Rozłam w Polsce 2050. Hennig-Kloska zakłada Centrum. "To może być kłopot dla premiera"
Wreszcie doszło do rozłamu w Polsce 2050. Paulina Hennig-Kloska zapowiedziała utworzenie nowego klubu parlamentarnego o nazwie Centrum. - Nie wydaje się, by dziś cokolwiek zagrażało koalicji - ocenił w TOK FM Rafał Kalukin. I dodał, że mimo to rozpad partii będzie kłopotem dla premiera.
- Polska 2050 została znacznie osłabiona, grupa parlamentarzystów z szefową resortu klimatu Pauliną Hennig-Kloską na czele odchodzi z klubu;
- Hennig-Kloska zapowiedziała utworzenie nowego klubu parlamentarnego o nazwie Centrum;
- "Jest to oczywiście kłopot dla premiera, bo trzeba będzie przebudować relacje koalicyjne" – skomentował Rafał Kalukin w TOK FM.
Grupowa ewakuacja z partii Polski 2050. Ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska zapowiedziała utworzenie nowego klubu parlamentarnego Centrum. Deklaracje przystąpienia do Centrum zgłosiło 18 osób. Wśród polityków, którzy odchodzą z partii - oprócz Hennig-Kloski, która w wyborach na przewodniczącą Polski 2050 przegrała z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz - są posłowie Ryszard Petru, Aleksandra Leo oraz Sławomir Ćwik. Wcześniej Polskę 2050 opuścili europoseł Michał Kobosko, posłanka Żaneta Cwalina-Śliwowska, wiceszef MON Paweł Zalewski oraz Anna Radwan-Röhrenschef. Także Joanna Mucha w środę ogłosiła, że rezygnuje z członkostwa w Polsce 2050 i będzie posłanką niezależną.
- Chcemy stworzyć klub parlamentarny, w którym odzyskamy przestrzeń do pracy i realizacji postulatów, które zgłaszaliśmy w trakcie kampanii wyborczej - tłumaczyła Hennig-Kloska. Niedawna rywalka Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz podkreśliła, że była to niezwykle trudna decyzja.
W środę o godzinie 9:30 w Sejmie odbyła się konferencja prasowa członków Polski 2050, na którą zapraszała Ewa Szymanowska - posłanka w opozycji wobec liderki Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Prowadzący "Poranek TOK FM" Maciej Kluczka poinformował, że dostaje wiadomości od innych posłów Polski 2050 o możliwej drugiej konferencji prasowej, zorganizowanej przez stronników przewodniczącej, o 10:30.
- Nie wydaje się, by dziś cokolwiek zagrażało koalicji - ocenił w TOK FM Rafał Kalukin z tygodnika "Polityka". Dziennikarz wskazał, że grupa odchodzących z Polski 2050 to politycy, którzy byli za zacieśnieniem współpracy i poprawą relacji tego środowiska z premierem Tuskiem i z Koalicją Obywatelską. - Jest to oczywiście kłopot dla premiera, bo trzeba będzie przebudować relacje koalicyjne. A nie wiemy, jakie będą granice asertywności tej grupy rozłamowców - skomentował gość TOK FM.
- Wiemy, że im więcej jest partnerów w koalicji, tym trudniej jest dogadywać się na rozmaitych szczeblach - stwierdził rozmówca Macieja Kluczki, wskazując, że w koalicji niewątpliwie będą miały miejsce rozmaite utarczki.
Według Kalukina "upragnione stanowisko wicepremierki dla Katarzyny Pełczyńskiej Nałęcz bardzo się oddala". - Jeżeli [po rozłamie Polski 2050 nowe dwa kluby parlamentarne - przyp.red.] to będą porównywalne liczebnie grupy, to właściwie dlaczego Pełczyńska-Nałęcz ma zostać wicepremierką? Nie będziemy przecież dążyli do zwiększenia liczby wicepremierów do pięciorga - argumentował dziennikarz "Polityki".
Polska 2050 jako formacja kabaretowa
Tomasz Walczak z "Super Expressu" stwierdził, że Polska 2050 w ten rok weszła jako "formacja kabaretowa". Dziennikarz ocenił, że politycy, którzy ogłosili odejście z partii, to "ludzie, którzy chcieli być bliżej z Donaldem Tuskiem". - Pewnie myślą o tym, żeby znaleźć się na listach wyborczych Koalicji Obywatelskiej w 2027 roku. Trudno oczekiwać, że będą chcieć bruździć premierowi Tuskowi, raczej będą bardzo wierni linii rządu - skomentował Walczak w TOK FM.
Źródło: TOK FM/ Fot. Pawel Wodzynski/East News