Kotula szykuje się na weto Nawrockiego. Będzie referendum? To pomysł "nie z tego porządku"
Katarzyna Kotula zapowiedziała w TOK FM, że nie wyklucza referendum ws. związków partnerskich. - Szczerze mówiąc, chciałbym mieszkać w takim kraju, w którym nie robimy takich precedensów - skomentowała dyrektorka Kampanii Przeciw Homofobii Mirosława Makuchowska.
- Ministra ds. równości Katarzyna Kotula zakłada "plan B" dla związków partnerskich, jeśli prezydent nie podpisze projektu o statusie osoby najbliższej;
- Nieoficjalną alternatywą ma być referendum;
- Do słów ministry odniosła się w TOK FM Mirosława Makuchowska, dyrektorka Kampanii Przeciw Homofobii. Jej zdaniem to nie jest dobra droga.
Proponowane przez Nową Lewice i PSL zmiany dotyczące związków partnerskich, które zawarto w projekcie Nowej Lewicy i PSL-u o statusie osoby najbliższej i umowie o wspólnym pożyciu, mają m.in. umożliwić zawieranie umowy przed notariuszem, bez zmiany stanu cywilnego.
Katarzyna Kotula powiedziała w środę w "Wywiadzie politycznym" w TOK FM, że nie wyklucza referendum w tej sprawie, jeśli ustawę zawetowałby prezydent Karol Nawrocki.
- Uważam osobiście, to moje prywatne zdanie, że trzeba będzie usiąść ze stroną społeczną, z organizacjami LGBT, które walczą od 20 lat i zastanowić się, czy nie pójść w referendum - przyznała w rozmowie z Karoliną Lewicką.
Polityczka zastrzegła przy tym, że zawsze była przeciwko referendom w kwestiach praw człowieka. - Tylko ja mam bardzo dobrze przebadany każdy elektorat, jeśli chodzi o związki partnerskie, umowę o statusie osoby najbliższej, umowę u notariusza - dodała. Jak podkreśliła Kotula, nawet wśród wyborców Konfederacji poparcie dla takich rozwiązań jest wyższe niż 60 proc., a w PiS przekracza 20 proc.
- To pokazuje, że est to referendum do wygrania. Jeśli nie będzie innego sposobu na to, żeby tę sprawę załatwić, to być może - zaznaczyła polityczka.
Będzie referendum ws. związków partnerskich? "Nie najbardziej fortunny pomysł"
- Do rozmów zawsze warto usiąść. Niezależnie od tego co myślimy na temat tego pomysłu, to zawsze warto rozmawiać. Ale my stoimy na stanowisku, na jakim kiedyś stała Katarzyna Kotula. Uważamy, że robienie referendum w sprawach dotyczących praw człowieka nie jest najbardziej fortunnym pomysłem - komentowała w "TOK 360" Mirosława Makuchowska.
Zdaniem dyrektorki Kampanii Przeciw Homofobii "referenda mają to do siebie, że mogą w nich decydować emocje, nastroje, takie rzeczy, które nie do końca sprawdzają, czy dane rozwiązanie powinno być wprowadzone, czy nie". - Jednocześnie prawa człowieka są sprawą na tyle fundamentalną i na tyle osadzoną w różnych traktatach czy konwencjach międzynarodowych, do których respektowania Polska się zobowiązała, że robienie referendum jest trochę pomysłem nie z tego porządku - argumentowała w rozmowie z Filipem Kekuszem.
Jak dodała, rozumie, że referenda można robić w sprawach, które dotyczą większości i nie uderzają w prawa konkretnej grupy. - Tym bardziej jeśli mówimy o grupie mniejszościowej, bo jak sama nazwa wskazuje, grupa mniejszościowa nie ma tej większości - mówiła Makuchowska.
Gościni TOK FM przyznała, że "teraz jesteśmy w dobrym miejscu, że poparcie społeczne dla związków partnerskich czy dla małżeństwa jest bardzo wysokie". - I rzeczywiście to jest dobry moment. Tylko że ja - szczerze mówiąc - chciałbym mieszkać jednak w takim kraju, w którym nie robimy takich precedensów. Bo później politycy mogą wpaść na to, żeby robić referendum na temat innej sprawy. I chociażby z tego powodu uważam, że to referendum nie jest dobrym pomysłem - podsumowała dyrektorka Kampanii Przeciw Homofobii.
Źródło: TOK FM