Czarzasty "mężem stanu"? "Wyjął mocno tę głowę z piasku"
- Polska nie jest żadnym kolonialnym krajem, tylko suwerennym państwem w Unii Europejskiej i żaden ambasador nie ma prawa w taki sposób występować w stosunku do drugiej osoby w państwie - mówił w TOK FM wicepremier Krzysztof Gawkowski.
- Nie uda się podzielić koalicji rządzącej atakami na marszałka Sejmu - ocenił w "Poranku TOK FM" Krzysztof Gawkowski;
- Wicepremier i wiceszef Nowej Lewicy przekonywał, że Włodzimierz Czarzasty - krytykując prezydenta Stanów Zjednoczonych - stawał w obronie polskich żołnierzy i trafnie oceniał wpływ Donalda Trumpa na sytuację międzynarodową.
Ambasador USA w Polsce oświadczył w czwartek, że zrywa komunikację z polskim marszałkiem Sejmu w związku z jego obraźliwymi uwagami pod adresem prezydenta Stanów Zjednoczonych. Wcześniej Włodzimierz Czarzasty powiedział między innymi, że nie poprze wniosku o pokojową nagrodę Nobla dla Donalda Trumpa, bo amerykański prezydent destabilizuje sytuację na świecie.
"Czarzasty dzisiaj jest w roli męża stanu"
- Marszałek Czarzasty dzisiaj jest w roli męża stanu, który miał odwagę powiedzieć to, co myśli duża część społeczeństwa. Więc bardziej w tym czuje jakiś rozsądek niż w słowach, że mielibyśmy kiwać głową w takich sprawach jak Nobel dla Trumpa - ocenił w "Poranku TOK FM" Krzysztof Gawkowski, wicepremier, minister cyfryzacji i wiceprzewodniczący Nowej Lewicy.
I podkreślił, że Czarzasty stanął też w obronie polskich żołnierzy, którzy umierali na amerykańskich misjach w Iraku i Afganistanie. - Pokazał, że nie zgadza się z myśleniem, że strategiczny partner, którym są Amerykanie i wierzę, że będą przez następne dekady, ma prawo mówić o Grenlandii to, co mówi - zaznaczył Gawkowski.
W jego ocenie "mamy do czynienia ze światem, który się przewartościowuje. I politycy muszą nazywać sprawy po imieniu albo chować głowy w piasek". - I marszałek Czarzasty wyjął mocno tę głowę i nazwał rzeczy po imieniu. Więc ja w jego zachowaniu widzę męża stanu, który broni polskiej racji stanu - wskazał rozmówca Jacka Żakowskiego.
Gawkowski cieszył się, że inni politycy koalicji stanęli za Czarzastym. - Jestem bardzo dumny z tego, jak pan premier Donald Tusk, ale i parlamentarzyści Polski 2050 i PSL, mówili, że są granice wypowiedzi. Bo Polska nie jest żadnym kolonialnym krajem, tylko suwerennym państwem w Unii Europejskiej i żaden ambasador nie ma prawa w taki sposób występować w stosunku do drugiej osoby w państwie - relacjonował.
"Operacja Czarzasty"?
W Czarzastego uderzyło ostatnio też Prawo i Sprawiedliwość oraz prezydent Karol Nawrocki. Politycy prawicy, za "Gazetą Polską", zarzucają mu wschodnie kontakty towarzysko-biznesowe”.
Czy to "operacja Czarzasty", która ma zmienić Czarzastego, a potem rozbić koalicję? - pytał Żakowski.
- Nie ma we mnie ani krzty wiary, że nasza koalicja się rozpadnie, bo myślę, że właśnie pan marszałek Czarzasty jest, oprócz Donalda Tuska, tym co spaja koalicję, daje jej poczucie wagi, sprawczości, ale i odpowiedzialności - odpowiedział Gawkowski. I dodał, że także Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz są wiarygodnymi partnerami.
Zdaniem wiceprzewodniczącego Nowej Lewicy, "obozowi PiS-u nie podoba się, że na tej politycznej szachownicy pojawił się kolejny przeciwnik wagi ciężkiej". Dlatego w niego uderzyli.
- Brudna polityka zawsze była domeną PiS - umoczyć kogoś w takim politycznym bagnie i powiedzieć: "jesteś brudny", bez względu na to, że z tego bagna wychodzi czysty. Bo Czarzasty wyszedł nie tylko czysty, ale jeszcze z poświadczeniem służb, które ustami i wpisami pana rzecznika służb powiedziały, że nic nie ma na rzeczy. Więc Czarzasty wychodzi z przyłbicą. W PiS-ie jest wiara, że może coś się ubrudzi, może coś zakombinujemy. Kaczyński zawsze tak działał, zawsze był tym który robił spiski - wskazał.
I podsumował, że "to nie jest żadna gra dotycząca przeszłości Czarzastego". - To jest gra dotycząca obecnej sytuacji i przyszłości, żeby zdestabilizować polską politykę - stwierdził Gawkowski.
Źródło: TOK FM/ Fot. Marysia Zawada/REPORTER