,
Obserwuj
Świat

Rosjanie formują dywizję przy granicy z Polską. "Jesteśmy bardzo dobrze zabezpieczeni"

3 min. czytania
21.01.2026 12:33

Rosjanie formują nową dywizję w Obwodzie Królewieckim - to oddziały piechoty morskiej. - Te jednostki bardzo dobrze sprawdziły się w sposób negatywny i pozytywny na froncie w Ukrainie. Przede wszystkim ze względu na to, że są lepiej wyszkolone - mówił w TOK FM Maksymilian Dura.

Rosyjscy marines podczas obchodów Dnia Zwycięstwa na Krymie w 2014 roku
Rosyjscy marines podczas obchodów Dnia Zwycięstwa na Krymie w 2014 roku
fot. AFP/EAST NEWS

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Rosjanie formują nową dywizję w Obwodzie Królewieckim?
  • Co to oznacza dla Polski?
  • Czy nowe oddziały będą stanowić dla nas zagrożenie?

Rosjanie formują nową dywizję w Bałtijsku w Obwodzie Królewieckim -  donosił niedawno serwis Defence24.pl. To 120. Dywizja Piechoty Morskiej, której żołnierze walczą na ukraińskim froncie. Niedaleko naszej północnej granicy będą się zaś szkolić jej nowi żołnierze. Co to oznacza dla Polski?

- Niestety przy naszej granicy pojawi się troszeczkę więcej żołnierzy - mówił w "Pierwszym Programie" Maksymilian Dura ekspert z Defence24.pl. Jak dodawał, ta dywizja to przeformowana 336. Samodzielna Brygada Piechoty Morskiej.

- Prawdopodobnie to wnioski z wojny na Ukrainie, gdzie Rosjanie stwierdzili, że taka piechota morska w formie desantu, na przykład w okolicach Ustki, nie spełnia swojej roli. Natomiast piechota morska się przydaje, to są lepiej wyszkoleni żołnierze - zaznaczył.

Wedle Defence24.pl nie ma obecnie "żadnych wiarygodnych informacji dotyczących docelowej struktury, liczebności oraz uzbrojenia nowo formowanych dywizji piechoty morskiej".

Dura dodał, że dotychczas brygada liczyła ok. 3 tys. osób. - Teraz prawdopodobnie to będzie cztery razy tyle, czyli około 12 tysięcy, tyle że nie znamy struktury tej dywizji, ponieważ takiej dywizji w siłach zbrojnych Federacji Rosyjskiej w ogóle nie ma - stwierdził gość Wojciecha Muzala. 

Skąd wiemy o powstaniu nowej jednostki? Dura zaznaczył, że Jarosław Ciślak, autor artykułu w Defence24.pl, zajmuje się "buchalterią, jeżeli chodzi o Federację Rosyjską" i zauważył, że powstała tam w grudniu nowa organizacja związana z dowodzeniem piechotą morską.

- To prawdopodobnie wynika z tego, że te jednostki bardzo dobrze sprawdziły się w sposób negatywny i pozytywny na froncie w Ukrainie. Przede wszystkim ze względu na to, że są lepiej wyszkolone - powtórzył. Część z nich brała udział w zbrodniach wojennych, np. w Buczy.

Polska dobrze zabezpieczona

- Sytuacja, o której my byliśmy uczeni filmami, pokazami, że z morza nastąpi desant, z okrętów wywali się piechota morska - o tym zapomnijmy. Ta piechota działa w zupełnie inny sposób i na ten nowy sposób musimy się przygotować - dodał ekspert.

Jak mówił, ewentualny desant musiałby być osłaniany przez lotnictwo. A Rosja nie jest w stanie sobie tego zapewnić.

- Polska jest bardzo dobrze zabezpieczona, bo mamy Morską Jednostkę Rakietową, wyposażoną w bardzo dobre rakiety przeciwokrętowe. Każdy okręt, który będzie płynął w stronę naszej granicy morskiej, będzie mógł zostać ostrzelany i zniszczony. Na to Rosjanie nie pójdą - ocenił gość TOK FM.

Ale jest inny problem. - Obwód Królewiecki przystaje do naszej polskiej granicy. Tam znajdują się jednostki wojskowe, które mogą bardzo szybko przerzucić się na teren Polski, na przykład płynąc na Zalewie Wiślanym. Mają do tego środki - zastrzegł Dura.

Jak jednak dodał, Polska i Litwa w przypadku wojny łatwo mogłyby odciąć obwód od zapasów, dzięki uprzedniemu rozpoznaniu z powietrza niszcząc magazyny amunicji czy paliwa oraz odcinając połączenia drogowe i kolejowe.

- O ile Litwa i Polska wytrzymają i nie pozwolą na stworzenie przesmyku suwalskiego, który pozwoli na transport amunicji i zapasów do Obwodu Królewieckiego. My bardzo szybko ten obwód zdusimy, nawet nie wprowadzając tam swoich wojsk. Wystarczy artyleria i dobre rozpoznanie z powietrza - podsumował gość "Programu Pierwszego". 

Źródło: TOK FM/ AFP/EAST NEWS