To pogrążyło Morawieckiego. "Telefony w PiS-ie od razu się rozdzwoniły"
Mateusz Morawiecki popada w niełaskę w partii. - W tej chwili jest pat, który - jak zawsze w PiS-ie - będzie się przekształcał w coraz większą awanturę, wojnę i coraz większe przecieki do mediów - mówiła w TOK FM Dominika Długosz z "Newsweeka".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czy ktoś chce "wyciąć" Morawieckiego z działań na rzecz partii?
- Co najbardziej zezłościło polityków PiS-u?
Morawiecki "strzelił focha"
"Mimo zapowiedzi Mateusz Morawiecki nie pojawił się na spotkaniu programowym PiS, gdzie miał wziąć udział w panelu m.in. z Przemysławem Czarnkiem na temat dezinformacji rządu. Były premier sam zrezygnował po tym, jak wykluczono go z zespołu prac programowych PiS" - ustaliła Wirtualna Polska.
- Na pewno go tam nie ma. Czy został wycięty, czy sam się wyciął, to jest pytanie, na które staram się znaleźć trzeci dzień odpowiedź. I szczerze mówiąc, trochę się już pogubiłam. Bo na pewno strzelił focha, na 100 proc. był oburzony w piątek, kiedy się okazało, że nie ma go w tym programie. Ale z drugiej strony słyszę, że tak naprawdę on tam być chyba nie chciał. Więc mam wrażenie, że mamy do czynienia z taką sytuacją, że pan były premier tam się nie znalazł, bo nie chciał, ale chciałby, żeby go poprosili. To wtedy może być zgodził - mówiła w "Wywiadzie politycznym" w TOK FM Dominika Długosz z "Newsweeka".
"Telefony w PiS-ie od razu się rozdzwoniły"
Według rozmówczyni Karoliny Lewickiej o tym, że Morawiecki wypadł z łask prezesa Jarosława Kaczyńskiego, miał przesądzić wywiad, którego były premier udzielił Grzegorzowi Sroczyńskiemu. - Zdanie, które tam padło, że Morawiecki mógłby myśleć o rządzie z Platformą, to jest coś, po czym telefony w PiS-ie od razu się rozdzwoniły - relacjonowała dziennikarka.
Przypomnijmy, że Morawiecki mówił tam o sytuacji realnego zagrożenia - np. wojny z Rosją. - Ale nikt się nie wczytuje w te didaskalia. Jak już padło zdanie: "Mógłbym stworzyć rząd z Platformą" to koniec, przepadło. I to zdanie w PiS odbiło się echem, to jego oburzenie na to, że został wycięty z prac programowych też. I teraz trochę nie wiadomo co z nim zrobić i co zrobić z jego ludźmi - wskazała Długosz.
Jak tłumaczyła, "w Prawie i Sprawiedliwości jest dość powszechne od paru dni przekonanie, że nie można ich wyrzucić, bo to jest jednak spora grupa popularnych polityków, bardzo sprawnych w budowaniu narracji i mających pieniądze, bo duża część z nich jest europosłami".
- Więc nie można ich wyrzucić, ale szkodzą partii w sensie budowania tej awantury wokół. Choćby Adam Bielan powiedział ostatnio, że to jest jeden z europosłów, który nie trzyma ciśnienia i że on by sugerował, żeby tego nie robić. Więc w PiS-ie mniej więcej wiedzą, kto stoi za tą całą narrację medialną. Nie mogą ich wyrzucić, chcą wypchnąć, sprawić, żeby oni może sami odeszli albo zaczęli się kruszyć - relacjonowała gościni TOK FM.
- Więc w tej chwili jest pat, który, jak zawsze w PiS-ie, będzie się przekształcał w coraz większą awanturę, coraz większą wojnę i coraz większe przecieki do mediów. Bo to zawsze się w Prawie i Sprawiedliwości tak kończy - podsumowała dziennikarka "Newsweeka" w rozmowie z Karoliną Lewicką.
Źródło: TOK FM