,
Obserwuj
Polityka

Tusk i Nawrocki "zaczęli grać w tę samą grę". "W Europie jest duże zdziwienie"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
4 min. czytania
24.01.2026 07:01

Chyba zapanował zdrowy rozsądek. Zrobiło to na mnie wrażenie, ja w to nie wierzyłem. W Europie jest duże zdziwienie, że Donald Tusk i Karol Nawrocki mówią to samo - komentował Andrzej Bobiński, dyrektor zarządzający i prezes Polityki Insight, w najnowszej odsłonie "Dzieje się".

Prezydent Karol Nawrocki i premier Donald Tusk
Prezydent Karol Nawrocki i premier Donald Tusk
fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl
  • "Trzeba bardzo poważnie podejść i przeanalizować wszystkie za i przeciw" - powiedział Donald Tusk, odnosząc się do sprawy uczestnictwa w Radzie Pokoju, czym - jak wskazała Dominika Wielowieyska w "Dzieje się" - odwrócił dotychczas panujące nastroje;
  • Jak wskazał Andrzej Bobiński z Polityki Insight, Tusk mógł wykorzystać Radę Pokoju w celu politycznej gry z prezydentem, czego jednak nie zrobił. Zwrócił też uwagę na zaskakującą zgodność stanowisk pomiędzy premierem a Nawrockim;
  • Z drugiej strony - zwrócił uwagę Bobiński - Tusk pomagając Nawrockiemu "przeciągnął go na swoją stronę. "Czy to nie jest kłopot dla PiS-u" - zastanawiał się.

Prezydent USA Donald Trump zainaugurował w czwartek w szwajcarskim Davos lansowaną przez siebie Radę Pokoju. Trump, który będzie przewodniczył nowemu organowi, zaprosił do niego dziesiątki światowych przywódców, w tym prezydenta RP Karola Nawrockiego. Ten wziął udział w ceremonii podpisania aktu powołującego Radę, ale nie złożył pod nim podpisu, tłumacząc, że polski porządek prawny wymaga akceptacji parlamentu.

Początkowo zdawało się, że strona polska, a zwłaszcza koalicja rządząca, podchodzi do propozycji Trumpa ze sporym dystansem. Główną przyczyną było zaproszenie do Rady Rosji oraz Białorusi. Premier Donald Tusk nie powiedział jednak jednoznacznie "nie", wskazując, że kwestia uczestnictwa Polski w Radzie Pokoju zasługuje na oddzielną debatę w parlamencie. "Trzeba bardzo poważnie podejść i przeanalizować wszystkie za i przeciw. (...) Zobaczymy na spokojnie, na chłodno, nie na kolanach, bez jakichś antyamerykańskich emocji. Na spokojnie to ocenimy i podejmiemy decyzję" - poinformował media Tusk podczas unijnego szczytu w Brukseli.

Jak wskazała w "Dzieje się" Dominika Wielowieyska, właśnie po tych słowach szefa rządu nastąpiła "zmiana wektorów". - Najpierw przebijała się narracja: "Rada Pokoju to dramat, bo Putin, bo Łukaszenka". Teraz wiemy, że Putin pewnie się tam nie znajdzie, no bo jak Putin mówi, że on chętnie zapłaci miliard dolarów (tyle Trump żąda za stałe członkostwo - red.), ale z tych aktywów, które są zamrożone w Stanach, no to wiadomo, że to jest żart. Natomiast Tusk zmienił wektory, mówiąc: "Nie, nie, nie można tak z góry odrzucać, może trzeba się zastanowić" - zwróciła uwagę dziennikarka "Wyborczej" i TOK FM. 

Quiz:

1/0

Nawrocki i Tusk "mówią to samo". "Ja w to nie wierzyłem"

Z obserwacji Andrzeja Bobińskiego wynika, że prezydentowi Karolowi Nawrockiemu do Rady Pokoju również "niespecjalnie się śpieszy", co rząd mógłby wykorzystać. - Jeżeli rząd chciałby zagrać politycznie, to - po pierwsze - powinien przenieść decyzję na Karola Nawrockiego, a po drugie czekać, aż Karol Nawrocki tam się zapisze. Co byśmy tracili na tym, że Nawrocki siedziałby w jednym rzędzie z tymi innymi przywódcami? Jeżeli Nawrocki powiedziałby "Tak, wchodzę", to nie widzę problemu, żeby rząd to przepuścił przez Radę Ministrów, a następnie poddał pod głosowanie, mówiąc "Zapraszam PiS-ie, jak głosujesz? Konfederacjo, jak głosujesz? A my możemy się wstrzymać, a nawet zagłosować za. W czym problem?" - analizował dyrektor zarządzający i prezes Polityki Insight.

Tymczasem pomiędzy prezydentem i premierem nie tylko nie ma politycznej gry, ale jest wręcz zgodność. - Chyba zapanował zdrowy rozsądek. Na mnie to zrobiło wrażenie, ja w to nie wierzyłem. Słyszałem, że przywódcy europejscy czy ich ludzie opowiadają, że jak słuchają Tuska i Nawrockiego w tematach związanych z Grenlandią czy Radą Pokoju, to nie widzą różnic, a niekiedy są to te same sformułowania. W Europie jest duże zdziwienie, że Tusk i Nawrocki mówią to samo. Zdarzyło się tu coś bardzo politycznie ciekawego, a wręcz optymistycznego. Donald Tusk i Karol Nawrocki chyba zaczęli sobie w jakimś stopniu ufać i grać w tę samą grę - skomentował Bobiński w "Dzieje się".

Redakcja poleca

O zmianie we wzajemnych stosunkach może świadczyć także treść SMS-a, który Dominika Wielowieyska dostała od jednego z członków rządu. - "No, teraz Karol Nawrocki przekonał się, że polityka zagraniczna to nie jest prosta sprawa". W zasadzie rząd był przekonany, na powiedzmy 80 proc., że Nawrocki zrozumiał, w jakiej jesteśmy sytuacji i jak trzeba tutaj grać - dodała.

Ostatnio Nawrocki i Tusk byli tak zgodni w połowie września, gdy na teren Polski spadło około 20 rosyjskich dronów. Czy kwestia uczestnictwa w Radzie Pokoju jest tak samo poważna? Wielowieyska oceniła, że zaproszenie od Trumpa to jednak "inny kaliber", a Bobiński zastanawiał się, czy Tusk, działając w harmonii z prezydentem, nie chciał jednak mu zaszkodzić. - On pomógł Karolowi Nawrockiemu, tak? Uzgodnili wspólne stanowisko, które służy interesowi Polski, ale też dał Nawrockiemu alibi, żeby nie musiał podejmować szybko decyzji. I w ten sposób przeciągnął go na swoją stronę. Czy to nie jest kłopot dla PiS-u? - pytał prezes Polityki Insight w "Dzieje się".

Źródło: TOK FM