadzenia: w którym domu zamieszkają, kiedy i dokąd będą się przeprowadzać, jakie maja podjąć studia, czy do jakiej pracy mają iść.
- To one decydują która siostra będzie pracować w kuchni, a która w przedszkolu, która pójdzie na studia, a która nie - wzdycha była zakonnica.
Całe życie za kratami
W zakonach zamkniętych, kontemplacyjnych, zwanych też klauzurowymi, zakonnica spędza za kratami całe życie.
- One nie mają kontaktu ze światem. Mogą wyjść na zewnątrz, gdy przyjeżdża papież i na wybory, to są dwa wyjątki - mówi Iza Mościcka i dodaje, że co prawda gdy jest potrzeba dotarcia do lekarza, siostra dostanie zgodę na wyjście, jednak w niektórych zakonach nie otrzyma jej nawet gdyby chciała pojechać na pogrzeb osoby najbliższej.
W zakonach otwartych też trzeba bezwzględnie podporządkowywać się przełożonym.
- Jeśli chcę wyjść z piątek wieczorem ze znajomymi na pizze, to najpierw muszę zapytać przełożoną, czy ona pozwoli mi wyjść - wyjaśnia była siostra. - Nawet gdybym chciała wyjść na spacer, też muszę dostać zgodę - dodaje.
Według rozmówczyni Marty Zdanowskiej takie ograniczenia jak zakaz palenia papierosów, czy odstąpienie od robienia makijażu, to jedne z mniej dotkliwych restrykcji jakie odczuwają siostry żyjące w zgromadzeniach.
Niezależnie od tego czy zakon jest zamknięty czy otwarty, w którym mieszkanki mogą wykonywać pracę na zewnątrz, bardzo gwałtownie zaczęła spadać liczba chętnych, które dołączają do zgromadzeń. W ciągu ostatnich 10 latach spadła ona o ok. 50 procent.
Całej rozmowy wysłuchasz tutaj: