Komisja ws. rosyjskich wpływów. Czy prezydent Duda podpisze? "To będzie test, czy jest członkiem gangu"
Projekt dotyczący powołania specjalnej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne RP w latach 2007-2022 jest po dwóch sejmowych czytaniach. Nie można wykluczyć, że głosowanie w sprawie kontrowersyjnych przepisów odbędzie się podczas trwającego posiedzenia Sejmu.
Do tej pory prace nie szły po myśli pomysłodawców, czyli Prawa i Sprawiedliwości. Bo nawet wśród posłów obozu władzy nie było jednomyślności, w sprawie pomysłu, który w listopadzie 2022 roku ogłosili prezes Kaczyński z premierem Morawieckim. Na przykład posłanka Solidarnej Polski Anna Maria Siarkowska uznała, że ustawa jest niezgodna z konstytucją i głosowała w czasie obrad sejmowej Komisji administracji tak, jak opozycja, czyli przeciwko.
- Powstanie tej komisji każe nam się zastanawiać, czy Polska jest jeszcze krajem demokratycznym. Wpływy rosyjskie są tam definiowane bardzo mgliście. Każde spotkanie z przedstawicielem państwa rosyjskiego może być elementem wpływu rosyjskiego. Bardzo ogólnie kształtowana jest tam przestrzeń osób publicznych i urzędników, pracowników spółek i zakres, którego dotyczy odpowiedzialność. Będzie można oskarżać i przeciągać przed tą komisją każdego - ocenił w "Poranku Radia TOK FM" Paweł Wroński.
Co istotne, ustawa forsowana przez PiS zakłada obciążenie skazanego przez komisję sankcjami, obejmującymi m.in. 10-letni zakaz pełnienia funkcji związanych z finansami publicznymi. - To jest de facto pozbawienie prawa bycia ministrem, premierem czy dyrektorem. Polityk w zasadzie będzie skazany na 10-letni "areszt" - podkreślił dziennikarz "Gazety Wyborczej".
Projekt daje komisji także ogromne możliwości związane z inwigilacją. - Może zlecać założenie podsłuchu. Może zlecać czynności operacyjne, przegląd dokumentów w czasie kampanii wyborczej. Więc wszystko to, co PiS robił Brejzie przy pomocy Pegasusa, teraz zostanie usankcjonowane - mówił komentator w rozmowie z Karoliną Lewicką. I przypomniał, że prawnicy - podczas prac nad projektem w komisji sejmowej - wielokrotnie mówił, że zapisy nie są zgodne z Konstytucją RP.
"PiS potrzebuje igrzysk"
Pierwszy raport ze swojej działalności komisja ma opublikować w szczycie kampanii wyborczej, czyli 17 września, czyli w 84. rocznicę agresji sowieckiej na Polskę.
- Prawo i Sprawiedliwość potrzebuje igrzysk. Będzie śledztwo prowadzone przeciwko Tuskowi, będą różne obrady nadawane w telewizji rządowej - oceniła Renata Grochal z "Newsweeka".
Dziennikarka uważa, że za sprawą obrad komisji nie uda się rządzącym przyciągnąć nowych wyborców i co równie ważne, przykryć naprawdę ważnych dla Polek i Polaków tematów. Takich jak drożyzna.
- Z moich rozmów z politykami Prawa i Sprawiedliwości wynika, że oni (tematu) drożyzny bardzo się boją. Uważają, że to jest dzisiaj ich główny przeciwnik, przez którego mogą przegrać - wyjaśniła. Przypomniała też, że także ludzie PiS-u mają "sporo za pazurami", jeżeli chodzi o związki z Rosją. - Chociażby premier Morawiecki przez udział jego banku (premier w przeszłości kierował bankiem Santander w Polsce - red.) w różnych transakcjach biznesmenów czy oligarchów rosyjskich - powiedziała Grochal.
Kukiz "listkiem figowym" dla PiS?
Powołanie komisji popiera jedynie obóz Zjednoczonej Prawicy. Ale to wystarczy, żeby ustawa została przyjęta. Trudno spodziewać się, że zyska poparcie Senatu, ale też sejmowa większość wyspecjalizowała się w odrzucaniu poprawek zdominowanego przez opozycję Senatu. A co zrobi prezydent ?
Zdaniem Pawła Wrońskiego będzie to dla prezydenta "test, czy także on jest członkiem gangu". - Jeśli prezydent Duda podpisze tę ustawę, będzie to oznaczać, że nim jest i do końca swoich swojej kadencji będzie zajmował się chronieniem PiS-u - uważa dziennikarz "GW".
Politycy opozycji zapowiedzieli już, że żaden z nich nie zostanie członkiem komisji, jeśli dotycząca jej ustawa zostanie przegłosowana. Wroński ocenił, że rządzący będą więc chcieli stworzyć pozory pluralizmu.
- Będą próbować tam wsadzić jakiegoś gościa, który będzie służył za namiastkę opozycji. Wyobrażam sobie tam "niezależnego" i "antysystemowego" Pawła Kukiza, który będzie im tam robił za parawanik albo listek figowy - stwierdził rozmówca Karoliny Lewickiej.